Nowy wice-szef resortu zdrowia? Nominacja Piotra Nowickiego wywołuje kontrowersje

Kierownik w sektorze opieki zdrowotnej, Piotr Nowicki, jest wymieniany jako kandydat na nowego wiceministra resortu zdrowia.

Piotr Nowicki, menedżer ochrony zdrowia, typowany na nowego wiceministra zdrowia
Piotr Nowicki, menedżer ochrony zdrowia, typowany na nowego wiceministra zdrowia | Foto: ADAM JASTRZEBOWSKI/Polska Press/East News / East News

Jeśli faktycznie obejmie to stanowisko, dla osób krytykujących posunięcia obecnej władzy będzie to dowód na to, że obecny rząd zmierza ku komercjalizacji sektora zdrowotnego w Polsce.

W relacjach z naszymi informatorami Nowicki wywołuje bardzo różne odczucia. Dla niektórych stanowi uosobienie komercjalizacji w służbie zdrowia, podczas gdy inni akcentują jego wybitne umiejętności zarządcze.

Jeśli ta nominacja, która jest dla mnie dość dyskusyjna, zostanie zrealizowana, to będzie ona w pewnym stopniu zgodna z dotychczasowym kursem kierownictwa ministerstwa — będzie pasować do ostatnich poczynań MZ — oznajmia nam były wiceminister zdrowia z ramienia Lewicy, Wojciech Konieczny.

Specjalista od zarządzania w systemie ochrony zdrowia, Piotr Nowicki, do końca marca dyrektor warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii (IPiN), jest wskazywany przez media jako kandydat na nowego wiceszefa resortu zdrowia.

— Jego ustąpienie z funkcji w IPiN jest interpretowane w kontekście awansu do MZ — dowiadujemy się od jednego z naszych informatorów.

Jednakże przeszkodą w urzeczywistnieniu tych planów mogą być doniesienia medialne o pewnych kontrowersjach.

We wtorek wieczorem Dominika Pietrzyk z “Rzeczpospolitej” poinformowała, że badaczka IPiN, zatrudniona na umowę o pracę, zawarła z Instytutem cztery dodatkowe umowy cywilnoprawne na realizację projektu finansowanego ze środków publicznych. Suma wynagrodzenia? Około 1,2 mln zł… A IPiN? Po kontroli Agencji Badań Medycznych nie zamierza zwracać wydatków uznanych za niekwalifikujące się.

Z kolei Magda Roszkowska przedstawiła sytuację w instytucie w ten sposób w ostatnim artykule w “Gazecie Wyborczej”: “Od stycznia 2025 r. do 8 kwietnia 2026 r. z IPiN odeszło 15 psychiatrów. W tym czasie dyrektor Piotr Nowicki zaczął wprowadzać w życie opracowany przez siebie i zaakceptowany przez Ministerstwo Zdrowia plan reorganizacji”.

I dodała: “Na zamkniętych oddziałach psychiatrycznych od początku roku brakuje papieru toaletowego. Niektórych pacjentów nikt nie odwiedza, więc nie mają czym się podetrzeć — mówi mi terapeutka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii”.

Ma zająć miejsce jedynego lekarza w gremium kierowniczym resortu

Nowicki miałby zastąpić jedynego lekarza w zarządzie resortu — Tomasza Maciejewskiego.

— Jeżeli to prawda, że obejmie on posadę po Maciejewskim, to będzie to równoznaczne z tym, że w kierownictwie MZ nie będzie ani jednego lekarza. Taka sytuacja jeszcze się nie wydarzyła — podkreśla jedno z naszych źródeł.

Maciejewski, jak słyszymy, od początku sygnalizował, że obejmuje stanowisko tylko na pewien okres, a ponadto “ma serdecznie dość pracy w ministerstwie i chce stamtąd jak najszybciej odejść”. Jednak nasi rozmówcy twierdzą, że z pewnością nie uzyska zgody na opuszczenie resortu przed rozpatrzeniem przez Sejm wniosku o wotum nieufności wobec ministry zdrowia, Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Głosowanie to może mieć miejsce pod koniec kwietnia.

Nowicki, jeśli faktycznie otrzyma nominację, miałby być odpowiedzialny za scalanie i restrukturyzację szpitali. To, jak drażliwy medialnie jest to temat, obrazuje głośny przypadek zamknięcia oddziału położniczego w Lesku.

Zdaniem niektórych naszych rozmówców, jest on idealny do tej roli. — Ma nastawienie bardzo proaktywne, chwali się reorganizacjami szpitali, których dokonał. Będzie łączył, konsolidował jednostki, współpracując przy tym z Bankiem Gospodarstwa Krajowego — uważa jeden z naszych informatorów.

Był dyrektorem Instytutu Psychiatrii i Neurologii

Nowicki urodził się w 1973 r. Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim, ukończył studia podyplomowe z zakresu zarządzania opieką zdrowotną oraz studia MBA w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu.

Zanim trafił do IPiN, zajmował się m.in. restrukturyzacją podmiotów leczniczych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Centrum Zdrowia Dziecka, kierował również szpitalem w Poznaniu, jako menedżer zajmował się również restrukturyzacją i scalaniem szpitali we Wrocławiu oraz był dyrektorem Opolskiego Centrum Onkologii.

Wykłada na kilku uczelniach, w tym w prywatnej Wyższej Szkole Nauk Medycznych, prowadzonej przez LuxMed. Jest również właścicielem firmy Consulting-Med. Jeśli zostanie powołany do MZ, będzie musiał jednak zawiesić lub zlikwidować działalność.

Jak napisała Magda Roszkowska w “GW”, z IPiN odszedł 31 marca, po zaledwie półtora roku. “Na profilu społecznościowym placówki napisano, że zakończył swoją misję, skutecznie wprowadzając pierwszy etap reorganizacji. Z wpisu wynika również, że kierunek zmian, który wyznaczył pod hasłem “Niech Instytut stanie się INSTYTUTEM”, będzie nadal realizowany przez jego następczynię, z wykształcenia polonistkę” — czytamy.

— Psychiatria ani neurologia wcale go nie interesowały, nie po to był w IPiN — stwierdza jeden z naszych rozmówców.

W wcześniejszej publikacji “GW” wątek następczyni Nowickiego w IPiN, Sylwii Szepelawy, szczegółowo opisywała Judyta Watoła. Jak zauważyła, jej kariera nabrała zawrotnego tempa po tym, jak niecałe dwa lata temu ukończyła studia MBA w ochronie zdrowia na Akademii Techniczno-Artystycznej we Wrocławiu.

“Wcześniej przez dziesięć lat pracowała jako kierowniczka administracji w poradni Dormed w miasteczku Sulechów w woj. lubuskim. Następnie w tym samym Sulechowie przez niecałe trzy lata zajmowała stanowisko wicedyrektorki w poradni Topmed. A zaraz po uzyskaniu dyplomu MBA została dyrektorką Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Wawer. Stamtąd, po zaledwie 11 miesiącach, przeszła na stanowisko wicedyrektorki Instytutu Psychiatrii i Neurologii, w którym teraz — znowu po roku — awansowała na stanowisko dyrektorki naczelnej” — relacjonowała Watoła.

Jeden z naszych rozmówców przekonuje jednak, że Szepelawa “na pewno nie jest docelową dyrektorką” i należy spodziewać się konkursu na szefa instytutu.

Rynek docenia kompetencje menedżerskie Nowickiego

Wbrew medialnej krytyce, część naszych rozmówców wyraża się pochlebnie o zdolnościach Nowickiego.

— To dobry menedżer — kilka szpitali wyprowadził z trudnej sytuacji finansowej — mówi jedno z naszych źródeł. Podkreśla, że celem Nowickiego w IPiN było przywrócenie stabilności. — Po raz pierwszy od dłuższego czasu wynik jest lepszy. Zredukował wydatki — od wielu lat instytut zadłużał się m.in. w parabankach. Jego poprzedniczka zrezygnowała — to bardzo wymagające zadanie — dowiadujemy się.

Potwierdza to inny z naszych rozmówców: — To na pewno skuteczny menedżer, do zarządzania szpitalami jest jednym z najlepszych specjalistów na rynku — niewiele osób posiada taką wiedzę na temat tego, jak ustawić szpital. Bez wątpienia ma dużo do powiedzenia i z sensem, jeśli chodzi o lecznictwo szpitalne — zapewnia. Jego zdaniem Nowicki, jak mało kto, nadaje się zatem do scalania i restrukturyzacji szpitali.

Ten sam rozmówca przyznaje jednak, że były dyrektor IPiN, jeśli chodzi o umiejętności interpersonalne, “nie jest wzorem do naśladowania”.

Inne źródło dodaje, że Nowicki jest “przekonany o własnej nieomylności”.

“Jeżeli ochrona zdrowia ma być prywatyzowana, to najlepszy kandydat”

— Pani minister i reszta kierownictwa resortu to zagorzali zwolennicy komercjalizacji i faktycznej prywatyzacji ochrony zdrowia. Nowicki i Sobierańska-Grenda to będzie zgrany zespół. Będą usiłowali zamknąć jak najwięcej oddziałów i szpitali — mówi nam jeden z rozmówców.

Dodaje, że jeśli — zgodnie z zarzutami części opozycji, np. Razem — ekipa rządząca faktycznie chce prywatyzacji opieki zdrowotnej w Polsce i ma na celu zamknięcie jak największej liczby szpitali, to Piotr Nowicki “się do tego kwalifikuje”. — On jest ekspertem właśnie w tym zakresie — podkreśla nasze źródło.

Jeżeli ochrona zdrowia ma być prywatyzowana, to jest on najlepszym kandydatem na stanowisko wiceministra — przekonuje.

Jednak inny nasz rozmówca sprzeciwia się takiemu przedstawieniu sprawy. Zapewnia, że prywatyzacja systemu, a tym bardziej szpitali, nie może w Polsce nastąpić i nikt nie ma takich zamysłów.

Argumentuje, że w świetle obowiązujących przepisów prywatyzacja jest w zasadzie niemożliwa. — Teoretycznie sprywatyzować można jedynie szpitale będące spółkami. Tymczasem taką formę prawną ma jedynie 1/4 placówek. Ponadto, w przypadku szpitali będących spółkami, ustawa stanowi, że są to jednostki samorządowe i nie ma możliwości zmiany, w wyniku której samorząd utraciłby pakiet większościowy — wyjaśnia.

— Baza szpitalna w dużej mierze odzwierciedla realia lat 90. XX wieku. Potrzebne są zmiany, które uczynią ją bardziej wydolną. Jednak stąd do prywatyzacji jest jeszcze długa droga — podkreśla nasz rozmówca.

x.com

Ochrona zdrowia może być dla obecnej ekipy “kulą u nogi”

Jeżeli sytuacja w systemie opieki zdrowotnej się nie poprawi, to w kampanii wyborczej będzie on dla obecnej ekipy rządzącej poważnym problemem — przyznaje jeden z naszych rozmówców.

Rząd jest krytykowany nie tylko z powodu zamykania oddziałów położniczych, ale także kontrowersji związanych z finansowaniem badań diagnostycznych przez NFZ.

Sytuacji rządzących nie ułatwiają opisywane ostatnio w mediach przypadki korzystania z systemu przez polityków KO z pominięciem obowiązujących procedur.

Z analiz kolektywu Res Futura wynika, że szerokim echem w mediach społecznościowych odbiła się sprawa senatora KO Tomasza Lenza. Jak opisywała WP, załatwił on synowi zabieg wrastającego paznokcia w publicznym szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, pomijając kolejkę, procedury i dokumentację.

Z kolei serwis zero.pl donosił o “porwaniu karetki” przez jednego z dyrektorów szpitala w Knurowie (woj. śląskie), aby pomóc krewnej posłanki KO Krystyny Szumilas.

Na to wszystko nakładają się złe wyniki badań opinii publicznej. Na przykład z najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że ponad 82% Polaków negatywnie ocenia wpływ obecnej koalicji rządzącej na sytuację w polskiej ochronie zdrowia. Ogromny sceptycyzm panuje również wśród wyborców formacji tworzących rząd.

Co można zrobić?

Potrzebna jest gruntowna zmiana, dostosowanie systemu do obecnych realiów, a brak działań prowadzi do niewydolności finansowej systemu. Problem leży w całkowitym braku równowagi między stroną przychodową i kosztową — wskazuje jeden z naszych informatorów.

Koniecznym krokiem, jak podkreśla, jest zmodyfikowanie obecnego systemu podwyżek w ochronie zdrowia. — Jesteśmy w impasie z powodu systemu podwyżek dla służby zdrowia. Między 2023 a 2025 r. nakłady na NFZ wzrosły o niemal 50%, a bez zmian strukturalnych i systemowych nic się nie zmieni. W tym roku ponad 70 mld zł (z ok. 220 mld zł, jakimi dysponuje NFZ w 2026 r.) zostanie przeznaczone na podwyżki wynagrodzeń — argumentuje.

Kolejnym warunkiem poprawy sytuacji — w ocenie naszych rozmówców — jest również scalanie szpitali, którym miałby się zająć Piotr Nowicki.

— Musi ono nastąpić choćby dlatego, że trzeba dopasować sytuację do niżu demograficznego. Bazę szpitalną trzeba dopasować do potrzeb zdrowotnych społeczeństwa — przekonuje jeden z naszych rozmówców.

Inny dodaje, że należy dążyć do tego, aby szpitale miały węższe specjalizacje, a nie tak jak dziś, że “każdy robi wszystko”. Poza tym, jego zdaniem, znaczna część badań diagnostycznych czy zabiegów mogłaby być wykonywana w warunkach ambulatoryjnych, a nie szpitalnych.

Jednak, jak zauważa Judyta Watoła w “GW”, w Ministerstwie Zdrowia za kadencji Jolanty Sobierańskiej-Grendy praca nad nowymi projektami ustaw praktycznie ustała. Udało jej się doprowadzić do uchwalenia tylko jednego projektu — nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym, aby uratować finanse NFZ.

We wtorek, 14 kwietnia, rząd zatwierdził jeszcze jeden projekt MZ — wynikający z Krajowego Planu Odbudowy. Dotyczy on nowelizacji ustaw związanych z rozwojem usług e-zdrowia, mającej na celu cyfryzację systemu.

Ten brak efektywności w obszarze legislacji, zdaniem naszych źródeł, świadczy o słabej pozycji politycznej Sobierańskiej-Grendy.

Brak decyzji to także decyzja — system jest wyraźnie niezrównoważony, a to będzie miało swoje konsekwencje — podsumowuje nasz rozmówca.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *