Poczta Polska zamawia wiele tysięcy komputerów. Sprawa budzi kontrowersje, a jej koszt może sięgnąć nawet 100 milionów złotych.

Poczta Polska nabywa komputery. Ogłosiła pokaźny przetarg. I przy okazji ukazało się, jak istotne jest wzmożone współzawodnictwo pośród uczestników postępowań przetargowych. Wymóg posiadania dwóch certyfikatów, wprowadzany od około trzech lat do warunków państwowych przetargów, w przypadku Poczty przełożyłby się na nawet 100 milionów złotych wyższy koszt.

Podobnie jak w ub.r. w przetargu na laptopy dla uczniów, warunki zamówienia dla Poczty Polskiej obejmują dwa certyfikaty. Ich obecność znacząco podniosła potencjalny koszt transakcji.
Podobnie jak w ub.r. w przetargu na laptopy dla uczniów, warunki zamówienia dla Poczty Polskiej obejmują dwa certyfikaty. Ich obecność znacząco podniosła potencjalny koszt transakcji. | Foto: Michal Zebrowski, Piotr Kamionka / East News

W poprzednim roku Ministerstwo Cyfryzacji postawiło warunek spełnienia dwóch dodatkowych (poza unijnymi) certyfikatów w obszernych przetargach dotyczących dostaw laptopów dla uczniów. Jeden z nich to certyfikat pochodzący z USA, a w rzeczywistości z Tajwanu – EPEAT, a drugi to szwedzki TCO. To natychmiast wyeliminowało z przetargu znaczną część dostawców, w tym głównie krajowych producentów, pozostawiając jedynie pięciu potencjalnych oferentów: HP, Dell, Lenovo, Asus i Acer.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kto zapłaci za zieloną energię? | Onet Rano Finansowo

Gdyby dopuszczono możliwość posiadania chociaż jednego z tych dwóch certyfikatów, zamiast obu naraz, liczba oferentów mogłaby się podwoić, zwiększając konkurencję i potencjalnie obniżając cenę. Gdyby natomiast zrezygnowano z obu wspomnianych certyfikatów, a utrzymano te już funkcjonujące w prawie unijnym i polskim, czyli certyfikaty z grupy ISO, wówczas w przetargu mogliby uczestniczyć również krajowi producenci. Dla wyjaśnienia, nie jest konieczne samodzielne wytwarzanie wszystkich komponentów; można je pozyskiwać, na przykład z Chin czy Tajwanu, i oferować wersje sprzętu, które są dostępne także u międzynarodowych potentatów, pod polską marką.

Jednakże ministerstwo uznało, że oba certyfikaty są niezbędne jednocześnie. Nie uzyskaliśmy wówczas wyjaśnień dotyczących przyczyn tak podwójnego wymogu ani tego, dlaczego zamiast opcji “lub” zastosowano “i”. Różnica wydaje się niewielka, jednak przekłada się na realne dziesiątki milionów złotych. Jeszcze większą różnicę zaobserwowano by po rezygnacji z obu dodatkowych certyfikatów (poza ISO). Później na podobnych zasadach przetarg na 192 tysiące laptopów ogłosiła instytucja NASK.

Postępowanie przetargowe dla Poczty Polskiej

Przetargi zostały przeprowadzone, a zwycięzcy otrzymali należności. Rok później obserwujemy powtórkę sytuacji i nowe postępowanie przetargowe. Tym razem dotyczą one komputerów dla Poczty Polskiej. Warto przypomnieć, że Poczta niedawno dokonała zwolnień pracowników, aby po poniesionych stratach (w latach 2023-2024 odnotowała stratę netto w wysokości 1,5 miliarda złotych) ustabilizować swoją sytuację finansową. Pracę straciło 8,5 tysiąca osób.

Niemniej jednak, konieczna jest okresowa wymiana sprzętu, a Poczta jest znaczącym zamawiającym. Posiada wiele placówek, w których użytkowanych jest tysiące komputerów. “Poczta Polska zainicjowała realizację jednego z największych projektów modernizacyjnych w zakresie infrastruktury IT w swojej historii” – informowała firma państwowa pod koniec marca bieżącego roku. Zamówienie miało obejmować docelowo 24 tysiące komputerów stacjonarnych wraz z monitorami oraz do 1 tysiąca notebooków. W firmie wymieniane są wszystkie komputery, które nadal działają w oparciu o systemy Windows 7 i Windows 10.

W przetargu Poczty Polskiej inne certyfikaty wymagane są do komputerów stacjonarnych, a inne do laptopów
W przetargu Poczty Polskiej inne certyfikaty wymagane są do komputerów stacjonarnych, a inne do laptopów | Poczta Polska

W specyfikacji przetargowej wpisano wymóg posiadania wspomnianych dwóch certyfikatów dla laptopów. W przypadku komputerów stacjonarnych i monitorów nie były one już wymagane – obowiązywały jedynie certyfikaty z europejskiej serii ISO.

W pierwszej umowie wykonawczej zakupiono 3750 zestawów komputerowych. Zwycięzcami zostały:

  • konsorcjum MBA System i Levelite Prosta,
  • Intaris,
  • oraz konsorcjum Suntar i PPHU Piomar.

W drugiej części postępowania przetargowego zwyciężyło konsorcjum MBA System i Levelite Prosta.

Tylko czterech oferentów

Poczta zawarła umowy opiewające na kwotę 101 milionów złotych. W odpowiedzi na przetarg wpłynęły cztery oferty – poinformowano w wynikach postępowania. Określenie „tylko” cztery podkreśla, jak warunki przetargu ograniczyły możliwość zgłaszania się większej liczby podmiotów.

Najwyższą kwotę uzyskała firma Intaris, od której zamawiano komputery stacjonarne, gdzie wymagane były wyłącznie certyfikaty z grupy ISO. MBA System dostarczy laptopy za 8 milionów złotych – te wymagające posiadania obu dodatkowych certyfikatów TCO i EPEAT.

“Spółka podejmuje działania mające na celu zapewnienie finansowania kolejnych etapów programu” – podała Poczta w swoim oświadczeniu.

Według naszych informacji pochodzących od anonimowego źródła, problem polega na tym, że złożone oferty okazały się znacznie droższe niż oczekiwania Poczty. Nasze źródło wyjaśnia, że MBA System reprezentuje chińską firmę Lenovo, Intaris jest przedstawicielem tajwańskiego Acera, a Suntar – amerykańskiego HP.

Poczta, która boryka się z problemami finansowymi i musi dążyć do oszczędności, wysłała w związku z tym zapytania do rynku, „obok” formalnego przetargu. W ramach tych zapytań zezwolono na składanie ofert bez konieczności uwzględniania certyfikatów TCO i EPEAT.

— Skontaktowaliśmy się z zamawiającym, ale wymóg posiadania certyfikatu TCO stanowił barierę. Zwróciliśmy się z prośbą o zniesienie tego wymogu, a zamawiający przychylił się do naszej prośby — poinformowało nasze źródło.

Treść email z Poczty Polskiej potwierdzająca możliwość złożenia oferty bez certyfikatu TCO
Treść email z Poczty Polskiej potwierdzająca możliwość złożenia oferty bez certyfikatu TCO | Materiały prasowe

Nawet 100 milionów złotych więcej

Kwiecień przyniósł zapytanie Poczty skierowane do rynku, dotyczące zamówienia do 12 tysięcy komputerów stacjonarnych, 3 tysięcy laptopów oraz 15 tysięcy monitorów do tych urządzeń. Szacowana łączna wartość takiego zamówienia wynosi około 240 milionów złotych brutto – przekazał nasz informator, będący przedstawicielem polskiego oferenta.

Czytaj również: Sztuczna inteligencja dominuje w polskich urzędach mimo braku regulacji. Urzędnicy tracą cierpliwość

Taka kwota zostałaby osiągnięta, gdyby nie były wymagane certyfikaty TCO/EPEAT. Gdyby jednak Poczta utrzymała wymóg ich posiadania, wówczas koszty zakupu wzrosłyby o 30-40 procent – oszacował nasz rozmówca. Oznacza to wzrost kosztów zamówienia o 70-100 milionów złotych w porównaniu do sytuacji, gdzie wymagane byłyby jedynie certyfikaty ISO. Zamiast 240 milionów złotych, Poczta musiałaby zapłacić 310-340 milionów złotych. Pozostałe warunki, takie jak gwarancja czy parametry komputerów, pozostałyby niezmienione.

Kosztowne, prywatne certyfikaty

Dlaczego polscy producenci nie starają się o uzyskanie tych dwóch dodatkowych certyfikatów, a ograniczają się do certyfikacji ISO?

— Rozważamy uzyskanie certyfikatów, ale jest to kosztowne i wymaga czasu. Uzyskaliśmy już wszystkie certyfikaty ISO. Problem z TCO i EPEAT polega na tym, że są to certyfikaty prywatnych instytucji, które pobierają za nie opłaty. Certyfikat TCO jest wydawany na Tajwanie, gdzie znajdują się fabryki światowych potentatów. Procedura trwa rok, a certyfikat jest ważny przez dwa lata. W sytuacji, gdy światowy potentat sprzedaje miliony komputerów, koszty te rozkładają się na poszczególne sztuki, zmniejszając jednostkowy koszt. W przypadku polskich producentów przekłada się to na przykład na 50 tysięcy sprzedanych sztuk – wyjaśnił nasz informator.

Różnice w przeliczeniu na jedną sztukę mogą być jeszcze większe, ponieważ certyfikaty TCO i EPEAT są przyznawane dla konkretnego modelu komputera. Należy je uzyskiwać oddzielnie dla każdego nowego modelu.

— Na rynku polskim jedynymi certyfikatami wymaganymi do legalnego obrotu są certyfikaty ISO; nie istnieje prawny wymóg posiadania EPEAT czy TCO. Certyfikaty te zaczęły pojawiać się w wytycznych prezesa Urzędu Zamówień Publicznych i Ministerstwa Cyfryzacji około trzy-cztery lata temu. Stanowią one barierę dla rozwoju polskiej produkcji – podsumował informator.

Poprosiliśmy Ministerstwo Cyfryzacji o przedstawienie analiz potwierdzających zasadność wymogu posiadania dwóch dodatkowych certyfikatów, zamiast opierania się na europejskich z grupy ISO. „Certyfikaty TCO i EPEAT są powszechnie stosowane w segmencie laptopów, a ich spełnienie gwarantuje realizację zasady DNSH (Do No Signifiant Harm), wymaganej przez Komisję Europejską” – wyjaśniało ministerstwo w ubiegłym roku. Nowe zapytania, zawierające przykład Poczty Polskiej, wysłaliśmy 27 maja. Odpowiedź nie została jeszcze uzyskana. Zostanie ona umieszczona w tym miejscu, gdy tylko ją otrzymamy.

Zapytaliśmy również Pocztę Polską o ich plany dotyczące wspomnianego wymogu przetargowego oraz o sposób reakcji na oferty złożone w odpowiedzi na zapytanie do rynku. W tym przypadku również oczekujemy na odpowiedź.

Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *