Mimo, że rząd do tej pory nie przedstawił projektu ustawy o podatku cyfrowym, wysocy rangą urzędnicy Białego Domu zdążyli już zagrozić ministrowi finansów Andrzejowi Domańskiemu konsekwencjami.
Ministerstwo Cyfryzacji od przeszło roku argumentuje, że w Polsce niezbędny jest podatek od usług cyfrowych (digital service tax — DST). W ostatnich tygodniach proces ten nabrał tempa, a inicjatywa resortu, którym zarządza wicepremier Krzysztof Gawkowski, została formalnie włączona do spisu prac rządu.
To ponowna próba nałożenia podatku na największe korporacje technologiczne (big tech), działające na terenie naszego kraju. Kwestią tą zajmował się już gabinet Mateusza Morawieckiego, a w resorcie finansów powstały nawet założenia dotyczące kształtu nowego obciążenia. Wtedy inicjatywa ta spotkała się z silnym sprzeciwem administracji Białego Domu, w którym urzędował prezydent Donald Trump. O tym, że w Polsce nie zostanie wprowadzony podatek cyfrowy, usłyszeliśmy nie od przedstawicieli rządu PiS, lecz z komunikatu ówczesnego wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a.
Obecnie Amerykanie ponownie dążą do zablokowania wprowadzenia podatku cyfrowego. Przekonał się o tym w zeszłym miesiącu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych.
>>CZYTAJ TEŻ<< Zapytaliśmy ministra Domańskiego o tę sprawę podczas kongresu Impact’26 — oto jego odpowiedź
Szef polskiego resortu spotkał się w Waszyngtonie m.in. z ambasadorem Jamiesonem Greerem, reprezentantem ds. handlu USA. Bogdan Klich, chargé d’affaires w polskiej ambasadzie w Stanach Zjednoczonych, zamieścił wpis na platformie X, w którym informował, że rozmowa dotyczyła handlu, inwestycji oraz kooperacji energetycznej.
Jamieson Greer jednakże wyjawił, że został poruszony jeszcze jeden istotny temat — zamiary wprowadzenia podatku cyfrowego w Polsce.
Dalsza część tekstu pod wpisem
x.com
Ambasador i minister Andrzej Domański
Tydzień po spotkaniu z polskim ministrem Jamieson Greer pojawił się na wysłuchaniu przed Komisją Ways and Means Izby Reprezentantów. Jest to najstarsza komisja w izbie niższej Kongresu, odpowiedzialna m.in. za kwestie podatkowe i handlowe. W trakcie przesłuchania amerykański urzędnik oficjalnie wspomniał o swojej rozmowie z polskim ministrem i zrelacjonował ją kongresmenom.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem

Była to odpowiedź na pytanie kongresmena Ronalda Estesa z Kansas, należącego do partii republikańskiej, który był zainteresowany tym, w jaki sposób US Trade Representative (USTR), czyli instytucja kierowana przez Jamiesona Greera, prowadzi negocjacje z innymi państwami w kwestii wycofania istniejących podatków od usług cyfrowych oraz powstrzymywania kolejnych krajów przed ich wdrażaniem.
— Przytoczę tylko jeden przykład. W ubiegłym tygodniu gościłem w moim gabinecie ministra handlu Polski. W Polsce pojawiła się inicjatywa ustanowienia podatku od usług cyfrowych. Sięgnąłem wówczas po kopię raportu dotyczącego francuskiego podatku od usług cyfrowych z pierwszej kadencji, który doprowadził do nałożenia ceł na Francję, zaprezentowałem mu ją i powiedziałem: naprawdę nie chciałbym znaleźć się w sytuacji, w której musiałbym opublikować raport, w którym zamiast Francji figurowałaby Polska — odparł Jamieson Greer podczas posiedzenia komisji 22 kwietnia br.
— Uważam, że przekaz został zrozumiany. Bardzo uważnie się temu przyglądamy. Ten podatek jeszcze nie został wprowadzony — dodał.
Dalsza część tekstu pod wpisem
x.com
Przypadek Francji
Podatek cyfrowy nie jest obecnie niczym nowym i wiele państw go wprowadziło pomimo oporu i gróźb ze strony administracji Białego Domu. Bowiem niezależnie od tego, kto sprawuje urząd w Gabinecie Owalnym, dąży się do blokowania wszelkich prób opodatkowania big techów.
Świadczą o tym choćby słowa byłego ambasadora USA Marka Brzezińskiego, który na początku lutego bieżącego roku — już po zakończeniu swojej misji dyplomatycznej w Warszawie — w Polsat News krytykował podatek od usług cyfrowych, określając go mianem “prowokacji”.
“To również negatywnie wpływa na stosunki polsko-amerykańskie” — stwierdził i przypomniał, że prezydent Donald Trump jasno powiedział, że wprowadzenie takiego podatku “byłoby działaniem nieprzyjaznym ze strony danego państwa wobec Stanów Zjednoczonych”.
Dalsza część tekstu pod wpisem
x.com
Przytoczony przez Jamiesona Greera przypadek Francji odnosi się do sekcji 301. Jest to przepis z 1974 r. zawarty w US Trade Act, który upoważnia przedstawiciela handlowego USA (USTR) do analizowania i nakładania sankcji (np. ceł) na inne państwa stosujące nieuczciwe praktyki handlowe, naruszające umowy lub ograniczające amerykański eksport.
Rząd w Paryżu stanął w obliczu takiego zagrożenia, gdy w 2019 r. wprowadzono tam 3-proc. podatek cyfrowy. W odpowiedzi Amerykanie zagrozili wprowadzeniem 25 proc. cła na towary importowane z Francji o wartości ok. 1,3 mld euro. Ostatecznie doszło do porozumienia między administracją USA a Francją i kilkoma innymi krajami. Podatki pozostały, a dochody z nich zasilają budżety tych państw.
Opodatkowanie globalnych korporacji technologicznych zyskało na popularności w ostatnich latach. Zwłaszcza, że big techy generują dziesiątki miliardów dolarów przychodów w Europie, przy czym płacą stosunkowo niewielkie podatki.
Usługi cyfrowe są obecnie obciążone specjalnymi daninami m.in. we Włoszech, w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Austrii, na Węgrzech czy w Turcji.
Największe realne przychody budżetowe w Europie generuje Francja — ok. 0,8 mld euro rocznie. We Włoszech, Hiszpanii czy Turcji są to kwoty rzędu 0,35-0,5 mld euro, natomiast w Austrii zaledwie ok. 0,1 mld euro.
Ministerstwa milczą
Zwróciliśmy się do Ministerstwa Finansów (MF) oraz Ministerstwa Cyfryzacji (MC) z prośbą o komentarz w sprawie wypowiedzi Jamiesona Greera oraz o informacje, czy przedstawiciele administracji Donalda Trumpa usiłują wpływać na kształt planowanego podatku. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem

W zeszłym tygodniu wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski na konferencji Defence24 Days ponownie wypowiedział się w kwestii podatku cyfrowego.
— W Polsce nie będzie prawa antyamerykańskiego, lecz prawo dla Polaków — oświadczył szef resortu cyfryzacji i podkreślił, że możliwe jest, iż wyższe podatki zapłacą korporacje technologiczne z Azji niż ze Stanów Zjednoczonych.
Obecnie nie jest znany projekt ustawy, który ma wprowadzić nowe obciążenie. Wiadomo jedynie, że jego stawka ma wynosić 3 proc., a zapłacić go mają przedsiębiorstwa, których łączne globalne przychody przekraczają 1 mld euro, a przychody podlegające opodatkowaniu w Polsce przewyższają 25 mln zł.
Fundacja Instrat, która w ubiegłym roku przedstawiła założenia tego typu podatku, wskazywała, że budżet państwa w pierwszym roku mógłby zyskać ok. 1,7 mld zł.
Polityczna układanka
Nie wiadomo, jak w kwestii podatku cyfrowego postąpią poszczególne ugrupowania polityczne. Nawet w obrębie samej koalicji Donalda Tuska może brakować jednomyślności w tej sprawie. Propozycja resortu cyfryzacji może liczyć na aprobatę Lewicy i zapewne Polski 2050. W Konfederacji potrzebę opodatkowania Big Techów podkreślał poseł Przemysław Wipler, a w PiS wspominał o tym m.in. były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński. Zatem kwestia konieczności wprowadzenia daniny wykracza poza proste podziały polityczne.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wyraża się z rezerwą o idei opodatkowania firm technologicznych, na początku kwietnia bieżącego roku stwierdził, że projekt MC wymaga “bardzo szczegółowej analizy” oraz dalszych konsultacji.
Nie wiadomo zatem, jak zachowają się kluby parlamentarne, gdyby doszło do głosowania. Zwłaszcza, że Amerykanie będą z pewnością wywierać presję w tej sprawie. Uważają oni bowiem daninę od usług cyfrowych nie za element polityki podatkowej danego państwa, lecz za instrument bezpośrednio wymierzony w amerykański biznes. W przypadku Polski za każdym razem przypominają również o silnych relacjach pomiędzy Warszawą a Waszyngtonem oraz kwestiach handlowych, takich jak zakupy uzbrojenia w USA czy inwestycje amerykańskich firm w naszym kraju m.in. w sektorze energetyki jądrowej.
Prezydent ma wszystkie karty w ręku
Niezależnie od układu sił politycznych w odniesieniu do potencjalnego uchwalenia ustawy wprowadzającej nowy podatek, najpoważniejszą przeszkodą w jego wejściu w życie może okazać się prezydenckie weto.
Minister finansów Andrzej Domański już w poprzednim roku szacował w rozmowie z TVN24, że ze względu na głowę państwa szanse na wprowadzenie podatku cyfrowego są “bardzo niewielkie”.
Karol Nawrocki podczas kampanii deklarował, że nie podpisze ustaw podnoszących podatki, jednak wyraził już zgodę na podwyższony CIT dla banków, który dotyka również amerykański biznes. W tym przypadku administracja Donalda Trumpa nie wywierała silnej presji. Inaczej może wyglądać sytuacja w przypadku opodatkowania big techów, które znajdują się w centrum zainteresowania każdego gospodarza Białego Domu.
Autor: Bartek Godusławski, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
