Kooperacja w kwestiach obronnych i nuklearnych, a także obecna sytuacja geopolityczna — między innymi te zagadnienia znajdą się w programie rozmów delegacji pod egidą Donalda Tuska i Emmanuela Macrona. Doniosłe spotkanie zostanie zorganizowane w mieście rodzinnym szefa polskiego rządu.

W poniedziałek w Gdańsku odbędzie się premierowy szczyt międzyrządowy polsko-francuski. Z ramienia Polski, oprócz premiera Tuska, wezmą w nim udział reprezentanci ministerstw: spraw zagranicznych, obrony narodowej, energii oraz kultury.
Na czele francuskiej delegacji, która na jeden dzień zawita do Polski, stanie prezydent Emmanuel Macron. Będą mu asystować francuscy ministrowie: obrony, spraw zagranicznych, energii i kultury, jak również osobistości ze sfery kultury i biznesu, w tym dyrektor generalny energetycznego giganta EDF.
Sfery obrony, spraw zagranicznych, energii i kultury uznano na tym etapie za fundamentalne w kontekście współpracy obu krajów.
Zgodnie z naszymi informacjami, wśród tematów rozmów pojawią się m.in. zagadnienia obronności. Zarówno na poziomie współdziałania bilateralnego, jak i pod auspicjami UE (np. SAFE), a także kooperacji w dziedzinie satelitów komunikacyjnych. Poruszone zostaną również kwestie dotyczące wspomnianego przez nas niedawno francuskiego parasola nuklearnego (tzw. zaawansowane odstraszanie nuklearne).
Dla Paryża istotną kwestią jest także współdziałanie na rzecz rozwoju sektora jądrowego. Francuski EDF zabiega bowiem o zamówienie na budowę drugiej z planowanych przez polski rząd elektrowni jądrowych. Dialog w tej materii Warszawa prowadzi również z Kanadą i USA.
Można się także spodziewać dyskusji na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz w Ukrainie. Nie pominięty zostanie także temat odbudowy Ukrainy, zwłaszcza że w czerwcu, także w Gdańsku, nastąpi konferencja odbudowy Ukrainy (URC). Niewykluczone, że zawita na niej m.in. sam prezydent Francji.
— Debata winna przełożyć się na konkretne rozwiązania. Komunikat końcowy powinien obejmować informacje, co udało się ustalić w danych obszarach — mówią nam źródła dyplomatyczne z Paryża. Jak słyszymy, przygotowywane są umowy i porozumienia, aczkolwiek nie wszystkie zostaną dopięte jeszcze w poniedziałek.
x.com
Szczyt wdraża zapisy traktatu z Nancy
W poniedziałek rano delegacja z Paryża złoży wieńce na francuskim cmentarzu w Gdańsku. To nekropolia francuskich żołnierzy, którzy zginęli w II wojnie światowej.
Szczyt odbędzie się w gdańskim Dworze Artusa, gdzie po południu ma się odbyć wspólna konferencja prasowa Donalda Tuska i Emmanuela Macrona. Wcześniej, w Domu Uphagena w zabytkowym centrum Gdańska, przewidziano spotkanie obu liderów w cztery oczy, a później rozmowy delegacji.
Kolejnym punktem w programie jest złożenie kwiatów pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.
Następnie w Europejskim Centrum Solidarności premierowo odbędzie się wręczenie polsko-francuskiej Nagrody im. Bronisława Geremka. Laureatem zostanie osoba lub instytucja zasłużona dla rozwoju dwustronnych stosunków. Przewidziane jest też spotkanie z Lechem Wałęsą.
Szczyt w Gdańsku stanowi realizację postanowień traktatu polsko-francuskiego, podpisanego w maju 2025 r. w Nancy. Traktat ów zakłada bowiem rozszerzony dialog i doroczną organizację szczytów.
Jak podkreślają w konwersacji z Business Insider Polska francuskie źródła dyplomatyczne, traktat został bardzo szybko ratyfikowany i wszedł w życie za sprawą głosów zarówno koalicji, jak i opozycji. — To dla nas potwierdzenie, że w Polsce istnieje ponadpartyjna zgoda w kwestii pogłębienia polsko-francuskich relacji na fundamencie traktatu — słyszymy.
O to, jak sprawdza się traktat, pytamy ekspertkę Centrum Stosunków Międzynarodowych Beatę Górkę-Winter. — W aspekcie politycznym — utrzymuje kanały intensywnego dialogu i podnosi prestiż relacji. W wymiarze operacyjnym jego potencjał nie jest jeszcze w pełni wykorzystany — odpowiada.
— Współpraca wojskowa i przemysłowa nabiera tempa, zintensyfikowano ilość spotkań sztabowych, ale zasadniczo tempo działań bilateralnych jest wolniejsze, niż sugerowałby poziom deklaracji. Barierą bywa brak długofalowych projektów, które “zakotwiczyłyby” relację, a także rozbieżności strategiczne — wylicza.
Akcentuje: — Jeśli wizyta Macrona zaowocuje kilkoma znaczącymi, wspólnymi inicjatywami, zwłaszcza w sferze obronności i energetyki, traktat stanie się faktycznym instrumentem, a nie jedynie formą dyplomatyczną. Istnieje nadzieja, że podczas obecnej wizyty zostaną przedstawione konkretne propozycje kooperacji.
Termin spotkania — 20 kwietnia — nie jest przypadkowy, gdyż wówczas po raz pierwszy przypada Dzień Przyjaźni Francusko-Polskiej. Ustanowiono go na pamiątkę Marii Skłodowskiej-Curie, której prochy w tym dniu złożono w Panteonie w Paryżu.
Tematem będzie bezpieczeństwo i zacieśnianie współpracy przemysłów obronnych
Jak relacjonują nam źródła bliskie rządowi, Polska jest zainteresowana współpracą przemysłów obronnych obu krajów — np. w obszarze lotnictwa.
Zdaniem Beaty Górki-Winter kooperacja zbrojeniowa — od artylerii, poprzez obronę powietrzną, po projekty kosmiczne — wysuwa się na pierwszy plan. Jak zauważa, Francja dysponuje tu rozwiniętym zapleczem technologicznym, natomiast Polska rosnącym budżetem i pilnymi potrzebami w obszarze modernizacji.
W obszarze obronności rozmowy będą odnosić się również do francuskiego parasola nuklearnego nad Polską. — Do przedyskutowania pozostaje, w jaki sposób mogłoby wyglądać współdziałanie obu państw w zakresie polityki nuklearnej — mówi Górka-Winter.
Podkreśla: — Oba kraje łączy dziś przede wszystkim zasadniczy interes bezpieczeństwa: konieczność odstraszania Rosji w sytuacji, gdy zamierza ona kontynuować destabilizację Europy, wzmacnianie wschodniej flanki NATO oraz potrzeba rozbudowy europejskiego potencjału obronnego, szczególnie w kontekście powtarzających się gróźb administracji Donalda Trumpa odnośnie do opuszczenia NATO przez Amerykanów — wskazuje ekspertka.
Zgodność, jak dodaje, widać także w uznaniu, że wojna w Ukrainie ma charakter długofalowy i wymaga ciągłego wsparcia: politycznego, finansowego oraz wojskowego. — Kluczowe w tym kontekście jest, aby oba państwa przedstawiły jednolite stanowisko odnośnie do zachowania reżimu sankcyjnego na Rosję — podkreśla.
W jej opinii prawdopodobne jest, że Francja spróbuje nakłonić Polskę do jakiejś formy partycypacji w planowanej misji państw europejskich w cieśninie Ormuz. — Nasze stanowisko winno być jednoznaczne: Polska nie posiada bezpośrednich interesów w regionie i nie powinna angażować się gdzie indziej w sytuacji trwającej wojny w Ukrainie — podkreśla.
Francuzi chcą budować atom w Polsce
Nasze źródła bliskie rządowi potwierdzają, że w Gdańsku będą prowadzone rozmowy na temat rozwoju sektora jądrowego w Polsce, w tym budowy drugiej elektrowni jądrowej. — Kwestia ta będzie zawarta we wspólnym stanowisku po szczycie, chociaż nie będzie niczego przesądzać. Warszawa chce bowiem uniknąć sytuacji, w której jedno z państw uczestniczących w dialogu na temat drugiej elektrowni traktowane jest w sposób uprzywilejowany — akcentuje nasz rozmówca.
Francja jest europejskim liderem w obszarze energetyki jądrowej. Dysponuje jednym z najbardziej nuklearnych miksów energetycznych w Europie — w 2024 r. 67,3 proc. energii elektrycznej pochodziło tam z atomu.
Francuski EDF, obok konkurentów z USA i Kanady, zabiega o zlecenie na budowę drugiej elektrowni jądrowej w Polsce, która ma powstać w Bełchatowie lub Koninie.
— Francuzi oczekują, że zgodnie z zapowiedziami strony polskiej i harmonogramem, procedura konkurencyjna w kwestii wyboru partnera strategicznego do budowy drugiej elektrowni zostanie zrealizowana do wyborów parlamentarnych w 2027 r. Obawiają się bowiem, że jeżeli proces ten nie zakończy się w tej kadencji, po wyborach będzie prowadzony od początku, co opóźni go o 2-3 lata — słyszymy od naszych źródeł.
Czy wizyta francuskiej delegacji może przynieść przełom w tej kwestii? — Wizyta zawsze pobudza, a długoletnie doświadczenie pokazuje, że w sprawie strategicznych, długoterminowych projektów strona polska musi być pobudzana z zewnątrz — odpowiada nasz rozmówca.
x.com
To, co łączy i dzieli Warszawę i Paryż, widać w Brukseli
Zgodnie z relacją naszych rozmówców w agendzie gdańskiego spotkania znajdą się również zagadnienia z obszaru polityki europejskiej. Bruksela jest bowiem ważnym forum zarówno kooperacji, jak i rywalizacji Polski i Francji.
Oba państwa mocno współpracują w UE w tematach rolnictwa — wspólnie sprzeciwiały się umowie handlowej UE-Mercosur. Popierają one także silną Wspólną Politykę Rolną w nowym budżecie UE na lata 2028–2034.
— Jesteśmy także w jednej ekipie w sprawie atomu — zaznacza nasze źródło bliskie rządowi. Jak pisaliśmy w marcu, Polska i Francja wspólnie zabiegają o poprawę warunków rozwoju energetyki jądrowej w UE. Inicjatywy w tym obszarze mają być omawiane podczas szczytu.
Jak dodaje inny z naszych rozmówców, Warszawa i Paryż mają też wspólne interesy w sprawie tzw. pakietu sieciowego szykowanego przez Komisję Europejską. — Wraz z Francuzami i Szwedami reprezentujemy tu najostrzejsze stanowisko odnośnie do propozycji KE. Komisja proponuje centralny scenariusz rozwoju sieci, my jesteśmy temu przeciwni, uważamy, że propozycja ta nie przyniesie zamierzonych efektów i nie chcemy, żeby rozwój sieci był planowany w Brukseli — wyjaśnia nasze źródło.
Co do zasady, jak słyszymy, Polska popiera też kierunek, w którym zmierza Industrial Accelerator Act, za który odpowiada francuski komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług Stéphane Séjourné. — Różnimy się jednak w sprawie śladu węglowego: Francuzi chcą go liczyć na poziomie krajowym, a my — na unijnym — tłumaczy źródło bliskie rządowi.
— Zależy nam na tym, aby urzeczywistnić politykę klimatyczną: dbać o to, by to, że historycznie emitujemy więcej zanieczyszczeń, nie uniemożliwiało nam dostępu do programów wsparcia, by nie karać Polski za decyzje podjęte 40 lat temu — podkreśla nasz inny rozmówca.
W kluczowej obecnie dla Polski kwestii rewizji dyrektywy ETS Francuzi — zdaniem naszych źródeł — mają bardziej wyważone podejście niż Polska, ale nie są przeciwni rewizji i pragną z Polską współdziałać.
Czego dotyczą różnice między Paryżem a Warszawą? — W kwestii takich projektów, jak autonomia strategiczna lub Fundusz Konkurencyjności, który ma być jednym z elementów nowego budżetu UE, Polska obawia się dominacji wielkich firm francuskich lub niemieckich — słyszymy.
Największe różnice między Warszawą i Paryżem dotyczą jednolitego rynku. — Polska jest zdecydowanym zwolennikiem jego pogłębiania, także w obszarze usług. Z kolei Francuzi nie garną się do tego, w przeszłości ich działania były wymierzone w polskich usługodawców, np. przewoźników — mówi nasz rozmówca.
— Jak Francja ma stracić na rzecz Polski, pojawia się problem — zauważa jedno z naszych źródeł bliskich rządowi. A inne dodaje: — Z Francuzami problem polega na tym, że grają bardzo na siebie i przekonują, że to jest korzystne dla Europy. Są również w trudnej sytuacji fiskalnej, co utrudnia im realizację niektórych zamierzeń.
Jak Warszawa pragnie zatem przekonać Paryż do swoich postulatów? — Należy połączyć francuskie koncepcje wzmacniania integracji europejskiej z naszym postulatem pogłębienia jednolitego rynku, tak aby postępowały one równolegle — słyszymy.
Relacje gospodarcze mają strategiczny charakter
— Relacje gospodarcze obu państw mają zasadniczy charakter. Widać to zarówno w powiększającej się skali wymiany handlowej, jak i w silnej obecności francuskiego kapitału w Polsce — mówi nam Jakub Kubiczek, kierownik zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Francja należy do czołowych partnerów gospodarczych Polski w UE. Bilateralny handel towarami wzrósł z 16 mld euro w 2014 r. do 31 mld euro w 2024 r. W 2024 r. Francja była trzecim, po Niemczech i Czechach, odbiorcą polskich towarów, odpowiadając za 6,1 proc. eksportu. Francja z kolei była szóstym dostawcą na polski rynek, z udziałem 3,5 proc. Wymiana obejmuje głównie wyroby przemysłowe, w tym samochody i podzespoły do ich produkcji, chemię, maszyny, a także produkty rolno-spożywcze, farmaceutyki lub sprzęt elektryczny, w tym akumulatory.
Zdaniem eksperta PIE w najbliższych latach szczególnie obiecujące wydają się dwa obszary dalszego zacieśniania współpracy. Oba będą tematami szczytu w Gdańsku. Pierwszy to przemysł obronny i technologie podwójnego zastosowania. Jako drugi obszar wymienia energetykę i transformację przemysłową. Jakub Kubiczek wskazuje tu na rozwój OZE i energetyki jądrowej oraz modernizację sieci.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
