Europejska Unia zelżała w regulacjach dotyczących pakietu motoryzacyjnego. Obecnie nie 100 proc., lecz 90 proc. nowych pojazdów będzie musiało cechować się zerową emisją. Według Attili Szabó, dyrektora generalnego i prezesa Ford Polska, to pozytywny, aczkolwiek niewystarczający ruch, by przedsiębiorstwa zachowały konkurencyjność, a klienci nie odczuli zwyżki cen.

- Unia Europejska zmniejszyła rygory odnoszące się do aut bezemisyjnych — do 2035 r. ma ich być 90 proc.
- Wzrost nakładów finansowych na samochody elektryczne i koniec programu subsydiów mogą osłabić zainteresowanie nimi
- Nowy akt UE “Made in Europe” ma wzmocnić wytwarzanie i konkurencyjność europejskiej motoryzacji
Pismo “Time” uznało Forda za najbardziej ikoniczną amerykańską markę. — Uważam, że lokata numer jeden w tym zestawieniu może być pewnym zaskoczeniem, ponieważ są w nim podmioty gospodarcze o wiele starsze niż Ford, który funkcjonuje od 123 lat. Niemniej jednak, mamy na koncie liczne istotne osiągnięcia, takie jak: pierwsza linia produkcyjna do wytwarzania pojazdów, pierwsza sieć dealerska czy pierwszy samochód dostępny cenowo dla klasy średniej w USA — wymieniał Attila Szabó, dyrektor generalny i prezes Ford Polska, w rozmowie zrealizowanej za kulisami XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Obecnie firma koncentruje się na teraźniejszości, nieustannie rozważając również przyszłość. — Sama przeszłość nie wystarczy, aby stać się kultową marką. Trzeba działać z myślą o tym, co nadejdzie, nie tracąc z oczu potrzeb nabywców — zaakcentował prezes Ford Polska.
W Europie i USA Ford jest liderem w sektorze pojazdów użytkowych, co bezsprzecznie ma wpływ na obie gospodarki. — Wytwarzamy zarówno w Europie, jak i USA. W USA notujemy najwyższy poziom zatrudnienia w branży motoryzacyjnej — zauważył Attila Szabó.
Podkreślił jednocześnie, że Ford dostosowuje produkcję samochodów do potrzeb nabywców na konkretnym rynku. Przykładem jest Explorer, który w USA jest dużym SUV-em, dopasowanym do amerykańskich dróg, a w Europie kompaktowym, elektrycznym.
Wyzwania legislacyjne
Ford, jak i inne firmy motoryzacyjne, mierzy się z licznymi wyzwaniami, w tym przede wszystkim powiązanymi ze zmianą regulacji. W grudniu 2025 roku Komisja Europejska zapowiedziała rewizję pakietu motoryzacyjnego. Proponuje, by do 2035 roku 90 proc. samochodów było bezemisyjnych, a 10 proc. nadal mogło korzystać z silników spalinowych. Pierwotny plan UE zakładał, że w 2035 roku 100 proc. produkowanych aut powinno być bezemisyjnych. — Ford przyjął z zadowoleniem poluzowanie przepisów. Myślę, że to krok w kierunku realizmu. Ale proporcja 90:10 proc. wciąż nie jest odpowiednia — przyznał Attila Szabó.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Prezes Ford Polska: Po 2035 roku większą rolę powinny odgrywać hybrydy typu plug-in
Zwrócił uwagę, że niezbędne jest zróżnicowanie podejścia do aut użytkowych i osobowych. — Okres eksploatacji i sposób korzystania z pojazdów użytkowych przez nabywców różni się od podejścia do samochodów osobowych. Tymczasem Unia Europejska traktuje oba te segmenty w bardzo zbliżony sposób. Jeśli podejście UE do tego zagadnienia się nie zmieni, to możemy się spodziewać istotnego wzrostu wydatków dla przedsiębiorców, co w konsekwencji wpłynie także na całą gospodarkę — przekonywał prezes Ford Polska.
Wyjaśniał, że jeśli wydatki na zakup i utrzymanie samochodu będą wyższe, to przełoży się na koszty przewozów. W rezultacie więc więcej zapłacą także konsumenci. Dlatego, zdaniem Attili Szabó, po 2035 roku większą rolę powinny odgrywać w obu segmentach hybrydy typu plug-in. Zwłaszcza, że w wielu krajach, w tym w Polsce udział samochodów elektrycznych w całym rynku wciąż jest niewielki.
Klientów do zakupu skłania wsparcie finansowe ze środków publicznych, ale to właśnie się zakończyło. Program subsydiów do zakupu samochodów elektrycznych “Mój Elektryk”, choć nominalnie obowiązuje do 30 kwietnia 2026 r., to budżet w nim został wyczerpany już w styczniu 2026 roku. — Gdy nie było programów wspierających nabycie auta elektrycznego, zainteresowanie tym segmentem wynosiło 3-4 proc. dla aut osobowych i 2,5 proc. dla użytkowych. W 2025 roku dzięki programowi “Mój Elektryk” zainteresowanie wzrosło do 10-11 proc. Klienci są bardzo wyczuleni na cenę i koszty, dlatego zachęty są ważne. Ale istotna jest również infrastruktura. Potrzebujemy jeszcze więcej stacji ładowania, by użytkowanie auta elektrycznego było prostsze — zauważył Attila Szabó.
Made in Europe
Pakiet motoryzacyjny to nie jedyne zmiany, które planuje UE. Komisja Europejska przedstawiła projekt aktu o akceleratorze przemysłowym (IAA), potocznie nazywany “Made in Europe”. IAA wprowadza ukierunkowane i proporcjonalne wymogi “wyprodukowano w UE” lub wymogi dotyczące niskoemisyjności w odniesieniu do zamówień publicznych i systemów dotacji publicznych. Nowe prawo ma wesprzeć europejskie możliwości produkcyjne i zwiększyć zapotrzebowanie na czyste technologie i produkty wytwarzane w Europie. Akt zawiera wymóg, aby państwa członkowskie ustanowiły jednolity cyfrowy proces wydawania zezwoleń w celu przyspieszenia i uproszczenia projektów produkcyjnych.
— To bardzo obiecujące podejście, zwłaszcza jeśli chodzi o zachowanie konkurencyjności wobec konkurentów z Azji. Z drugiej strony “Made in Europe” powinno faktycznie oznaczać wytwarzanie w Europie. Mam na myśli także Wielką Brytanię i Turcję, które, chociaż nie należą do UE, to są w Europie — podkreślał Attila Szabó.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
