Znany ukraiński projektant, Andre Tan, który dwanaście miesięcy temu zainaugurował działalność swojego butiku w Polsce, przekazał w social mediach wiadomość o tym, że jego punkt sprzedaży w Chersoniu został zniszczony przez siły rosyjskie. Zasmucony projektant podzielił się na Instagramie fotografią zrujnowanego budynku, pisząc: “Brak mi słów, by wyrazić to cierpienie”.

“Dziś nasz sklep w Chersoniu stał się celem ataku i został kompletnie spalony” — obwieścił w środę na Instagramie Andre Tan — designer, którego kolekcje ubrań i dodatków, oprócz Ukrainy i Polski, cieszą się popularnością w Nowym Jorku, Paryżu, Mediolanie, jak również w bardziej odległych lokalizacjach, takich jak Malediwy, Kuwejt czy Australia. Ogarnięty troską o los swojego sklepu w Chersoniu, Tan wspomniał, że budował swoje modowe królestwo przez 25 lat i to nie pierwszy bolesny cios, którego doznał podczas rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
UKRAINA. KORUPCJA. Julia Tymoszenko w centrum afery korupcyjnej. Ołeh Bilecki gościem Faktu
Spalony lokal ukraińskiego projektanta. “To potwornie boli”
Na początku rosyjskiej interwencji zbrojnej w Ukrainie, sklep Andre Tana padł ofiarą grabieży. Od tego momentu — jak relacjonuje projektant na Instagramie — pozostawał zamknięty, “oczekując w ukryciu”.
“To potwornie boli, ponieważ to nigdy nie była tylko działalność zarobkowa, zawsze chodziło o ludzi” — zaakcentował Tan w pełnym emocji poście. Opublikował także zdjęcie doszczętnie spalonego sklepu.
www.instagram.com
Jak wyznał Andre Tan rok temu portalowi sestry.eu (dedykowanemu Ukrainkom zamieszkałym w Polsce), przed rosyjską agresją posiadał 53 punkty sprzedaży w różnych rejonach Ukrainy. Prowadził działalność m.in. w Charkowie, Chersoniu, Zaporożu, Dnieprze, a także w mniejszym stopniu w zachodniej części Ukrainy. W wyniku ataku Rosji wiele z nich poniosło szkody, niektóre zostały spalone, inne ograbione. Firma odnotowała poważne straty finansowe.
— Byliśmy zmuszeni całkowicie przemodelować strategię biznesową, zlikwidować linie odzieżowe i pożegnać się z 30 proc. załogi. Następnie dotarła wcześniej zamówiona ciężarówka z 24 tonami materiałów o wartości miliona euro. Przez dwa lata regulowaliśmy to zobowiązanie — opowiadał Andre Tan dla sestry.eu. Dodał, że już dwukrotnie groziła mu niewypłacalność, jednak zdołał przetrwać. Zamknął placówki, które nie przynosiły dochodów. Niektóre odnowił, lecz nie wszystkie zostały ponownie otwarte. Obecnie na Ukrainie funkcjonuje ich około 20.
W poruszającym wpisie na Instagramie Andre Tan deklaruje determinację w walce o ocalenie swojego przedsiębiorstwa. “Nie odbiorą mi tego, co najcenniejsze! Nie stłumią talentu. Nie złamią ducha. Nie zagarną naszych miast! Nie dopuścimy do tego!” — napisał do swoich odbiorców.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
