Unijny budżet na nowo i finansowe przepychanki. Jakie to ma skutki dla Polski? [KOMENTARZ]

Polska ma szansę uzyskać największy pakiet środków z przyszłego budżetu UE. Jednocześnie, w łonie Unii Europejskiej narastają egoizmy narodowe i tendencje nacjonalistyczne. Jakie to może mieć konsekwencje dla Warszawy?

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i premier Donald Tusk. W tym roku negocjacje budżetu UE na lata 2028-2034 wkroczą w decydującą fazę
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i premier Donald Tusk. W tym roku negocjacje budżetu UE na lata 2028-2034 wkroczą w decydującą fazę | Foto: Fot. Martyna Niećko / Agencja Wyborcza / Agencja Gazeta

W lipcu zeszłego roku Komisja Europejska zaprezentowała projekt budżetu UE na lata 2028-2034. Zgodnie z planem rozmowy w tej kwestii powinny dobiec końca w bieżącym roku. Jednakże, według naszych informacji, proces ten może ulec przedłużeniu.

Przyczyną jest m.in. klasyczne starcie między tzw. państwami skąpymi (wpłacającymi do budżetu więcej niż pobierają, np. Niemcy, Holandia, Szwecja etc.) a adresatami unijnego budżetu. Jak się dowiadujemy, coraz więcej przesłanek wskazuje na to, że mogą pojawić się trudności z dotrzymaniem tych ram czasowych, ponieważ przywódcy państw UE usiłują jak najbardziej opóźnić dyskusję, tak jak unika się wizyty u stomatologa.

Jednak, jak wynika z naszych informacji, znacznej części unijnych decydentów zależy na osiągnięciu porozumienia w kwestii budżetu przed wyborami prezydenckimi we Francji, zaplanowanymi na kwiecień 2027 r.

Według naszych źródeł, największe wyzwanie będzie związane z finansowaniem budżetu. Tym razem będzie to bardziej zawiłe, ponieważ w porównaniu z sytuacją sprzed siedmiu lub 14 lat — kiedy tworzono wcześniejsze budżety — silniejsze są samolubstwa narodowe i skłonności nacjonalistyczne. Skutkuje to spadkiem gotowości do finansowania Europy.

Jak słyszymy, Paryżowi zależy na tym, aby w następnym budżecie utrzymać mocną wspólną politykę rolną, a także solidny Fundusz Konkurencyjności, mający na celu wspieranie nowoczesnego przemysłu. Niemniej jednak, z uwagi na napiętą sytuację finansów publicznych i proces konsolidacji fiskalnej nad Sekwaną, można oczekiwać starań o rabat dla Paryża w zakresie składki do unijnego budżetu. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że takie żądania zgłaszają zarówno francuska skrajna prawica, jak i lewica.

Obecnie przewodnicząca pracom w Radzie UE prezydencja cypryjska ma do końca czerwca przedstawić kwoty, które będą następnie przedmiotem negocjacji. Jak się dowiadujemy, Cypryjczycy — dążąc do kompromisu — prawdopodobnie obniżą sumy zasugerowane poprzedniego lata przez KE. Następnie w łonie Rady rozpocznie się dyskusja w tej materii.

Kulminacją w procesie osiągania porozumienia w sprawie nowego budżetu UE będzie decyzja na szczeblu Rady Europejskiej. Jednak zanim do tego dojdzie, państwa Unii będą musiały rozstrzygnąć szereg spornych zagadnień.

W tym roku negocjacje budżetu UE na lata 2028-2034 wkroczą w decydującą fazę
W tym roku negocjacje budżetu UE na lata 2028-2034 wkroczą w decydującą fazę | DS/BI, Valery Evlakhov / Shutterstock

Wielkość budżetu pozostaje kwestią sporną

Zgodnie z propozycją KE, wartość budżetu UE wynosi blisko 2 biliony euro. Budżet bazuje na założeniu, że polityka spójności i wspólna polityka rolna nie ulegną zwiększeniu w odniesieniu do obecnej perspektywy finansowej, natomiast wzrosną wydatki na konkurencyjność, obronę i tzw. wymiar zewnętrzny.

Nacisk na bezpieczeństwo jest powiązany z obecną sytuacją geopolityczną. Jak się dowiadujemy, jeśli Unia nie będzie w stanie zagwarantować sobie bezpieczeństwa, będzie zmuszona pogodzić się ze statusem wasala. Zatem bez inwestycji w bezpieczeństwo nie uda się obronić europejskiego modelu społecznego i dobrobytu. Taka filozofia stoi m.in. za wsparciem Ukrainy czy ideą SAFE.

Ostatecznie kwota budżetu będzie jednak zależała od tego, w jakim stopniu uda się osiągnąć porozumienie w sprawie tak zwanych zasobów własnych UE. Nie należy bowiem spodziewać się gotowości państw członkowskich do podnoszenia składek do unijnej kasy.

Jednocześnie nasi rozmówcy zapewniają, że to, co znajduje się w tzw. kopertach narodowych, będzie chronione. Bowiem w nowym budżecie nie będą funkcjonować odrębne fundusze, a jedynie jedna, kompleksowa pula środków. Koncepcja kopert narodowych daje zarazem państwom członkowskim większą autonomię w kwestii tego, na co przeznaczyć unijne pieniądze.

Dla Polski ma to o tyle duże znaczenie, że będzie największym beneficjentem unijnego budżetu na lata 2028-2034. Ma otrzymać ponad 123 miliardy euro (około 500 miliardów złotych).

Jednocześnie propozycja KE stwarza również możliwość utrzymania aktywnych programów regionalnych, na czym bardzo zależy polskiemu rządowi.

Zasoby własne UE stanowią źródło konfliktu

Aby sfinansować budżet UE, a także spłacić zobowiązania wynikające z planu odbudowy (NextGenerationEU), bez konieczności podnoszenia składek od państw członkowskich, Komisja Europejska zaproponowała pięć nowych źródeł przychodów UE, określanych mianem zasobów własnych.

Do tej grupy zaliczyła: unijny system handlu uprawnieniami do emisji (ETS), tzw. cło węglowe (CBAM), niezebrane e-odpady, podatek akcyzowy od wyrobów tytoniowych oraz wkłady od dużych przedsiębiorstw działających na jednolitym rynku UE.

Zgodnie z jej kalkulacjami, dochody z tych źródeł miały przynieść około 58,5 miliarda euro rocznie.

Jednakże, zestaw zasobów własnych zaproponowanych przez KE wywołał ogromne kontrowersje. Wyjątkiem są propozycje dotyczące CBAM oraz odpadów elektronicznych.

W odniesieniu do pozostałych propozycji “negocjacje przebiegają słabo”.

W tym kontekście warto przypomnieć grudniowy wywiad dla Business Insidera wiceministra ds. europejskich, Ignacego Niemczyckiego.

Podkreślał on, że jeśli forsowany będzie pomysł, zgodnie z którym wpływy z ETS mają trafiać do Brukseli, Warszawa “nie cofnie się przed użyciem weta”. Zgodnie z polskimi oczekiwaniami, jak wynika z naszych informacji, maleją szanse na to, że ten pomysł KE zostanie zrealizowany. Przeciw ma być nie tylko Polska, która jest najbardziej obciążona ETS w UE, ale również Niemcy, które również odczuwają skutki ETS.

Kontrowersje budzą również propozycje dotyczące opodatkowania papierosów elektronicznych, podgrzewaczy itp. KE proponuje, aby 85 proc. wpływów z tego tytułu pozostawało w budżetach narodowych, a 15 proc. trafiało do budżetu UE. Ma to jednak wywoływać opór, zwłaszcza w południowej Europie.

Co zatem ostatecznie ma składać się na zasoby własne UE? Na przykład, wpływy z tytułu opłat za przesyłki z Chin. Mają one wynosić 3 euro (około 13-14 złotych) za przesyłkę o wartości do 150 euro. Zaczną one obowiązywać od 1 lipca. Jak się dowiadujemy, w 2024 roku sprowadzono do Unii 4,6 miliarda takich przesyłek, a w 2025 roku już około 5,5 miliarda. Według naszych rozmówców, w samej Polsce chińskie platformy sprzedażowe mają 16 milionów użytkowników.

Kolejnym rozwiązaniem jest system ETIAS (Europejski System Informacji o Podróży oraz Zezwoleń na Podróż), czyli opłata za wjazd do UE na poziomie 7 euro. Jest to nowe, elektroniczne zezwolenie wymagane od obywateli państw zwolnionych z wiz przy wjeździe do krajów europejskich. System ma rozpocząć działanie w czwartym kwartale 2026 roku.

Podatek cyfrowy potencjalnie mógłby zasilić kasę UE, ale “nie ma na niego entuzjazmu”

Potencjalnie istotnym źródłem wpływów do unijnej kasy mógłby być także unijny podatek cyfrowy nałożony na gigantów technologicznych z Chin czy USA.

W UE kilka państw stosuje takie daniny na poziomie krajowym — na przykład Francja i Włochy.

Państwa te wyrażają chęć, aby podatek ten miał charakter ogólnounijny. Według naszych źródeł, spodziewana jest rezolucja Parlamentu Europejskiego wzywająca KE do przedstawienia propozycji podatku cyfrowego.

Obecnie szanse na przeforsowanie tego postulatu są jednak znikome. Bowiem UE nie jest gotowa na zaostrzenie konfliktu z USA. Pojawia się jednak pytanie, czy za rok-półtora okoliczności ulegną zmianie i czy nie dojdzie do eskalacji napięć na linii UE-USA, na przykład w sprawie NATO.

Obecnie w Brukseli nie ma jeszcze chęci na to, aby narazić się Donaldowi Trumpowi.

Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej budżet UE na lata 2028-2034 ma opiewać na około 1,8 bln euro
Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej budżet UE na lata 2028-2034 ma opiewać na około 1,8 bln euro | Konektus Photo / Shutterstock

Fundusz Konkurencyjności wzbudza obawy mniejszych państw Unii

W marcu 13 państw UE: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Grecja, Litwa, Łotwa, Malta, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry podpisały tzw. non-paper (dokument roboczy) w sprawie Funduszu Konkurencyjności (ECF), którego wartość ma przekroczyć 400 miliardów euro.

Jakie znaczenie ma takie stanowisko? — To jasny sygnał tej grupy dla Komisji Europejskiej, jakiego kierunku oczekują. Potem Komisja jest bardzo często wypytywana w takich sprawach. Wystosowanie takiego dokumentu ma też znaczenie narracyjne — nadaje ton debacie — wyjaśnia jeden z naszych rozmówców.

Czego domaga się ta koalicja? Większego udziału w Funduszu Konkurencyjności. Jej obawy wynikają z faktu, że skonsumują go największe korporacje z państw “starej” UE.

Aby zrealizować swoje cele, proponuje, aby przy podziale środków z funduszu wspierano współpracę na poziomie ogólnounijnym. Chodzi o takie projekty, które “mobilizują uzupełniające się kompetencje i partnerów z szerszego zakresu europejskich ekosystemów innowacji i łańcuchów wartości oraz przyczyniają się do integracji potencjału technologicznego, badawczego i przemysłowego w całej Unii, uwalniając w ten sposób niewykorzystane zasoby talentów i niszową wiedzę specjalistyczną”.

— Każde państwo członkowskie dysponuje unikalnymi atutami naukowymi, technologicznymi lub przemysłowymi oraz że mobilizacja tego zbiorowego potencjału w całej Unii ma zasadnicze znaczenie dla długoterminowej konkurencyjności Europy — przekonują sygnatariusze pisma. Wspominają też o roli MŚP, co jest zbieżne z wcześniejszymi polskimi postulatami w sprawie Funduszu Konkurencyjności.

Wspólna polityka rolna i polityka spójności to oczko w głowie Warszawy

Zgodnie z nową koncepcją forsowaną przez KE, pieniądze na rolnictwo i na politykę spójności mają być połączone w tzw. kopertach krajowych. Stąd kluczowe dla Warszawy jest określenie wysokości kwoty, która ma przypaść Polsce.

Jeżeli chodzi o fundusze na rolnictwo, Polska, obok Francji, opowiada się za silną wspólną polityką rolną w nowym budżecie UE. Z kolei inni, oprócz Francji, tzw. płatnicy netto, określani jako państwa oszczędne, uważają natomiast, że jest ona zbyt hojna.

Warszawie — w przeciwieństwie do płatników netto — bardzo zależy również na polityce spójności — fundusze z tego źródła wspierają słabsze unijne regiony w doganianiu tych bardziej zaawansowanych. Nieformalna grupa państw przyjaciół spójności skupia 17 państw członkowskich Unii. Zabiegają one o utrzymanie silnej pozycji polityki spójności w unijnym budżecie.

Wyrazem polskiego podejścia jest na przykład niedawne wspólne stanowisko minister funduszy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i ministra ds. inwestycji i projektów europejskich Rumunii Dragoșa Pîslaru.

Podkreślili oni, że Polska i Rumunia (kraje te w największym stopniu korzystają na polityce spójności) są za utrzymaniem silnej polityki spójności w przyszłej perspektywie finansowej Unii Europejskiej, ponieważ odgrywa ona kluczową rolę w zapewnieniu spójności terytorialnej oraz stabilnego rozwoju UE.

22 kwietnia w Warszawie zaplanowano spotkanie przyjaciół spójności. — Chodzi o wymianę i uzgodnienie stanowisk, aby jednym głosem rozpocząć kluczowy etap negocjacji legislacji dotyczącej Planów Partnerstwa Krajowego i Regionalnego — wyjaśnia resort funduszy.

Plan Partnerstwa Krajowego i Regionalnego (PPKR) ma być ściśle powiązany ze Strategią Rozwoju Polski do 2035 r. — zawarte w PPKR reformy i inwestycje mają być oparte na priorytetach strategii.

Założenia PPKR mają być gotowe do czerwca, a w połowie 2027 r. plan ma zostać przyjęty przez rząd i przekazany Komisji Europejskiej, aby rozpocząć negocjacje dokumentu.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *