Naszym celem nie powinno być dążenie do naśladowania Doliny Krzemowej. Kluczowe jest to, jaką pozycję Polska zajmie w przyszłym rozkładzie technologii, kapitału i wartości dodanej — uważa w swojej opinii dla Business Insidera Mikołaj Raczyński, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Zmieniająca się sytuacja geopolityczna, napięcia handlowe, rywalizacja technologiczna oraz rosnąca niepewność wokół globalnych łańcuchów dostaw sprawiają, że Europa musi na nowo zdefiniować swoje podejście do gospodarki, technologii, energii i bezpieczeństwa.
W rezultacie coraz częściej powraca kwestia suwerenności gospodarczej i technologicznej. Nie tylko o to, jak chronić własne interesy, ale również o to, jaką rolę chcemy odgrywać w gospodarce przyszłości. O to, w jakim stopniu chcemy być innowatorami kształtującymi przyszłość, a w jakim jedynie ich użytkownikami.
Dążenie do kontroli
Naturalną reakcją na rosnącą niepewność jest pragnienie większej kontroli nad własnym rozwojem gospodarczym i technologicznym. W praktyce jednak współczesna gospodarka opiera się na sieci wzajemnych powiązań, których nie da się po prostu wyeliminować. Żadne państwo nie jest dziś całkowicie niezależne. Wszystkie funkcjonują w ramach sieci technologicznych, finansowych, energetycznych i infrastrukturalnych współzależności.
Nawet Stany Zjednoczone, które obecnie dominują w dziedzinie sztucznej inteligencji, pozostają zależne od najbardziej zaawansowanych układów scalonych produkowanych na Tajwanie. Europa korzysta z amerykańskich usług chmurowych. Chiny potrzebują zachodnich technologii w wielu sektorach zaawansowanej produkcji.
Pytanie zatem nie brzmi, jak całkowicie uniezależnić się od świata. Pytanie brzmi raczej: jaką pozycję chcemy zająć w globalnym systemie powiązań. Otwiera to bardziej istotne pytanie: jakie kompetencje, technologie i produkty pozwalają budować trwałą pozycję w takim świecie?
Imitacja prowadzi donikąd
Doświadczenia krajów, które skutecznie doganiały gospodarczych liderów, pokazują, że bardzo rzadko osiągały ten cel poprzez naśladowanie ich ścieżki rozwoju. Imitując lidera, najczęściej pozostawały po prostu krok za nim. Trwałe przewagi powstają zwykle tam, gdzie udaje się stworzyć coś unikalnego i trudnego do zastąpienia. W świecie powiązań największą wartość mają właśnie takie kompetencje, technologie i produkty.
Państwa najrzadziej ulegają presji wtedy, gdy dysponują zasobami lub rozwiązaniami, których inni nie są w stanie łatwo zastąpić. Celem nie jest więc wyłącznie ograniczanie własnych zależności. Równie istotne jest budowanie takich przewag, które sprawiają, że inni potrzebują również nas. Europa posiada już dziś wiele przykładów takich specjalizacji. Holenderski ASML produkuje najbardziej zaawansowane na świecie maszyny do litografii, bez których nie powstałyby nowoczesne półprzewodniki. Niemiecki Zeiss dostarcza optykę niezbędną do ich działania. W Polsce podobną pozycję w swojej niszy zbudowała WB Electronics, jeden z europejskich liderów systemów bezzałogowych i rozwiązań łączności dla wojska, którego technologie wykorzystywane są przez siły zbrojne wielu państw.
Bez Europy się nie obejdzie
To właśnie tego rodzaju kompetencje sprawiają, że nawet największe gospodarki świata muszą uwzględniać Europę w swoich strategiach technologicznych i przemysłowych. Są one nie tylko źródłem wartości ekonomicznej, ale również źródłem sprawczości. To również dobry przykład tego, że także średniej wielkości gospodarki mogą zajmować strategiczne pozycje w globalnych łańcuchach wartości. Z tej obserwacji płynie ważna lekcja dla Polski.
Nasza ambicja nie powinna polegać na próbie skopiowania Doliny Krzemowej. Powinna polegać na identyfikowaniu obszarów, w których możemy zbudować własne przewagi technologiczne i przemysłowe. Może to być sztuczna inteligencja stosowana w konkretnych sektorach gospodarki. Mogą to być technologie dual-use rozwijane na styku cywilnym i obronnym. Mogą to być technologie kosmiczne, cyberbezpieczeństwo, zaawansowana automatyka przemysłowa czy rozwiązania związane z transformacją energetyczną.
Polskie wyzwania
W wielu takich obszarach Polska nie startuje od zera. Wbrew często powtarzanym opiniom nie jesteśmy skazani wyłącznie na rolę odbiorcy technologii tworzonych gdzie indziej. W wielu segmentach dysponujemy kompetencjami, które mogą stać się fundamentem własnych przewag. Dobrym przykładem jest polska firma viktor.com, która rozwija agentów AI działających jak cyfrowi pracownicy. Niedawno pozyskała 75 mln dol. finansowania w rundzie A — jednej z największych tego typu rund dla polskiego start-upu technologicznego na tak wczesnym etapie rozwoju. To pokazuje, że w Polsce mogą powstawać technologie zdolne konkurować globalnie.
Historia wielu innowacyjnych firm pokazuje jednak, że stworzenie technologii jest dopiero początkiem drogi. Równie ważna jest zdolność do finansowania jej dalszego rozwoju i skalowania. Dlatego nowoczesna suwerenność opiera się nie tylko na technologii, ale również na infrastrukturze i kapitale. Technologiczna oznacza zdolność do tworzenia własnych rozwiązań i kompetencji. Infrastrukturalna dotyczy kontroli nad sieciami, centrami danych, energią czy systemami komunikacyjnymi. Kapitałowa oznacza natomiast zdolność do finansowania własnego rozwoju bez konieczności ciągłego polegania na zagranicznym kapitale.
Rynek kapitałowy w służbie suwerenności
Spośród tych trzech filarów najczęściej niedoceniany pozostaje kapitał. Jeżeli najbardziej obiecujące firmy technologiczne są zmuszone szukać finansowania wyłącznie za granicą, to wraz z kapitałem często odpływają również centra decyzyjne, własność intelektualna, miejsca pracy i przyszłe wpływy podatkowe. Bez własnego kapitału trudno nie tylko stworzyć technologię, ale również zachować kontrolę nad jej dalszym rozwojem i korzyściami, które generuje. Dlatego budowa silnego rynku kapitałowego nie jest wyłącznie projektem finansowym. Jest elementem budowy nowoczesnej suwerenności gospodarczej.
Polska znajduje się dziś w szczególnym momencie rozwoju. Po trzech dekadach nadrabiania dystansu do najbogatszych państw Europy coraz częściej przechodzimy od etapu absorpcji technologii do etapu ich współtworzenia. Coraz więcej polskich firm nie tylko eksportuje produkty, ale również przejmuje zagraniczne przedsiębiorstwa, technologie i marki. Coraz częściej stajemy się nie odbiorcą, lecz współtwórcą globalnych łańcuchów wartości.
Stawką jest nie tylko tempo wzrostu gospodarczego. Stawką jest miejsce Polski w przyszłym podziale technologii, kapitału i wartości dodanej.
W świecie powiązań trwała siła gospodarcza nie wynika ani z izolacji, ani z prób samowystarczalności. Wynika ze zdolności do tworzenia własnych kompetencji, technologii i firm oraz zajmowania takich pozycji w globalnej gospodarce, które pozwalają zachować sprawczość wobec zmian technologicznych kształtujących kolejne dekady rozwoju.
Autor: Mikołaj Raczyński, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
