Statki cysterny transportujące ropę naftową z USA w kierunku Europy nieoczekiwanie skorygowały trasę i aktualnie zmierzają w kierunku Afryki Południowej. Ostatecznie mogą obrać kierunek na Azję.

Obserwowana aktualnie sytuacja na Oceanie Atlantyckim jest następnym symptomem narastających trudności na globalnym rynku paliw, które intensyfikują się ze względu na konflikt w Iranie i komplikacjami w globalnych łańcuchach zaopatrzenia. W rezultacie obserwujemy aktualnie pewnego rodzaju rywalizację między państwami importującymi ropę, które coraz częściej zmuszone są niemalże do wydzierania sobie surowca.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:
Tu nie chodzi o cenę ropy. Ekspert o faktycznym celu Trumpa w Iranie
Agencja informacyjna Bloomberg przytacza tutaj przykład z ostatnich dni. Trzy tankowce, Aliai, Minerva Vaso i Grand Ace6, które w minionych dniach opuściły porty załadowane amerykańską ropą i zmierzały do Europy, niespodziewanie zmieniły kurs.
Początkowo Aliai płynął do Gibraltaru, zaś Minerva Vaso i Grand Ace6 do Amsterdamu. Obecnie pierwszy ze wspomnianych tankowców znajduje się na środkowym Atlantyku na wysokości Angoli i przemieszcza się w kierunku południowo-wschodnim w stronę Afryki Południowej. Analogicznie przedstawia się sytuacja w przypadku Minervy Vaso, która znajduje się nieco dalej na północ. Ostatni z wymienionych, Grand Ace6, przemieszcza się aktualnie na wschód w pobliżu wybrzeży Ghany.
Trasa żadnego z nich nie sugeruje, aby w najbliższej przyszłości miały dotrzeć do Europy.
Korekta trasy tankowców ma miejsce w momencie, gdy ceny produktów naftowych zwyżkują w reakcji na konflikt z Iranem. Dostawy paliw w Azji już teraz znajdują się pod znaczną presją, a Europa w nadchodzących tygodniach może stanąć w obliczu poważnych deficytów oleju napędowego, jeśli nie zostanie wznowiony ruch przez Cieśninę Ormuz.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
