Choć projektant pragnął zapewnić przyszłość swemu zwierzęciu, napotkał na przeszkody w postaci zawiłych formalności prawnych.

Karl Lagerfeld, legendarny dyrektor kreatywny domu mody Chanel, upewnił się, że jego ukochana kotka, Choupette, nie doświadczy obniżenia standardu życia po jego śmierci.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Azoty wdrożą plan naprawczy. Szef grupy o kulisach zmian w państwowym gigancie
- Czytaj też: Oto prezes Orlenu. Kim jest Ireneusz Fąfara?
W swoim testamencie przeznaczył na jej utrzymanie znaczną sumę 1,5 miliona dolarów, co stanowiło jedynie niewielką część jego majątku, szacowanego na 150 milionów dolarów. Mimo że od śmierci projektanta w 2019 roku minęło już kilka lat, kotka-celebrytka nie otrzymała z tych środków ani jednego grosza.
Luksusy i nagłe zmiany
Za życia swojego właściciela Choupette cieszyła się życiem prawdziwej damy w paryskich salonach. Mieszkała w wytwornym domu nad Sekwaną, spożywała posiłki przygotowane przez osobistego kucharza i podróżowała po świecie prywatnymi samolotami. Sam Lagerfeld otwarcie przyznawał w wywiadach, że jego puszysta kotka stała się centrum jego egzystencji.
Sielanka zakończyła się wraz z odejściem mistrza mody. Prawo francuskie w tej kwestii jest nieugięte — nie przewiduje możliwości bezpośredniego dziedziczenia majątku przez zwierzęta.
Dodatkowo, wokół majątku Lagerfelda wybuchł długotrwały spór. Spadkobiercy i prawnicy od lat toczą batalie sądowe, kwestionując ważność testamentu zmarłego. W rezultacie znaczne środki zostały zamrożone, a kwestia funduszy dla Choupette utknęła w martwym punkcie.
- Czytaj też: Giełdy nie reagują na kryzys bliskowschodni. Trump: “negocjacje stawały się już nudne”
Codzienność bez milionów
Obecnie 14-letnia kotka żyje z dala od dawnego splendoru, aczkolwiek otoczona wielką miłością. Opiekę nad nią przejęła Françoise Cacote, była opiekunka Lagerfelda. Choupette dzieli teraz dom z rodziną kobiety oraz innym kotem, przygarniętym ze schroniska.
Jak ujawniła Cacote w rozmowie z magazynem “The Atlantic”, wszystkie koszty związane z utrzymaniem słynnej kotki birmańskiej spadły na jej barki, ponieważ żadne środki z obiecanego spadku nie wpłynęły. Aby pokryć wydatki na opiekę weterynaryjną i zapewnić kotce godziwą starość, kobieta musiała podjąć pracę na część etatu. Podkreśla jednak, że dokłada wszelkich starań, aby lojalnie wypełnić zobowiązanie wobec swojego byłego pracodawcy.
Co ciekawe, Choupette nie musiała być zależna finansowo od swojego właściciela. W okresie swojej największej popularności, kotka była sprawnie funkcjonującą marką. Tylko w 2014 roku, dzięki udziałowi w prestiżowych kampaniach reklamowych, zarobiła imponującą kwotę 3 milionów dolarów.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
