Przejście na nowe źródła energii wymaga zastosowania zróżnicowanych technik — w tym tych, których finansowanie jest utrudnione. Deficyt inwestycyjny w sektorach, które obecnie są mniej opłacalne komercyjnie, może stanowić zagrożenie dla stabilności i bezpieczeństwa systemu. W jaki sposób go pokonać? Bank Gospodarstwa Krajowego widzi w tym swoje zadanie.

- Badanie Banku Gospodarstwa Krajowego uwzględnia “zdolność do finansowania” konkretnych technologii wspierających elastyczność w sektorze energetycznym
- Problemy z uzyskaniem środków finansowych mają dotykać np. zasobniki energii czy instalacje biogazu
- Szczególnie ciężko jest o finansowanie dla elektrowni szczytowo-pompowych
- BGK pragnie wspierać mniej ustabilizowane, lecz konieczne rozwiązania, tak samo jak czynią to inne banki rozwoju w Europie
- Dodatkowe informacje o biznesie znajdziesz na portalu Businessinsider.com.pl
Pod koniec zeszłego roku zobaczyliśmy kolejne koncepcje przemian w polskiej energetyce. Pomimo sporów i dyskusji na temat obniżonych celów i tego, który scenariusz będzie “ambitny”, a który “zrównoważony” (pisaliśmy o nich więcej tutaj), jedno jest jasne – projekt aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu w obu swoich wersjach przewiduje powiększenie udziału OZE.
Dalszy ciąg artykułu zamieszczono pod materiałem wideo:
Polacy intensywnie inwestują w OZE! | Onet Rano
W 2030 r. odnawialne źródła mają stanowić około 50 proc. wytwarzania energii elektrycznej, a dziesięć lat później — już od 65 do 68 proc. System, w którym tak istotną rolę będą pełnić źródła uzależnione od warunków atmosferycznych, potrzebuje jednak możliwości dostosowania się i stabilizatorów — dostawy energii są niezbędne nieustannie, niezależnie od tego, czy akurat jest wiatr, czy słońce. Czy wiemy, jak je zagwarantować?
Zobacz także: Połowa prądu z OZE i inwestycje o wartości bilionów. To plan transformacji energetycznej Polski
Elastyczność porównywalna ze źródłami
Mimo że rozwiązania techniczne zapewniające równowagę między zapotrzebowaniem a podażą są w przybliżeniu znane, sytuacja wygląda trochę inaczej z ich upowszechnianiem. Tematem w niedawno opublikowanej analizie zajmuje się Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który wykrył konkretne braki inwestycyjne w polskim sektorze energetycznym, oferując jednocześnie pomoc w ich wypełnieniu.
“(…) inwestycje w elastyczność powinny być traktowane tak samo, jak inwestycje w nowe zdolności produkcyjne” — stwierdził Artur Galbarczyk, dyrektor Biura Branży Energetycznej i Technologii w BGK.
Z perspektywy instytucji finansowych, sieć elektroenergetyczna jest technologią w najkorzystniejszej sytuacji. Według BGK, zdolność do finansowania inwestycji w sieci jest bardzo duża i najwyższa spośród wszystkich analizowanych opcji. Infrastruktura sieciowa jest regulowana, co zmniejsza ryzyko projektów, a wymagany wkład własny często jest mniejszy niż 10 proc.
Magazyny trudniejsze do sfinansowania
Niezbyt źle wygląda też sytuacja z elektrowniami gazowymi, czyli kluczowymi aktywami, które uzupełniają źródła słoneczne i wiatrowe. Ryzyko dla inwestorów jest tu większe niż w przypadku sieci — udział gazu ma maleć, jest to także paliwo emisyjne i podatne na zmienne ceny — jednak gwarancja wieloletnich przychodów dzięki umowom z rynku mocy ma zapewnić elektrowniom gazowym pewną zdolność do finansowania. BGK ocenia ją jako średnią, zarówno dla bloków CCGT (gazowo-parowych) przeznaczonych głównie do pracy ciągłej, jak i bardziej szczytowych oraz elastycznych bloków OCGT (z otwartym systemem chłodzenia). Gdzie w takim razie zaczynają się problemy?
Przy zasobnikach energii. Finansowanie tych inwestycji jest już o wiele trudniejsze; analitycy BGK uważają, że zdolność do finansowania zasobników jest niska. Ich dochody są mniej stabilne i pewne niż w przypadku elektrowni gazowych. Arbitraż cenowy wiąże się z dużą zmiennością i nieprzewidywalnością, a usługi systemowe (np. generowanie sztucznej inercji) dopiero się rozwijają, a kiedy się upowszechnią, przy większej liczbie zasobników mają być mniej opłacalne.

Dochodzą do tego zagrożenia związane z realizacją i technologią, takie jak brak dostępu do kluczowych podzespołów lub awarie akumulatorów. Jak czytamy w analizie BGK, niezbędnym warunkiem uzyskania finansowania dla zasobników są obecnie kontrakty mocowe.
Wysokie wydatki na instalacje biometanu
Słabo finansowane są również kolejne technologie, które pomagają wzmocnić elastyczność systemu (a przy tym jego dekarbonizację), czyli instalacje biogazu i biometanu (jeśli chodzi o te drugie, to do tej pory w Polsce podłączono do sieci tylko jedną taką instalację). Te niezależne od pogody, sterowalne i niewielkie źródła wymagają dużych nakładów inwestycyjnych, przez co w przypadku ewentualnego wsparcia banki muszą liczyć się z długimi terminami spłaty.
Zobacz także: Biometan może przynieść oszczędności w wysokości 30 mld dol. “Najprężniej rozwijająca się branża bioenergetyki”
Konieczność utrzymania obiektów i zapewnienia im substratu podnosi z kolei koszty operacyjne. Wśród ograniczeń autorzy analizy wymieniają także podłączenia do sieci, blokowane przez projekty — widma (niewybudowane źródła z uzyskanymi warunkami przyłączenia; problem ma rozwiązać kontrowersyjna nowelizacja Prawa energetycznego, o której pisaliśmy m.in. tutaj).

Elektryfikacja ciepłownictwa też generuje koszty
Technologie Power-to-Heat, które zwiększyłyby elastyczność systemu elektroenergetycznego poprzez przekształcanie nadwyżek zielonego prądu w ciepło, również napotykają bariery w dostępie do finansowania. Rozwiązania, o których mowa, czyli kotły elektrodowe, wielkoskalowe pompy ciepła i zasobniki ciepła, wymagają dużych nakładów kapitałowych, a różnice między ceną kupowanej energii elektrycznej a sprzedawanego później ciepła stwarzają dla nich ryzyko rynkowe.
Zobacz także: Sanok stawia na ciepło z fotowoltaiki i zielony wodór. Nie wyda na to ani jednej złotówki
I tu zdolność do finansowania jest niska — podobnie jak w projektach lokalnego bilansowania, czyli możliwie jak najbardziej samowystarczalnych społeczności energetycznych, takich jak klastry lub spółdzielnie. Społeczności składają się z wielu elementów składowych — takich jak źródła wytwórcze, zasobniki, ale także automatyka sieciowa — które mają swoje własne ryzyka, a dodatkowo przeszkadza im niedojrzałość obowiązujących od dawna regulacji oraz brak długoterminowego strumienia przychodów.
Co jest najmniej bankowalne? Elektrownie szczytowo-pompowe
W najtrudniejszej sytuacji znajdują się natomiast elektrownie szczytowo-pompowe, których zdolność do finansowania jest oceniana jako bardzo niska. Instalacje służące jako ogromne zasobniki energii, które wytwarzają ją “na żądanie” poprzez przepływ wody między zbiornikami, wymagają dużych nakładów inwestycyjnych, a warunki na rynku mocy są dla nich niekorzystne (przysługuje im niski Korekcyjny Współczynnik Dyspozycyjności, czyli ilości mocy, która może zostać objęta kontraktem).
Elektrownie szczytowo-pompowe pracują także przez niewielką część roku, więc nie są w stanie zarabiać na sprzedaży energii. Nie bez powodu, jak zauważają autorzy analizy BGK, tego rodzaju źródła nie powstają dziś w Polsce.

Segmenty “mniej dojrzałe, a strategicznie kluczowe”
Co z tego wszystkiego wynika? Jako bank rozwoju Bank Gospodarstwa Krajowego postrzega swoją funkcję we wspieraniu wszystkich wymienionych technologii, które z różnych przyczyn mają problemy z komercyjnym uzyskaniem finansowania na warunkach rynkowych. Już teraz BGK angażuje się w większe projekty gazowe, a także np. w budowę instalacji biogazu. Transformacja wiąże się z kosztami — zgodnie z założeniami KPEiK, na wytwarzanie energii elektrycznej oraz jej przesył i dystrybucję w latach 2026-2040 będziemy musieli wydać od około 1,2 bln zł do około 1,6 bln zł. Tak wielka skala wydatków ma wymagać współdziałania sektora prywatnego z publicznym.
“To właśnie w tych mniej stabilnych, lecz strategicznie ważnych segmentach BGK może odpowiadać za dostarczenie rozwiązania finansowego, które będzie dopasowane do specyfiki danego projektu” — skomentowała Joanna Smolik, dyrektorka Departamentu Relacji Strategicznych w BGK.
Z analizy dowiadujemy się również, że w innych krajach europejskich to właśnie banki rozwoju biorą na siebie trud (współ)finansowania elastyczności w energetyce. Wystarczy spojrzeć na Włochy, gdzie tamtejszy bank zaangażował się w budowę 23 bateryjnych magazynów energii o łącznej mocy 1,7 GW, lub na Francję, gdzie 8,4 mln euro wesprze inwestycję w instalację biometanu. Inne projekty obejmują również produkcję zielonego wodoru, cyfryzację sieci oraz zazielenianie ciepłownictwa. Skoro więc jest to możliwe za granicą — da się to zrobić i w Polsce.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
