Kondycja niemieckiej gospodarki nie jest najlepsza, jednakże wciąż jest w stanie zwiększać swoją przewagę w wymianie handlowej z zagranicą. Polska odgrywa w tym procesie znaczącą rolę. Pomimo wyraźnego zmniejszenia się importu z naszego kraju, Niemcy jednocześnie podnoszą poziom eksportu na nasz rynek. Towary, których nie nabywają Chińczycy, kierowane są do Francji, Hiszpanii, Austrii oraz właśnie do nas.

W styczniu 2026 roku, porównując z identycznym okresem roku poprzedniego, niemiecki eksport wzrósł o 0,6 procent, a import zmalał o 4 procent – informuje Federalny Urząd Statystyczny (Destatis), opierając się na wstępnych danych.
Czytaj też: Chiński handel zagraniczny bije rekordy na starcie roku. Ekonomiści zaskoczeni
Wartość eksportu towarów osiągnęła 130,5 mld euro, a importu 109,2 mld euro, po uwzględnieniu odchyleń kalendarzowych i sezonowych. Bilans handlowy zakończył się zatem nadwyżką w wysokości 21,2 mld euro. W grudniu 2025 r. bilans ten wyniósł +17,4 mld euro, natomiast w styczniu 2025 r. +15,9 mld euro, co oznacza, że rezultaty handlu ze stycznia są korzystne dla ekonomii i wpłyną pozytywnie na wskaźnik PKB za pierwszy kwartał.
Bez Polski sytuacja byłaby znacznie gorsza. Eksport z Niemiec do naszego kraju powiększył się o 1,8 proc. rok do roku, co odpowiada 139 mln euro, osiągając 7,9 mld euro. Z kolei import skurczył się aż o 13,2 proc. rdr, czyli o 873 mln euro, spadając do 5,8 mld. Krótko mówiąc, w poprawie bilansu handlowego ze światem o 4,3 mld euro, wkład Polski wyniósł ponad miliard euro.
HtmlCode HtmlCode
Polska w styczniu uplasowała się na piątym miejscu wśród krajów, do których Niemcy najmocniej zwiększyły eksport. Należy jednak pamiętać, że prezentowane dane uwzględniają kraj wysyłki, a nie kraj pochodzenia, dlatego też Niemcy traktują jako eksport także sprzedaż do Polski np. towarów chińskich, które przeszły przez niemieckie porty morskie.
Cła Donalda Trumpa to mniejszy z problemów
Kłopoty niemieckiej gospodarki wciąż się jednak nie skończyły. W poniedziałek Destatis ogłosił, że zamówienia spadły w styczniu w zestawieniu z poprzednim miesiącem o 11,1 proc., chociaż rok do roku wzrosły o 3,7 proc. Błędem byłoby jednak obarczanie winą ceł nałożonych przez Donalda Trumpa.
Z wtorkowych danych Destatis na temat handlu zagranicznego wynika, że amerykańskie cła stanowią tylko jeden z wielu problemów największej gospodarki Europy i to niekoniecznie ten najważniejszy. Eksport do USA wprawdzie zmalał w styczniu, ale jedynie o 4 proc. rdr, czyli o 477 mln euro. W tym samym czasie eksport do Chin obniżył się o 10,3 proc. rdr, czyli o 639 mln euro, eksport na Tajwan o 28 proc., czyli o 254 mln euro, a eksport do Japonii zmniejszył się aż o 32 proc. rdr, czyli o 229 mln euro.
Chiny z sukcesem rozwijają swój własny przemysł motoryzacyjny, a ich auta zaczynają wypierać nawet te niemieckie z rynków europejskich.
Czytaj też: Chińska ofensywa w Polsce. Wejdzie zupełnie nowy producent samochodów
Zapaść eksportu niemieckich samochodów
Największy spadek w niemieckim eksporcie dotyczy właśnie branży motoryzacyjnej, wciąż stanowiącej siłę napędową niemieckiego handlu zagranicznego. Sprzedaż produktów motoryzacyjnych za granicę obniżyła się o 2,8 mld euro rdr, czyli o 13,9 proc., osiągając poziom 17,2 mld euro.
Wyraźnie spadła również sprzedaż niemieckich produktów chemicznych, o 2 mld euro rdr, czyli o 23,7 proc., do 10,5 mld euro, a także maszyn – o 1,8 mld euro rdr, czyli o 11 proc., do 14,8 mld euro. Zwiększyła się natomiast sprzedaż metali (+698 mln euro rdr, +10,5 proc.) i wyrobów farmaceutycznych (607 mln euro, +6,6 proc. rdr).
Jeśli chodzi o import, to najbardziej zmniejszyły się kwoty przeznaczone na sprowadzenie do Niemiec paliw mineralnych, na czym nasi zachodni sąsiedzi zaoszczędzili 2,8 mld euro rok do roku (-27,5 proc. rdr). Obniżył się również import produktów farmaceutycznych o 1,4 mld euro rdr (-20 proc.) oraz maszyn o 939 mln euro (-6,8 proc. rdr).
W odniesieniu do Polski spadek mógł dotyczyć mebli (import w dół o 205 mln euro, czyli o 10,3 proc. rdr), tytoniu (-156 mln euro, -36 proc. rdr), produktów chemii organicznej (-883 mln euro, -28,3 proc. rdr), wyrobów przemysłu motoryzacyjnego (-310 mln euro, -3,1 proc. rdr), a także produktów elektrycznych (-214 mln euro, -1,3 proc. rdr), w tym akumulatorów do samochodów elektrycznych. Biorąc pod uwagę, że Niemcy mają trudności ze sprzedażą swoich samochodów na świecie, konsekwencją tego będzie ograniczenie zamówień u ich podwykonawców z siedzibą w Polsce.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
