Mariny zwykle kojarzą się z bogactwem i kosztownymi jachtami. Niemniej jednak, ten sektor gospodarki przez długi czas oparł się rewolucji internetowej. Odmienił to projekt pewnej polskiej spółki.

Polska firma Future Mind (która uprzednio kooperowała między innymi z Biedronką, Modivo czy Pepco) stworzyła system rezerwacji dla D-Marin, sieci ekskluzywnych marin dla jachtów, obejmującej lokalizacje między innymi w Chorwacji, Grecji, Hiszpanii, Włoszech oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Siedziba główna firmy mieści się w Atenach.
— Utworzyliśmy pierwszy internetowy system rezerwacji dla marin, którego funkcjonowanie jest analogiczne do popularnych platform rezerwacyjnych dla hoteli. Podobnie jak w tamtych systemach można dobrać widok z pokoju np. na morze, tak w naszym systemie można określić, czy preferuje się słońce za sobą, czy przed sobą, oraz wiele innych detali, które są naprawdę ważne dla żeglarzy. Wciąż jesteśmy unikatowi — nikt inny nie oferuje zbliżonego rozwiązania na tym rynku — mówi Michał Masłowski, Chief Information Officer w D-Marin.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Polskie firmy mogą walczyć z technologicznymi gigantami
“Do marin się dzwoniło”
— Kilka lat temu była to branża o silnych korzeniach w tradycji. Do większości marin zwyczajnie dzwoniono. Właściciel odbierał połączenie, czasem nie. Przybywało się na miejsce — a znudzony menedżer przychodził z notesem i wskazywał, gdzie można się zatrzymać. Do tego wymagane było spisanie danych z dokumentów. To był dla nas punkt startowy pięć lat temu — opowiada o projekcie Tomasz Koperski, CEO firmy informatycznej Future Mind.
— Aktualnie osiągnęliśmy taki poziom rozwoju, że dysponujemy na przykład aplikacją mobilną do dokonywania rezerwacji miejsc. Ponadto, marina ma również dostęp do systemu zarządzania — pracownicy widzą na przykład dostępne przestrzenie na mapie. Użytkownik może zatem zaplanować swój pobyt i dokonać płatności online. Możliwe jest także cyfrowe przekazanie wszystkich niezbędnych dokumentów, a także zamówienie usługi asystencji — na przykład pomoc specjalną łodzią. Do tej pory udało się wdrożyć naprawdę sporo usług online — nawet specjalną nawigację wewnątrz mariny, wspomaganą przez AR. Strzałki wskazują użytkownikowi, gdzie powinien wpłynąć, co jest bardzo przydatne, ponieważ im rozleglejsza marina, tym trudniej się w niej zorientować. W aplikacji można również nabyć prąd oraz wodę — co wcześniej było nieosiągalne w tej dziedzinie. To wszystko sprzyja efektywniejszej optymalizacji biznesu. Bowiem właściciele mariny widzą, kiedy na przykład konkretny slot będzie wolny, dzięki czemu wiedzą, kiedy najlepiej kogoś przyjąć — relacjonuje również w rozmowie z Business Insider Polska Tomasz Koperski.
Jakie zamiary ma obecnie D-Marin? — Pragniemy zbudować kompletną sieć, która umożliwi przemierzenie mórz Śródziemnego i Egejskiego. Koncentrujemy się w głównej mierze na marinach premium. Elementem naszej strategii jest jednak poszerzanie sieci wszędzie tam, gdzie nadarza się okazja. Jeżeli pojawi się sposobność wprowadzenia naszej marki np. do obu Ameryk, podejmiemy próbę. Aspirujemy do obecności na całym globie. Aktualnie jesteśmy liderem na Morzu Śródziemnym oraz w Europie, jednak — mówiąc otwarcie — nawet tutaj istnieją jeszcze ogromne możliwości rozwoju — dodaje Michał Masłowski.

Czy istnieje możliwość, że z podobnych rozwiązań, jak nad Morzem Śródziemnym, będzie można skorzystać na przykład na Mazurach? — Prawdopodobnie tak, aczkolwiek istotna jest także skala. Koszty implementacji oraz utrzymania narzędzi cyfrowych są dosyć wysokie, zatem dla najmniejszych marin wcale nie musi być to optymalne. Natomiast takie rozwiązania mogłyby znaleźć zastosowanie w innych dziedzinach, takich jak na przykład pola kempingowe — mówi nam Michał Masłowski.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
