Może to być punkt zwrotny w dochodzeniu dotyczącym jednego z najpoważniejszych przestępstw gospodarczych ostatnich lat — sprawy uszczerbków finansowych poniesionych w trakcie konstrukcji jednego z modułów Elektrowni Ostrołęka. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zakomunikował, że w miesiącu marcu oczekuje pierwszych rezultatów dochodzenia. Oznajmił także o “znaczących roszadach” w strukturach prokuratury.

Waldemar Żurek podczas poniedziałkowego spotkania z mieszkańcami Legionowa, które poświęcone było naprawie systemu sprawiedliwości, obwieścił, że dochodzenie w sprawie budowy i natychmiastowej likwidacji bloku węglowego Ostrołęka C przyspieszyło. — Pracujemy bardzo intensywnie nad Elektrownią Ostrołęka. Oczekuję rezultatów w marcu — oznajmił minister, jak podała PAP.
Oznajmił również, że prokuratura była zmuszona w tej sprawie wprowadzić “pewne korekty personalne”. — W bieżącym tygodniu dokonuję kolejnej zmiany w prokuraturze, bardzo istotnej, która, moim zdaniem, przyśpieszy dwa strategiczne dochodzenia, ale nie chcę teraz tego zdradzać — dodał zwierzchnik MS.
Firma, która zmienia rzeczywistość "Unikalne projekty"
Elektrownia Ostrołęka. Budowa i szybka rozbiórka
W połowie sierpnia 2025 r. Najwyższa Izba Kontroli oświadczyła, że aktywności zarządu spółki Elektrownia Ostrołęka, powiązane z wycofaniem się w roku 2020 z konstrukcji modułu węglowego Ostrołęka C oraz uregulowaniem zakończonej inwestycji, były niezgodne z prawem.
Według raportu NIK zarząd elektrowni, wbrew interesom spółki, zaaprobował roszczenia głównego wykonawcy na ponad 958 mln zł netto, nie analizując ich słuszności ani wysokości. Kontrola ujawniła dodatkowo, że zarząd wprowadził w błąd głównych udziałowców, spółki Enea i Energa, przedstawiając im niekompletne i nieprawdziwe wiadomości o kosztorysach. NIK przekazał wówczas tę sprawę do prokuratury.
Zamysł budowy modułu Ostrołęka C od samego początku wywoływał spory. Budowa wystartowała jesienią 2018 r., na parę dni przed wyborami samorządowymi. Moduł o mocy 1000 MW na węgiel kamienny miały wspólnie wznieść i użytkować dwie kontrolowane przez państwo firmy energetyczne: Energa i Enea. Inwestycję przerwano w lutym 2020 r. W czerwcu 2020 r. obie firmy podjęły postanowienie o rezygnacji z budowy modułu na węgiel kamienny i postawienia na jego miejscu źródła na gaz, a w grudniu tego roku Enea wycofała się całkowicie z inwestycji.
Uszczerbki finansowe w węglowym projekcie szacuje się w setkach milionów złotych. Obie firmy dokonały odpisów w powiązaniu z projektem, Energa na 876 mln zł, Enea na 647 mln zł.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
