Powrót Polaków z emigracji. “Kluczowa jest jedna sprawa”

Po głosowaniu ludu w kwestii brexitu o blisko jedną trzecią uszczupliła się populacja Polaków na Wyspach Brytyjskich, negatywny bilans migracji z naszym krajem mają już nasi zachodni sąsiedzi, a niedawno identyczne wiadomości nadeszły z Niderlandów. W perspektywie są już co najmniej dwa dalsze państwa Starego Kontynentu. Co jest powodem takich rozstrzygnięć? — Podstawowym czynnikiem są względy finansowe — wyjaśnia w rozmowie z Business Insiderem dr Dominika Pszczółkowska z Uniwersytetu Warszawskiego. I precyzuje, co to dokładnie oznacza.

Holandia w roku 2024 wykazała ujemne saldo migracji z Polską pierwszy raz w tym wieku. A kraj tulipanów stanowił — po Niemczech i Wielkiej Brytanii — jedno z najczęściej obieranych miejsc docelowych polskiej emigracji zarobkowej po akcesji naszego państwa do Unii Europejskiej.

W Business Insider Polska dociekaliśmy już wśród emigrantów, co skłoniło ich do powrotu.

Obecnie zamierzamy zasięgnąć opinii ekspertek na temat tego, co na ten temat mówią dane i badania. Dr Dominika Pszczółkowska z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego tłumaczy, co generuje nasilony ruch naszych rodaków w kierunku Polski.

Dlaczego Polacy wracają? Oto zasadnicza przyczyna

W ciągu trzech pierwszych kwartałów 2025 r. więcej Polaków opuściło Holandię, niż do niej zawitało. Uprzednio identyczne dane ukazywała Wielka Brytania lub Niemcy. W każdym przypadku była to pierwsza taka sytuacja od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, a niekiedy nawet pierwsza w historii najnowszej.

Co wywołało taki zwrot? — Koniecznym warunkiem są czynniki ekonomiczne. Większość osób jest w wieku produkcyjnym i nie wracałaby, gdyby nie mogła w Polsce znaleźć zatrudnienia spełniającego ich oczekiwania m.in. pod kątem wysokości uposażenia — zaznacza w rozmowie z Business Insiderem dr Pszczółkowska.

— Układ sił w naszym kraju zmienił się diametralnie w ciągu ostatnich 20 lat. W okresie, gdy wielu emigrantów decydowało się na wyjazd, borykaliśmy się z ogromnym bezrobociem, dziś w zasadzie go nie ma. Wynagrodzenia rosną w odniesieniu do tego, co można zarobić na Zachodzie i rentowność wyjazdów istotnie spadła — wyjaśnia ekspertka.

Kiedy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej, zarobki w innych krajach były nawet pięciokrotnie wyższe niż w Polsce. — To już minęło. Dziś już nie jest tak, że można wyjechać i pracując dość szybko zaoszczędzić na wydatki w Polsce. Koszty życia za granicą również są większe. Jeśli uwzględnimy to wszystko, w odniesieniu do wielu osób i rodzin rachunek ekonomiczny jest korzystny dla Polski — wylicza Pszczółkowska. Rodzina ma znaczenie

Przytacza też przykład. — Przyjmijmy, że mamy rodzinę na emigracji, która sama plasuje się w klasie średniej. W Wielkiej Brytanii takie rodziny zazwyczaj zapisują swoje dzieci do odpłatnej prywatnej szkoły. To już spory wydatek — mówi.

Właśnie dlatego warto pamiętać, że oprócz kryterium ekonomicznego istotny jest również etap życia, na którym znajdują się emigranci.

— Na początku tego wieku z Polski wyjeżdżały głównie osoby z generacji 20-latków. Łatwo stwierdzić, że dzisiaj mają oni ponad “40” lat, a więc są na zupełnie innym etapie życia. Z jednej strony nierzadko mają dzieci, a z drugiej: starzejących się rodziców, którym pragną pomóc i być bliżej nich — objaśnia Pszczółkowska.

W wielu przypadkach to właśnie jest ten moment, w którym należy podjąć decyzję w sprawie przyszłości. Jeśli jest to odpowiedni czas, bo np. dziecko zaczyna szkołę podstawową lub średnią, to właśnie te okoliczności mogą ułatwić podjęcie decyzji.

Poza aspektami finansowymi czy rodzinnymi nie da się uniknąć kwestii bezpieczeństwa. — Nie ma na ten temat wielu analiz, ale z pewnością ma to wpływ na tego rodzaju decyzje. Zwłaszcza jeśli ktoś ma potomstwo, to takie bezpieczeństwo na co dzień, poziom przestępczości mają znaczenie. A Polska postrzegana jest tu jako kraj niezwykle spokojny i bezpieczny — zauważa rozmówczyni Business Insider Polska.

Nie przecenia jednak przekazów medialnych lub politycznych, które mają przedstawiać, jak to np. w każdym zakątku Szwecji czy Francji jest źle, a w Polsce dobrze. — Migranci opierają się raczej na własnych doświadczeniach i sytuacji w ich miejscu zamieszkania, a nie na tym, co obejrzą w telewizji czy mediach społecznościowych — stwierdza badaczka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Oto przeciętny czas emigracji

Ekspertkę pytamy, czy wspomniane wyżej czynniki dotyczą wszystkich krajów, z których Polacy zaczynają wracać, czy istnieją może jakieś odstępstwa.

— Specyficzną sytuację obserwujemy w Wielkiej Brytanii. Tam te bardziej gwałtowne powroty rejestrowaliśmy już w danych za rok 2017, czyli niedługo po referendum brexitowym. Ta antyimigrancka atmosfera i kampania wymierzona w Unię Europejską sprawiła, że wielu Polaków zaczęło coraz poważniej myśleć o powrocie do ojczyzny — tłumaczy dr Pszczółkowska.

W kontekście Holandii i Niemiec dodaje natomiast, że to negatywne saldo migracji z Polską nie pojawiło się z dnia na dzień. — To następowało stopniowo. Co więcej, nie będę zdziwiona, jeśli w przyszłym roku ponownie stanie się dla poszczególnych państw dodatnie, a dla Polski ujemne. Niemniej jednak, trend jest zauważalny — mówi.

Wskazuje jednocześnie, że taki średni cykl emigracji to ok. 20 lat. — Proszę zauważyć, że na początku Polacy zaczęli wyjeżdżać do Niemiec i Wielkiej Brytanii. I najszybciej stamtąd zaczęli wracać. Holandia pojawiła się nieco później, więc i dane o powrotach nieco się przesunęły — wylicza.

Na tym wcale nie musi być koniec. W swoim opracowaniu na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dr Pszczółkowska wraz z dr Sarą Bojarczuk pokazały, że następne państwa Europy już ustawiają się w kolejce do tego, by odnotować ujemne saldo migracji z Polską.

Dane statystyczne z Islandii wskazują, że bilans przyjazdów i wyjazdów osób z Polski jest coraz mniej korzystny dla tego kraju. O ile w szczytowym momencie, w roku 2017 na wyspę zawitało 3010 osób więcej, niż opuściło ją w kierunku Polski, w latach po pandemii COVID-19 widać wyraźną tendencję spadkową — saldo wyniosło 2025 osób w 2022 r., 1634 w 2023 r. i jedynie 532 w 2024 r.” — zaznaczyły w sprawozdaniu.

Z kolei dla Norwegii saldo migracji z roku 2024 wynosiło plus 1604 osoby, czyli także mniej niż w latach poprzednich, przy czym — jak zauważają autorki — zmniejszyła się wyraźnie zarówno liczba osób przybywających, jak i wyjeżdżających.

Co powstrzymuje przed powrotem?

Dr Pszczółkowską pytamy o tych, którzy powrót rozważają, ale wciąż się na niego nie decydują. Chcemy dowiedzieć się, co ich przed tym powstrzymuje.

Nasza rozmówczyni wskazuje przede wszystkim na dwa aspekty. To system opieki zdrowotnej oraz edukacja. W wielu krajach zachodnich można po prostu skuteczniej i szybciej się leczyć, a część rodziców uważa, że ich dzieci nie zdołają przystosować się do polskiego systemu edukacji, który bywa nieprzyjazny dla ucznia.

— Kolejnym czynnikiem jest rynek mieszkaniowy. Mniejszy problem, jeśli ktoś wraca z emigracji np. do domu rodzinnego i ma gdzie zamieszkać. Natomiast jeśli chciałby osiedlić się w dużym mieście, to kwestia dostępności mieszkania może odwodzić od decyzji o powrocie — podsumowuje Dominika Pszczółkowska.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *