Rozległa rosyjska flota widmo, zawierająca tysiące jednostek pływających, była dotychczas uznawana przede wszystkim za instrument Kremla do obchodzenia zachodnich restrykcji i zachowania dochodów z handlu ropą naftową. Nowy raport, zaprezentowany w piątek przez organizację monitorującą konflikty ACLED, ukazuje jednak zupełnie odmienne, alarmujące spojrzenie na ten proceder.

Z raportu wynika, że flota przeobraziła się w coś znacznie poważniejszego — przekształciła się w adaptowalną platformę do prowadzenia wojny hybrydowej w całej Europie Północnej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Greenpeace: Polska energetyka w razie wojny jest zbyt łatwym celem
Czytaj też: Poważna zmiana w Fed. Donald Trump stawia na nowy kurs pod rządami Warsha
Jak akcentują autorzy raportu, Moskwa czuje się coraz śmielej na wodach, wykorzystując niejasną sferę między legalnym obrotem, szpiegostwem, groźbami a aktami sabotażu. Pomimo nałożenia setek sankcji, Rosja skutecznie podtrzymuje swoje działania wojenne, jednocześnie ujawniając słabe punkty europejskiej infrastruktury o kluczowym znaczeniu.
Tysiące statków widmo poza radarem
Według szacunków ACLED rosyjska sieć transportowa obejmuje od 1 tys. do nawet 3,2 tys. jednostek (władze ukraińskie zidentyfikowały do tej pory blisko 1,4 tys. z nich). Flota ta jest obecnie odpowiedzialna za transport nawet 80 proc. rosyjskiego eksportu ropy naftowej drogą morską. Większość statków stanowią stare tankowce, ukryte za fasadami spółek-krzaków, z sfałszowanymi rejestracjami i regularnie zmienianymi nazwami.
Ten proceder przypomina metody stosowane przez organizacje przestępcze. Załogi są rekrutowane za pomocą aplikacji WhatsApp, komunikacja bazuje na systemie Starlink, a transakcje są realizowane w kryptowalutach. Aby uniknąć wykrycia, statki nagminnie manipulują systemami automatycznej identyfikacji (AIS) lub całkowicie je dezaktywują.
Chociaż do maja 2026 r. sama Unia Europejska objęła sankcjami 632 statki powiązane z tą flotą, wspólnota ma ograniczone możliwości działania. Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza, państwa europejskie nie mogą przeprowadzić inspekcji ani przejąć podejrzanej jednostki, dopóki nie udowodnią jej działalności przestępczej lub braku przynależności państwowej.
Czytaj też: NBP w centrum rozgrywki politycznej. Donald Tusk kontra Adam Glapiński
Bałtyk w centrum uwagi. Tajemnicze awarie kabli
To właśnie obszar Morza Bałtyckiego stał się głównym terenem operacyjnym floty widmo, z uwagi na strategiczne rosyjskie terminale naftowe w Primorsku i Ust-Łudze. Bałtyk jest jednocześnie gęsto poprzecinany podmorskimi kablami telekomunikacyjnymi, połączeniami energetycznymi oraz rurociągami łączącymi państwa nordyckie i bałtyckie.
O tym, jak ryzykowne jest to sąsiedztwo, Europa przekonała się w sylwestra 2025 r. Fińskie jednostki specjalne wkroczyły wówczas na pokład statku towarowego Fitburg po tym, jak doszło do uszkodzenia kabla podmorskiego między Helsinkami a Tallinnem. Śledczy ustalili, że jednostka płynąca z Petersburga przeciągała kotwicę po dnie morskim, a na jej pokładzie znaleziono objętą sankcjami rosyjską stal. Mimo braku oficjalnego potwierdzenia celowego sabotażu, ten przypadek idealnie ukazał, jak zaciera się rozróżnienie między omijaniem sankcji a agresją hybrydową.
Firma wywiadu morskiego Windward zanotowała, że między lutym 2024 r. a lutym 2025 r. do regionu Bałtyku wpłynęło ponad 2,3 tys. statków powiązanych z Rosją. W tym samym czasie gwałtownie wzrosła częstotliwość tzw. dryfowania (gdy statek pozostaje w miejscu lub przemieszcza się bez wyraźnego celu nawigacyjnego) w pobliżu podwodnej infrastruktury, a sygnał lokalizacyjny jednostek “zanikał” ponad 16 tys. razy. To generuje nieustanną atmosferę niepewności, co jest na rękę Moskwie.
Czytaj też: Twórczyni gier straciła zatrudnienie w Meta. Nie spodziewała się takiego rezultatu
Europa zaczyna odpowiadać siłą
Francja coraz śmielej decyduje się na testowanie granic prawnych wobec rosyjskich prowokacji. Głośnym wydarzeniem było przejęcie przez francuską marynarkę wojenną tankowca Pushpa (znanego również jako Kiwala lub Boracay), który płynął z Rosji do Indii. Statek został zatrzymany u wybrzeży Danii we wrześniu 2025 r., dokładnie w czasie serii incydentów z dronami, które spowodowały tymczasowe zamknięcie kilku duńskich lotnisk. Mimo braku dowodów na to, że drony startowały z tankowca, ta akcja uwidoczniła determinację Paryża.
Natomiast w lutym 2026 r. szwedzkie siły zaobserwowały i zakłóciły działanie drona zwiadowczego w okolicy Malmoe, który prowadził obserwację francuskiego lotniskowca Charles de Gaulle. Drona skojarzono z rosyjskim okrętem wywiadowczym Żygulewsk, co po raz kolejny unaoczniło, że podział między żeglugą komercyjną a operacjami wojskowymi praktycznie zniknął.
W odpowiedzi na te zagrożenia NATO uruchomiło operację Baltic Sentry, a Wielka Brytania wprowadziła działania nadzorcze Nordic Warden. Od końca 2024 r. zarejestrowano osiem europejskich interwencji w celu egzekwowania prawa wobec statków floty widmo.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
