Szef Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Adam Leszkiewicz, akcentuje, że fundusze z unijnego mechanizmu SAFE są kluczowe, aby polski sektor obronny mógł skutecznie kreować bezpieczeństwo państwa. — Oczekujemy na dalsze postanowienia — wspomniał podczas piątkowej konferencji prasowej.

W czwartek prezydent Karol Nawrocki oznajmił, że nie sygnuje ustawy wdrażającej mechanizm SAFE, która przewidywała ustanowienie specjalnego funduszu zarządzanego przez BGK. Miał on umożliwić rządowi dostęp do środków unijnych.
W reakcji na prezydenckie weto rząd zatwierdził uchwałę dotyczącą realizacji programu Polska Zbrojna, wpisując się w tzw. “plan B”. Przewiduje on przekierowanie funduszy z SAFE do już funkcjonującego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ).
Przemysł zbrojeniowy wyczekuje na środki z SAFE
Szef PGZ, Adam Leszkiewicz zaznacza, że wspomniany fundusz jest zasadniczy dla podtrzymania dynamiki modernizacji polskiego przemysłu obronnego.
— Jako PGZ oraz jako branża zbrojeniowa pragniemy tworzyć polskie bezpieczeństwo. Środki z SAFE to dodatkowy kapitał, który umożliwi nam powiększenie produkcji oraz sprzedaż zarówno na rynku krajowym, jak i międzynarodowym. Jest to również możliwość na pozyskanie nowych kwalifikacji — tłumaczy Leszkiewicz.
Sektor w niepewności
PGZ sprawuje nadzór nad blisko 100 zakładami i większość z nich liczyła na partycypację w projektach finansowanych z SAFE. Aktualnie — jak wyznaje Leszkiewicz — sektor “oczekuje w zawieszeniu”.
— Nie jesteśmy pewni, czy weto przełoży się na rzeczywiste straty, ale nie można zaprzeczyć, że wpływ na cały sektor będzie zauważalny — stwierdza.
Prezes dowodzi, że rządowy program Polska Zbrojna “wybroni się”, aczkolwiek następstwa weta mogą oddziaływać m.in. na służby mundurowe. PGZ zakładał, że dzięki nowemu funduszowi Policja i Straż Graniczna mogłyby nabyć np. broń z Łucznika w Radomiu. Bez dodatkowych funduszy te zakupy staną się utrudnione.
Leszkiewicz wspomniał też, że ograniczenie się do FWSZ uniemożliwi realizację projektów we współpracy z Ukrainą.
Walka z czasem
Adam Leszkiewicz nie ustosunkował się do politycznych argumentów dotyczących zagrożenia suwerenności, podkreślając, że nadrzędnym celem jest szybkie przekazanie funduszy do przemysłu i rozpoczęcie wytwarzania.
Jak twierdzi, przemysł ma czas jedynie do 30 maja na podpisanie umów negocjowanych z Agencją Uzbrojenia. Po tej dacie następne kontrakty muszą obejmować współudział innych krajów, co przedłuży i skomplikuje procedurę.
— Decydujące działania leżą teraz po stronie Ministerstwa Obrony Narodowej i Agencji Uzbrojenia. Liczymy na szybkie rozpoczęcie rozmów i podpisanie zasadniczych umów — skonkludował Leszkiewicz.
Polska aplikowała do programu SAFE o 43,7 mld euro i stała się największym beneficjentem programu. 89 proc. tych środków miało przypaść polskim firmom zbrojeniowym.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
