SAFE zero: koncept godny uwagi, lecz z pewnym “ale” – zdaniem profesora Belki.

Dawny szef Narodowego Banku Polskiego, prof. Marek Belka, w rozmowie z Business Insider Polska skomentował propozycję prezesa Karola Nawrockiego, aby wdrożyć “polski SAFE”, wykorzystując zasoby rezerwowe banku centralnego. — Idea sama w sobie jest dobra, lecz pod pewnym warunkiem — oznajmia poprzednik Adama Glapińskiego na tym stanowisku. Ma na myśli debatę na temat przystąpienia Polski do strefy euro.

Były prezes NBP prof. Marek Belka
Były prezes NBP prof. Marek Belka | Foto: Artur BARBAROWSKI/East News / East News

Karol Nawrocki wspólnie z szefem NBP Adamem Glapińskim zaprezentowali inicjatywę “SAFE 0 proc.”, która ma stanowić alternatywę dla europejskiego programu SAFE. Propozycja prezesa ma zabezpieczyć 185 mld zł na cele obronne.

Skąd zostaną wzięte te środki? Nie podano szczegółów, ale Adam Glapiński mówił o zysku NBP (którego w ostatnich latach brak), a prezes wspominał o rezerwach kruszcowych banku centralnego.

“Desperacka propozycja”, ale z sensem

— Propozycja prezesa Nawrockiego jest nieco desperacka i wygląda na poszukiwanie metody, aby nie akceptować rządowej ustawy o SAFE. Jednak w istocie sam zamysł jest w porządku, ale z pewnym zastrzeżeniem — mówi Business Insiderowi prof. Marek Belka.

Zwraca uwagę na słuszność utrzymywania tak ogromnych rezerw przez Narodowy Bank Polski. — Z jednej strony nie mogę potępiać prezesa Glapińskiego za gromadzenie złota, ponieważ ono przecież nabiera wartości. W teorii zatem rezerwy wzrastają. Z tym, że pojawia się pytanie, kiedy ten teoretyczny zysk przekształci się w rzeczywisty. I czy w ogóle kiedyś to nastąpi — rozważa.

— Z drugiej strony jednak zupełnie nie pojmuję, dlaczego utrzymywać aż tak rozległe rezerwy. To jest właśnie koszt posiadania własnej waluty, a nie mamy z tego żadnych korzyści — utrzymuje prof. Belka.

Na argument, że własna waluta pozwala prowadzić niezależną politykę monetarną, poprzednik Adama Glapińskiego dość szybko odpowiada. — Nic podobnego. Tak niezależną, jak jesienią 2023 r., gdy przy wysokiej inflacji gwałtownie redukowano stopy procentowe na krótko przed wyborami parlamentarnymi? — ripostuje nasz rozmówca.

Nawiązuje on tutaj do dość zaskakującej i silnej obniżki stóp we wrześniu 2023 r., niedługo przed wyborami parlamentarnymi.

Czytaj też: Sprzedaż złota przez NBP. Gronkiewicz-Waltz przestrzega przed skutkami

Zmniejszenie rezerw to spore ryzyko? Nie w opinii prof. Belki

W jego ocenie potencjalne obniżenie poziomu rezerw nie stanowi z perspektywy stabilności państwa żadnego niebezpieczeństwa. — Nigdy dotąd znaczne rezerwy nie ocaliły żadnego państwa, gdy nadciągnęła katastrofa — stwierdza nasz rozmówca.

— Jeśli jednak chcemy zredukować rezerwy, by sfinansować jakże potrzebny zakup sprzętu wojskowego, to musimy rozpocząć dyskusję na temat tego, czy rzeczywiście tak znaczne rezerwy trzeba utrzymywać — oznajmia.

I przytacza tu przykłady europejskie. — W innych krajach w zasadzie w ogóle nie ma potrzeby utrzymywania rezerw. Ale tam obowiązuje euro. Pomysł prezesa Nawrockiego jest więc znakomitym bodźcem do debaty na temat przystąpienia Polski do strefy euro. Tam nie byłoby konieczne przechowywanie tylu ton złota w skarbcu — uważa prof. Belka.

Szybko jednak dopowiada, że jest świadom tego, że wcale nie o tego typu dyskusję chodziło prezesowi Nawrockiemu.

— Tu nawet nie chodziło o obniżenie kosztów uzbrojenia. To czysta polityka. Prezes pragnie, abyśmy kupowali sprzęt u Donalda Trumpa, a rząd woli kupować sprzęt w Polsce i Unii Europejskiej. A umacnianie wspólnoty Karolowi Nawrockiemu jest nie na rękę — mówi były szef NBP.

Ryzyko polityczne

Zwraca również uwagę na kolejne ryzyko związane z takim finansowaniem zakupów uzbrojenia.

— Teoretycznie nie naruszamy tu konstytucji, która zakazuje finansowania deficytu budżetowego przez NBP. Ale kto powiedział, że tego typu zakupy muszą odbywać się przez budżet? Jesteśmy ekspertami w tej dziedzinie, może powstać specjalny fundusz albo agencja, która wyemituje obligacje na niewielki procent, które później NBP zakupi. To nie stanowi wielkiego problemu — uważa prof. Belka.

Problem tkwi gdzie indziej. — Chodzi o to, że tworzymy precedens. Przyjdzie następny rząd i uzna, że teraz rezerwy możemy przeznaczyć na kolejne 800 plus. Albo na służbę zdrowia czy jakikolwiek inny pomysł — podsumowuje były prezes NBP.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *