Konflikt handlowy za czasów Donalda Trumpa mocno wpłynął na branżę turystyczną w Kanadzie. Nowe studium wykonane przez Uniwersytet w Toronto sugeruje, że dotkliwie ucierpiały także inne sfery amerykańskiej ekonomii.

Finansowe efekty destabilizującej postawy prezydenta Donalda Trumpa w stosunku do polityki międzynarodowej stają się coraz bardziej widoczne wraz z pojawianiem się całorocznych danych.
Zgodnie z oczekiwaniami, różnorodne mierniki — takie jak ilość przekroczeń granic czy rezerwacje noclegów — ukazują, że wojna handlowa Trumpa w istocie unicestwiła pokaźną część kanadyjskiej turystyki.
Niemniej jednak, najnowsza analiza School of Cities na Uniwersytecie w Toronto unaocznia, że również inne segmenty gospodarki doświadczyły poważnych uszczerbków.
Czytaj też: Marzyłam o życiu w Kanadzie. Dopięłam swego i się rozczarowałam
Kanadyjczyków jest mniej nie tylko w turystycznych miejscach
Wykorzystując informacje z telefonów komórkowych, badacze Karen Chapple, Yihoi Jung i Jeff Allen zademonstrowali średni coroczny regres w liczbie wizyt obywateli Kanady w amerykańskich miastach o blisko 42 proc. To znacznie większy uszczerbek, aniżeli wstępnie szacowane 25 proc. w oparciu o dane dotyczące przekraczania granicy.
— W czołowej dwudziestce znalazło się sporo rozległych metropolii, które przecież nie są znane jako znaczące centra turystyczne — powiada Karen Chapple w rozmowie z Business Insiderem.
O ile spadki w Las Vegas i Orlando można w logiczny sposób tłumaczyć słabszym ruchem turystycznym, to znaczące spadki zanotowały również wielkie ośrodki biznesowe, takie jak Nowy Jork, Los Angeles, San Francisco, Dallas i Houston. Naukowcy przypisują tę zmianę mniejszej ilości podróży służbowych pracowników sektora technologicznego i finansowego.
— Regularnie latam do San Francisco — wyjawia Chapple. — To lot technologiczny do tego miasta — dokładnie tacy ludzie ze mną lecą — dodaje.
Chapple zauważa, że jej zespół był szczególnie zdumiony sytuacją miast średniej wielkości, takich jak Grand Rapids i Flint w stanie Michigan, które mają mocne połączenia z przemysłem samochodowym, coraz bardziej komplikowane poprzez zmieniającą się politykę celną Białego Domu.
Czytaj też: Szczepan Twardoch o obecnym świecie: system się zawali; rewolucja może przyjść jeszcze za naszego życia
“Ośrodki technologiczne i finansowe, jak na przykład San Francisco i Houston, wydają się doświadczać obniżek nie tylko w turystyce, ale także w delegacjach biznesowych, co odzwierciedla zmieniające się upodobania podróżujących wynikające z rozległej niepewności ekonomicznej po obu stronach granicy” — stwierdzili badacze. “Innym przykładem jest Grand Rapids, silnie związane z przemysłem motoryzacyjnym w Ontario, które zanotowało drugi co do wielkości regres liczby odwiedzin, prawdopodobnie ze względu na cła.”
Rezultaty akcentują, jak bardzo napięte są obecnie relacje między Kanadą a USA: spośród 267 miast ujętych w analizie jedynie trzy odnotowały progres w liczbie wizyt Kanadyjczyków w zestawieniu z poprzednim rokiem.
Przywrócenie liczby wizyt Kanadyjczyków do poziomów sprzed krachu wywołanego pandemią COVID-19 zajęło blisko trzy lata, a obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie, by ocenić, jak długo utrzyma się ten najnowszy spadek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
