Trump winduje taryfy celne na auta z Unii. Odpowiedź ze strony Brukseli.

W poprzedni piątek prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wzbudził konsternację na rynkach finansowych, ogłaszając, że “ma przyjemność zakomunikować” o zamiarach podniesienia taryf celnych na samochody osobowe i ciężarowe pochodzące z UE do wysokości 25%. Władze w stolicy Belgii zadeklarowały gotowość do wdrożenia środków rewanżowych, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Prezydent USA Donald Trump
Prezydent USA Donald Trump | Foto: Andrew Harnik/Getty Images / Getty Images

Amerykański lider uzasadnia wprowadzenie ceł w branży motoryzacyjnej domniemanym niedotrzymywaniem warunków umowy handlowej przez Brukselę, jednak nie wskazał konkretnych uchybień, których mieliby się dopuścić Europejczycy.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Tu nie chodzi o cenę ropy. Ekspert o faktycznym celu Trumpa w Iranie

Czytaj też: Ważna deklaracja Donalda Tuska. Chodzi o umowę SAFE. Premier mówi o piątku

Bruksela: zachowujemy spokój

Reakcja ze strony Komisji Europejskiej pojawiła się w poniedziałek. Rzecznik KE, Thomas Regnier, podczas konferencji dla prasy usiłował łagodzić nastroje, akcentując potęgę i stabilność europejskiej dyplomacji handlowej.

— To nie przyniosło żadnych zmian z naszej perspektywy. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy najbardziej rzetelnym partnerem na świecie. Kiedy sygnujesz porozumienie z UE, masz pewność, że otrzymasz dokładnie to [na co się zgodziłeś] — zapewnił Regnier.

Rzecznik dodał, że Unia pozostaje wierna wypracowanym normom i od samego początku implementuje wspólne komunikaty, będąc “w pełni oddaną realizacji wspólnych zobowiązań”. Administracja unijna obstaje przy tym, że to Waszyngton usiłuje jednostronnie zmienić reguły gry, które zostały ustanowione zaledwie rok wcześniej.

Ochrona interesów po obu stronach Atlantyku

Mimo że Bruksela deklaruje otwartość na dialog, Thomas Regnier dobitnie podkreślił, że UE nie pozostanie bezbronna w konfrontacji z potencjalnym protekcjonizmem ze strony USA. Zakomunikował, że Komisja dysponuje adekwatnymi narzędziami, by “chronić interesy UE”.

Czytaj też: Maksymalne ceny paliw na wtorek. Tyle zapłacą kierowcy

“Zachowujemy opanowanie, koncentrując się na egzekwowaniu wspólnego oświadczenia w interesie naszych przedsiębiorstw, naszych obywateli. I to, nota bene, po obu brzegach Atlantyku” — dodał rzecznik.

Te słowa sugerują, że potencjalna wojna celna odbije się negatywnie nie tylko na europejskich producentach, ale także na amerykańskich konsumentach i sieciach dostaw, co może wywołać efekty odwrotne od zamierzonych przez Biały Dom.

Pakt z 2025 r. pod znakiem zapytania

Niespodziewana zmiana kursu Waszyngtonu jest tym bardziej zaskakująca, że jeszcze w minionym tygodniu sygnały napływające z USA były obiecujące. Komisarz UE ds. handlu, Marosz Szefczovicz, po spotkaniu z amerykańskim sekretarzem skarbu Scottem Bessentem zapewniał, że administracja Trumpa ma w planach honorować umowę handlową z lipca 2025 roku.

Rzeczona umowa, obowiązująca od sierpnia ubiegłego roku, miała przynieść stabilizację po latach sporów. Wprowadziła ona m.in. jednolitą stawkę celną w wysokości maksymalnej 15% na większość towarów, w tym kluczowy dla europejskiej gospodarki sektor motoryzacyjny. Jeśli zapowiedzi Trumpa o 25-procentowym cle się urzeczywistnią, porozumienie to może przeistoczyć się w pusty frazes, inicjując nowy rozdział transatlantyckiego konfliktu handlowego.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *