Niespodziewany czyn Donalda Tuska w trakcie wizyty premier Islandii Kristrun Frostadottir w Warszawie wzbudził zainteresowanie mediów. Polski przywódca ofiarował swojej gościni wafel Prince Polo. Znany polski batonik od lat 50. jest na Islandii bardzo lubiany. Kiedy go brakowało, pisano o tym w prasie.

- Donald Tusk dał premier Islandii Kristrun Frostadottir wafelek Prince Polo podczas spotkania w Warszawie
- Prince Polo od lat 50. jest na Islandii niezwykle popularnym produktem, pomimo zmniejszenia importu w ostatnich latach
- Deficyt batonów podczas stanu wojennego był szeroko komentowany przez islandzkie media
Premier Islandii, Kristrun Frostadottir, w środę odwiedziła Warszawę, gdzie odbyła rozmowę z Donaldem Tuskiem. Tematem negocjacji były m.in. atak Rosji na Ukrainę oraz kooperacja gospodarcza. Jednak ciekawość dziennikarzy wzbudził niekonwencjonalny gest polskiego premiera podczas wspólnej konferencji. Tusk podarował Skandynawce wafel Prince Polo.
— Mój ojciec będzie bardzo szczęśliwy z tego upominku. Uwielbia te batoniki. Wychowałam się na nich. U nas w domu, w szafkach, w aucie, wszędzie można było je znaleźć. Bardzo dziękuję — oznajmiła Kristrun Frostadottir.
x.com
W podobnym tonie o popularnym batoniku mówił w 1999 r. w trakcie swojego pobytu w Polsce prezydent Olafur Ragnar Grimsson, który stwierdził, że “cała generacja Islandczyków dorastała na amerykańskiej Coca-Coli i polskim Prince Polo”.
Snoop Dogg dostał od Polaków prezent. Nagle padło zaskakujące pytanie
Czytaj też: Donald Tusk częstuje pączkami współpracowników. Miła atmosfera na pokładzie samolotu
Czytaj także w BUSINESS INSIDER
Pracodawcy wreszcie odetchną? To płaca minimalna w 2026 r.
Dlaczego Prince Polo jest tak popularnym batonem w Islandii?
Produkcja czekoladowego wafla rozpoczęła się w 1955 r. w fabrykach Olza SA w Cieszynie. Jak jednak słodycz ze Śląska zrobiła taką karierę na odległej wyspie? Polska w latach 50. poszukiwała wtedy nowych odbiorców dla swoich towarów spożywczych.
Islandia, restytuująca swoją gospodarkę, potrzebowała za to różnych dostawców. W ramach wymiany handlowej Polska wysyłała na wyspę drewno i wódkę, za które otrzymywała w zamian śledzie. Decydującym elementem tej współpracy okazało się jednak wprowadzenie na rynek islandzki wafli.
Jednym z kluczowych czynników sukcesu Prince Polo była sprytna klasyfikacja produktu. Zamiast sklasyfikować wafelek jako cukierek, co uniemożliwiłoby jego wysyłkę do Islandii z powodu obostrzeń importowych na słodkości, został on nazwany “biszkoptem”. Batonik prędko zyskał popularność.
“Od tego czasu Prince Polo cieszy się ogromną sławą, a ok. 1970 r. statystyczny Islandczyk zjadał ok. 1 kg tych »herbatników« rocznie” — przypomina na Facebooku Westfjords Heritage Museum.
HtmlCode
Czytaj też: Znana maskotka polskich łyżwiarzy ma nową nazwę. “Taką podarowali jej fani”
O braku polskiego batona pisały gazety na Islandii
Serwis Gazeta.pl przytacza zabawną anegdotę związaną z batonikiem i relacjami polsko‑islandzkimi. Kiedy nad Wisłą wprowadzono stan wojenny, eksport przekąski wstrzymano i szybko jej zabrakło. Informacja o tym pojawiła się na pierwszych stronach islandzkich gazet.
Pomimo tego, że od lat, z uwagi na otwarcie islandzkiego rynku, import polskich batonów maleje, to odcisnęły one nawet znak w tamtejszej kulturze. Piosenkarz Svavar Petur Eysteinsson jako swój pseudonim artystyczny wybrał zwrot “Prins Polo”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
