Zamknięcie CPN stanowi ogromne zagrożenie dla szefa rządu. Może go to sporo kosztować. Jaka będzie przyszłość kredytów?

W najnowszym wydaniu wideocastu „Biznes i Pieniądze” Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk analizują, czy po zakończeniu okresu obowiązywania osłon cenowych na rynku paliw możemy spodziewać się wyższych cen benzyny i oleju napędowego. Dyskutują również o psychologicznej granicy cen na stacjach benzynowych i jej potencjalnym wpływie na inflację. Ponadto, przyglądają się nietypowemu wskaźnikowi sygnalizującemu przyszłe działania Rady Polityki Pieniężnej w kontekście kredytów zaciągniętych przez Polaków. W dalszej części poruszają głośny temat sztucznej inteligencji – administracja USA wstrzymała licencje eksportowe dla firmy Anthropic, co może mieć znaczące konsekwencje dla bezpieczeństwa Europy.

Pełna wersja odcinka dostępna jest również w Onet Audio, na kanale YouTube, na Spotify oraz w Apple Podcasts.

Centralnym punktem najnowszego odcinka jest decyzja rządu o stopniowym wygaszaniu instrumentów ochronnych na rynku paliw. Jest to moment o dużym znaczeniu politycznym i społecznym, ponieważ – jak zauważają uczestnicy dyskusji – następuje on w szczycie sezonu urlopowego, kiedy kierowcy są szczególnie wrażliwi na zmiany cen benzyny i oleju napędowego. Jednocześnie sytuacja geopolityczna pozostaje niestabilna, a jakiekolwiek uspokojenie napięć w okolicach Cieśniny Ormuz nie gwarantuje trwałej stabilizacji notowań ropy naftowej.

Grzegorz Kowalczyk podkreśla, że rząd podejmuje znaczące ryzyko, bowiem pomimo spadku cen ropy, porozumienie dotyczące Cieśniny Ormuz jest kruche. — To może być najodważniejsza decyzja rządu Donalda Tuska w tej kadencji. Przypada bowiem na okres wakacji, czas podróży i wyjazdów urlopowych, kiedy wrażliwość społeczeństwa na ceny paliw jest wyjątkowo wysoka. Mamy również do czynienia z potencjalnie niestabilnym porozumieniem w Cieśninie Ormuz, które wcale nie musi prowadzić do znaczącego spadku cen ropy. Może to skutkować tym, że Polacy zobaczą na dystrybutorach znacznie wyższe kwoty niż obecnie. Uważam, że jest to bardzo niepopularna decyzja, a jej wyczucie czasu jest interesujące — komentuje.

Bartek Godusławski zwraca uwagę, że sam mechanizm stopniowego wygaszania osłon został zaprojektowany tak, aby umożliwić państwu szybką interwencję, praktycznie z dnia na dzień. Daje to rządowi elastyczność, ale jednocześnie zwiększa niepewność po stronie rynku.

— Na chwilę obecną rząd wycofuje się z obniżonej akcyzy, jednak utrzymana została cena maksymalna, która jest ustalana w okresie obowiązywania obniżonego VAT-u. Wszystko to jest regulowane rozporządzeniem ministra finansów. Takie rozporządzenie można podpisać w każdej chwili. Proces legislacyjny praktycznie nie istnieje. Jednym podpisem można zmienić ceny – obniżyć je lub podwyższyć — zauważa.

W trakcie rozmowy pojawia się również argument, że rząd czerpał lekcje z doświadczeń innych krajów, zwłaszcza z chaosu wywołanego niegdyś gwałtownym wycofaniem się z mechanizmów ochronnych na Węgrzech. Dlatego też polskie rozwiązanie ma być wdrażane bardziej stopniowo. Grzegorz Kowalczyk przypomina, że sens tej konstrukcji polegał na możliwości podejmowania decyzji ad hoc, bez ryzyka nagłego napływu klientów na stacje. Bartek Godusławski dodaje, że gdyby wcześniej ogłoszono całkowite zakończenie działania tarcz, w weekend natychmiast ustawiłyby się kolejki, a problemem stałaby się nie tyle sama dostępność paliwa, co logistyka dostaw.

Psychologiczna bariera na stacjach paliw

Jednak najbardziej odczuwalnym aspektem całej sytuacji pozostaje cena, którą zobaczy kierowca. Dziennikarze podkreślają, że rynek paliw to nie tylko kwestia formalnych podatków czy hurtowych cen ropy, ale także psychologii. Istnieje bowiem pewien próg cenowy, po przekroczeniu którego presja społeczna i polityczna może gwałtownie wzrosnąć.

Kowalczyk precyzuje, że taki próg dla benzyny może znajdować się w okolicach 8 złotych za litr.

Pakiet CPN był przedłużany do 15 czerwca
Pakiet CPN był przedłużany do 15 czerwca | Fotokon / Shutterstock

— Ja również nie mam wątpliwości, że jeśli ceny paliw przekroczą tę psychologiczną granicę, powrócimy do interwencji. To bardzo otwarte pytanie, ale wydaje mi się, że 7, 8 złotych… — mówi, sugerując, że po przekroczeniu pewnego poziomu rząd mógłby ponownie wprowadzić subsydia.

Bartek Godusławski dodaje, że przy obecnych cenach oleju napędowego większym problemem są konsekwencje dla rolnictwa, biznesu i zawodów wymagających stałego przemieszczania się, takich jak przedstawiciele handlowi.

Jednocześnie obaj rozmówcy nie idealizują skutków interwencji państwowych. Kowalczyk przyznaje, że prywatni właściciele stacji paliw już teraz mówią o niestabilności rynku, a ceny maksymalne szczególnie dotkliwie wpływają na punkty zlokalizowane w droższych lokalizacjach, na przykład przy autostradach. Godusławski dodaje, że zakończenie obowiązywania osłon i ewentualny szybki powrót do nich mogłyby oznaczać jeszcze większe zachwianie przewidywalności, a przecież rynek paliwowy to również działalność gospodarcza, która wymaga planowania marż, dostaw i zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju.

W tym kontekście – jak pada w rozmowie – mamy do czynienia z eksperymentem na żywym organizmie. Nawet jeśli ceny ropy spadną, nie musi to automatycznie i szybko przełożyć się na ceny gotowych paliw, zwłaszcza jeśli wcześniej trzeba będzie uzupełnić zapasy.

— To jest eksperyment na żywym organizmie, ponieważ nawet obniżka cen ropy naftowej wcale nie musi spowodować szybkiego spadku cen paliw gotowych, szczególnie biorąc pod uwagę konieczność uzupełnienia magazynów, które obecnie są opróżniane — mówi Kowalczyk.

Godusławski wskazuje, że przez ostatnie miesiące świat funkcjonował w oparciu o zapasy, a Europa, USA i Chiny łagodziły skutki szoków cenowych dzięki wcześniejszemu zgromadzeniu rezerw.

Paliwa to nie tylko rachunek kierowcy. To również inflacja

Cena paliwa nie kończy się na paragonie ze stacji. Jest to jedna z tych kategorii, które niemal natychmiastowo wpływają na całą gospodarkę: od transportu i logistyki, po ceny żywności, usług i produkcji przemysłowej.

— Wysokie ceny paliw lub ich spadki w dużej mierze przekładają się na cały wskaźnik inflacji wszystkich cen. Jest to efekt rozchodzenia się tych cen. Ekonomiści i eksperci wielokrotnie podkreślali, że bardzo wysokie ceny paliw mogą się łatwo przenieść na całą gospodarkę, podnosząc ceny usług i wielu towarów — mówi Bartek Godusławski.

Dyskusja o cenach paliw przechodzi w rozmowie do kwestii stóp procentowych. Jeśli droższa ropa, gaz i nawozy zaczęłyby ponownie napędzać inflację, presja na bardziej restrykcyjną politykę pieniężną mogłaby powrócić. Tym bardziej, że – jak zauważają dziennikarze – w tle nadal utrzymują się ryzyka geopolityczne wykraczające daleko poza rynek ropy: dostawy LNG z Kataru, dostępność gazu, koszty produkcji nawozów, a wreszcie ceny żywności.

My mamy swoją „Cieśninę Ormuz” w Europie i nazywa się ona Cieśninami Duńskimi — mówi Godusławski, rozwijając szerszy kontekst bezpieczeństwa energetycznego. — Gdyby tam doszło do jakiegoś incydentu, mielibyśmy ogromne problemy z zaopatrzeniem w gaz, który płynie do nas gazowcami ze Stanów Zjednoczonych, i mamy nadzieję, że wkrótce znów popłynie do nas z Kataru. To wpływa na cenę ogrzewania, cenę produkcji różnych dóbr, cenę paliw, które rozchodzą się po całej gospodarce.

Polityka pieniężna czy po prostu polityka?

Na tym tle druga część rozmowy, dotycząca Rady Polityki Pieniężnej i Adama Glapińskiego, brzmi szczególnie intrygująco. Jeszcze niedawno rynek bardziej obawiał się podwyżek stóp procentowych niż ich obniżek. Tymczasem napływające dane zaczęły sugerować scenariusz odwrotny: inflacja nie eksplodowała, dynamika wzrostu płac słabnie, a zagrożenia ze strony rynku surowców nie przełożyły się dotąd na tak silny wzrost cen, jakiego obawiał się część ekonomistów.

Prezes NBP Adam Glapiński
Prezes NBP Adam Glapiński | NBP / Flickr/NBP

Kowalczyk zwraca uwagę na zmianę nastrojów w kwestii stóp procentowych. — Jeszcze niedawno, jeśli w ogóle oczekiwano jakichkolwiek zmian, to spodziewano się podwyżek stóp procentowych. Obecnie obserwujemy symptomy wskazujące, że jeśli do czegokolwiek dojdzie, to raczej będzie to obniżka — mówi.

Wskazuje przy tym, że taki ruch byłby nietypowy, gdyż odbywałby się w warunkach dużej niepewności i byłby niezgodny z polityką części innych banków centralnych.

Godusławski ocenia jednak, że właśnie ta niepewność powinna skłaniać RPP raczej do zachowania status quo niż do podejmowania nagłych decyzji.

— Moim zdaniem Rada Polityki Pieniężnej, kierując się polityką pieniężną, danymi i prognozami, analizując wszystkie ryzyka i próbując je zważyć, powinna raczej przez dłuższy czas wstrzymać się od jakichkolwiek działań — mówi.

Ta diagnoza wynika nie tylko z danych inflacyjnych, ale także z przekonania, że część czynników proinflacyjnych wyraźnie osłabła. Dziennikarze wskazują na wolniejszy wzrost wynagrodzeń, brak nowej silnej presji płacowej oraz bardziej stonowane propozycje waloryzacyjne ze strony państwa. Godusławski zauważa, że fundamentalne argumenty za szybkim działaniem obecnie po prostu nie występują. Mimo to nie wyklucza zmian.

Wskazuje, że o możliwych obniżkach wspominało już publicznie dwoje członków RPP: prof. Gabriela Masłowska oraz prof. Ireneusz Dąbrowski, którego wypowiedzi często stanowią swoisty zwiastun działań Rady. — RPP to ciało dziesięcioosobowe, więc głosów dwóch osób być może nie należy wyciągać daleko idących wniosków, ale wśród tych osób jest profesor Ireneusz Dąbrowski, którego ja osobiście nazywam wskaźnikiem wyprzedzającym w większości działań Rady Polityki Pieniężnej — podkreśla Godusławski.

Polityka pieniężna czy jednak po prostu polityka?

Dziennikarz stawia tezę, że na decyzje dotyczące stóp procentowych mogą wpływać również napięcia wokół prezesa banku centralnego, w tym dyskusja o postawieniu go przed Trybunałem Stanu i szerzej – relacje między rządem a NBP.

— Postawię tu pewną tezę, być może obraźliwą dla niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej, ale uważam, że istotnym czynnikiem wpływającym na wysokość stóp procentowych w Polsce będzie widmo postawienia prezesa Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu — mówi.

Jego zdaniem polityka w praktyce bywa ważniejsza niż podręcznikowa ekonomia, chociaż nikt oficjalnie tego nie przyzna.

Grzegorz Kowalczyk zwraca uwagę, że tak daleko idące działania wobec prezesa NBP wymagałyby bardzo szerokiego uzasadnienia politycznego i społecznego. Jego zdaniem sam spór ma dziś ograniczoną siłę oddziaływania, ponieważ nie da się go łatwo przełożyć na codzienne doświadczenia zwykłych obywateli.

Potrzebny byłby naprawdę mocny argument, który przekonałby społeczeństwo sondażowo, aby go obronić — mówi. — To już jest trochę odgrzewany kotlet.

W tym kontekście obaj rozmówcy wracają do roli komunikacji. Dla banku centralnego, równie ważne jak same decyzje, jest to, jak zapowiada i tłumaczy swoje kroki. Godusławski przywołuje nawet słynną tezę Bena Bernankego, że zdecydowana większość polityki pieniężnej to właśnie komunikacja z rynkiem. To ona wpływa na zachowania kredytobiorców, firm i inwestorów, zanim jeszcze dojdzie do formalnej zmiany stóp.

Sprawa Anthropic i pytanie ważniejsze niż pojedynczy model AI

Punktem wyjścia do ostatniego wątku rozmowy jest decyzja administracji USA o wstrzymaniu licencji eksportowych dla nowych modeli Anthropic. Formalnie dotyczy to jednej firmy, ale politycznie i strategicznie oznacza znacznie więcej.

Kowalczyk podkreśla, że jest to sygnał ostrzegawczy dla całego świata cyfrowego.

— Gigant z Ameryki, lider nowych technologii, jest ograniczany lub nawet bezpośrednio blokowany przez administrację amerykańską w kontekście jego działań w innych krajach. Rodzi to ogromne pytania dotyczące innych podobnych firm, które mają znacznie silniejszą obecność na rynkach zagranicznych niż Anthropic i pełnią znacznie bardziej strategiczne funkcje — mówi.

Jego zdaniem jest to decyzja, która może mieć dalekosiężne konsekwencje i jest wyraźnym sygnałem dla partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych.

Godusławski zauważa, że USA od dawna regulują eksport technologii w strategicznych sektorach, takich jak energetyka jądrowa czy przemysł zbrojeniowy, ale obecnie podobny status zaczyna zyskiwać sztuczna inteligencja.

— Okazuje się, że świat sztucznej inteligencji traktujemy niemalże jak kwestię bezpieczeństwa narodowego. Skoro wprowadzamy restrykcje zarezerwowane dotychczas dla przemysłu obronnego, oznacza to, że technologia AI staje się po prostu częścią geopolityki — przekonuje.

Obaj dziennikarze są zgodni, że samo posiadanie serwerów czy centrów danych na terenie Europy nie rozwiązuje problemu, jeśli kluczowe aktualizacje, modele i decyzje pozostają zależne od zagranicznej jurysdykcji.

— I kto może wyciągnąć wtyczkę? To jest kluczowe pytanie — mówi Kowalczyk.

Bartek Godusławski rozwija tę myśl, wskazując, że bezpieczeństwo danych stało się dziś jednym z filarów bezpieczeństwa państwa, ponieważ wojny mogą być prowadzone bez jednego wystrzału, poprzez ataki na infrastrukturę, systemy i sieci.

Biznes i Pieniądze. Wideocast Business Insidera

Zastanawiasz się, co tak naprawdę oznaczają dla Ciebie zmiany w gospodarce, finansach i biznesie? Jak przekładają się na ceny, inwestycje i Twój domowy budżet? W wideocaście „Biznes i Pieniądze” Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk z Business Insider Polska co tydzień analizują najważniejsze zjawiska i wyjaśniają, co naprawdę oznaczają one dla firm, portfeli Polaków i Twoich codziennych decyzji. Rzetelnie, jasno i praktycznie. Bądź na bieżąco.

Nowe odcinki wideocastu „Biznes i Pieniądze” emitowane są co piątek i dostępne w Onet Audio, na kanale YouTube, na Spotify oraz w Apple Podcasts.

Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk, dziennikarze Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *