Dentysta zaskakuje kwotami! Tak drogie będzie dbanie o zęby w 2026.

Aż 44 proc. osób przełożyło wizytę u dentysty z powodu niedostatku finansowego, 57 proc. doznało zaskoczenia na widok wysokości faktury, a 20 proc. zdecydowało się na ekstrakcję zęba zamiast jego terapii, gdyż było to bardziej ekonomiczne – wynika z najnowszego opracowania „Uśmiech Pracownika 2025” Medicover Stomatologia. Zbadaliśmy, ile aktualnie wynosi koszt terapii dentystycznej, co ma na to wpływ i jak zmieniły się opłaty w ostatnim czasie.

Szokujące ceny u dentystów. Tyle kosztuje leczenie stomatologiczne w 2026 roku

fot. Maria Daniela Romero / imageBROKER / / Forum

Terapia stomatologiczna to nieodzowny element troski o zdrowie, jednakże dla wielu osób koszty z tym związane mogą stanowić poważne wyzwanie finansowe. Stawki za usługi dentystyczne w Polsce wykazują zróżnicowanie zależne od rodzaju procedury, wykorzystanych materiałów oraz umiejscowienia praktyki.

Koszty leczenia stanowią realną przeszkodę

Jak oznajmili Bankier.pl przedstawiciele Medicover Stomatologia, wydatki związane z terapią stomatologiczną są rzeczywistą przeszkodą dla wielu pacjentów. Z raportu wspomnianej firmy „Uśmiech Pracownika 2025” wynika, iż:

  • 44 proc. pracowników odroczyło wizytę z uwagi na brak środków pieniężnych,
  • 57 proc. było zdziwionych wysokością rachunku,
  • 20 proc. dokonało ekstrakcji zęba zamiast poddać go leczeniu, ponieważ było to bardziej opłacalne,
  • 9 proc. finansowało leczenie za pomocą kredytu lub płatności ratalnych.

Ile kosztuje terapia zębów?

Aktualnie w prywatnych gabinetach stomatologicznych średnie koszty najczęściej wykonywanych procedur prezentują się w sposób następujący:

  • przegląd / konsultacja u dentysty: ok. 50-200 zł
  • konsultacja + plan terapii: ok. 100-300 zł
  • wypełnienie ubytku (plomba): 200-500 zł
  • usunięcie zęba: zazwyczaj 300-600 zł
  • leczenie kanałowe:
    • ząb jednokanałowy: 800-1500 zł
    • wielokanałowy: opłaty adekwatnie wyższe
  • zabiegi higienizacyjne (np. scaling, piaskowanie): nierzadko 300-600 zł.

Kosztowna terapia odkładana jest na później

W przypadku bardziej zaawansowanych interwencji, takich jak implanty, korony czy protetyka, ceny mogą dochodzić do kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych, w zależności od poziomu komplikacji i gatunku materiałów. Wiele osób potrzebuje również korekcji ortodontycznej. Tutaj wydatki potrafią być jeszcze wyższe niż w przypadku standardowej terapii stomatologicznej. W zależności od typu aparatu, poziomu trudności przypadku oraz czasu trwania terapii, ogólny koszt zamyka się zwykle w przedziale 7 tys. – 20 tys. zł, a w bardziej złożonych sytuacjach może być jeszcze większy.

Według danych Medicover Stomatologia, wysokie koszty terapii stomatologicznej powodują, iż pacjenci często przesuwają ją na dalszy termin – zwłaszcza większe inwestycje protetyczne lub implantologiczne.

Potwierdza to Karolina Drabent, menadżerka kliniki ortodontyczno- stomatologicznej OrtoDent we Wrocławiu.

– Niestety dostrzegamy zarówno odraczanie leczenia ze względów finansowych, jak również wzrost liczby bardziej złożonych przypadków wymagających kompleksowej terapii, co łączy się również z większymi wydatkami oraz dłuższym czasem leczenia – relacjonuje Bankier.pl Karolina Drabent. – Jednocześnie wzrasta świadomość znaczenia profilaktyki. Coraz więcej osób regularnie korzysta z zabiegów higienizacyjnych, takich jak scaling czy piaskowanie, co stanowi pozytywny trend.

W mniejszych miastach jest taniej

Jak deklaruje lek. dent. Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, istnieją rozbieżności między małymi miejscowościami a dużymi metropoliami, jeśli chodzi o poziom cen usług dentystycznych.

– Taka sytuacja zawsze miała miejsce. Jednakże nie są one zbyt duże, ponieważ sprzęt i materiały stomatologiczne mają jednakową cenę dla wszystkich lekarzy. Różnice mogą wynikać z kosztów zatrudnienia lub wysokości czynszu. Sama praca stanowi w tym wszystkim jedynie niewielki odsetek – tłumaczy Bankier.pl Paweł Barucha.

Standardem jest również różnica między cenami zabiegów w klinikach sieciowych a w niewielkich prywatnych praktykach. Te pierwsze z reguły mają wyższe stawki za podstawowe zabiegi, natomiast często bywa tam taniej w przypadku bardziej skomplikowanego leczenia.

Jest kosztownie i coraz kosztowniej…

Według danych Medicover Stomatologia, w przeciągu ostatnich 2-3 lat ceny usług stomatologicznych wzrastały średnio o 8-12 proc. rocznie. Najbardziej poszybowały w górę opłaty za:

  • chirurgię stomatologiczną,
  • implantologię,
  • endodoncję mikroskopową,
  • zaawansowaną protetykę.

Zdaniem Karoliny Drabent, największe zwyżki cen dotyczyły procedur wymagających zaawansowanych materiałów i technologii, przede wszystkim leczenia kanałowego pod mikroskopem oraz implantologii.

– Znacząco poszły w górę również koszty zabiegów protetycznych, co wiąże się między innymi z wyższymi kosztami pracy techników dentystycznych – zauważa menadżerka wrocławskiej kliniki. – W przypadku leczenia zachowawczego, takiego jak wypełnienia kompozytowe, wzrost cen był zauważalny, jednak nie tak duży i wynikał głównie z rosnących kosztów materiałów oraz ogólnych wydatków związanych z prowadzeniem działalności.

Mając na uwadze wysokie ceny, pacjenci próbują sobie radzić między innymi, korzystając z płatności ratalnych.

– Dostrzegamy coraz większe zainteresowanie elastycznymi formami finansowania leczenia. Współpracujemy z systemem MediRaty, który umożliwia pacjentom rozłożenie kosztów terapii na dogodne raty. Dzięki temu wiele osób może rozpocząć leczenie bez konieczności odkładania go na później – informuje Karolina Drabent.

Wysokie ceny to efekt inflacji

Według przedstawiciela NRL, w ostatnim czasie ceny usług stomatologicznych uległy zmianie proporcjonalnie do cen innych produktów i usług.

– Wszystko zaczęło się około cztery lata temu, kiedy to realna inflacja przekraczała 20 proc. Wtedy zaczęły się prawdziwe problemy. Ceny materiałów stomatologicznych, które i tak są drogie, po pandemii podskoczyły w sposób zatrważający i już nigdy nie wróciły do poziomu sprzed tego okresu – tłumaczy Paweł Barucha. – Ogromny wpływ na ceny leczenia stomatologicznego mają także koszty energii dla przedsiębiorców, a stomatolodzy prowadzący gabinety właśnie nimi są. Prąd w ciągu dwóch lat podrożał o 100 proc., a opłaty za czynsz rosną rocznie o 30-40 proc. Do tego dochodzą koszty kredytów, gdzie podczas wysokiej inflacji wszystko się, delikatnie mówiąc, posypało.

Stawki weryfikuje zdrowa rywalizacja

Zdaniem eksperta NRL w dziedzinie stomatologii zakup dowolnego sprzętu to wydatek rzędu 100 tys. zł, a wyposażenie gabinetu na początku działalności kosztuje od 300 tys. do 500 tys. złotych.

– Wielu pacjentom może się wydawać, że zwykłe założenie plomby to nic wielkiego i powinno być tanie, bo nie wiąże się z dużymi kosztami. Tymczasem obecnie samo to, że pacjent wejdzie do gabinetu, usiądzie na fotelu i jedynie się skonsultuje, może nas kosztować 100 zł, ponieważ cały sprzęt trzeba wysterylizować, a to, co jest jednorazowe – wyrzucić i jeszcze zapłacić pracownikowi – objaśnia lekarz.

Dlatego w opinii eksperta, nie ma możliwości, aby usługi stomatologiczne były tańsze.

– Mimo że ich ceny przez pewien czas rosły dosyć gwałtownie, to nie da się ich podnosić w nieskończoność. Weryfikuje to rynek, na którym jest aktualnie 44 tys. dentystów, co nie tylko w pełni zaspokaja potrzeby pacjentów, ale również sprawia, że panuje tu zdrowa konkurencja – twierdzi Paweł Barucha.

Podobnego zdania jest przedstawicielka OrtoDent-u.

– Biorąc pod uwagę utrzymujące się koszty materiałów, energii i pracy, należy oczekiwać dalszych, choć prawdopodobnie umiarkowanych wzrostów cen w 2026 roku – dodaje Karolina Drabent.

Dlaczego trudno leczyć zęby na NFZ?

Tymczasem teoretycznie każdy powinien mieć możliwość leczenia zębów w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Jednak w rzeczywistości bywa to sporym wyzwaniem. Liczba gabinetów mających podpisaną umowę z NFZ jest ograniczona, a terminy wizyt często sięgają wielu tygodni, a nawet miesięcy. Okazuje się, że lekarze stomatolodzy niechętnie podejmują współpracę z funduszem i nie wynika to z ich złej woli.

W systemie opieki NFZ właściwie prawidłowo wyceniona jest jedynie chirurgia stomatologiczna i usuwanie złogów nazębnych. Natomiast cała reszta, w tym stomatologia zachowawcza, dziecięca czy ortodoncja, ma się nijak do realiów rynkowych – wyjaśnia ekspert NRL. – Od czterech lat apelujemy o nową wycenę i nic się w tej kwestii nie dzieje. Jeżeli wypełnienie nadal będzie kosztować 60 zł, to nikt się tego nie podejmie. Poza tym wymagania są ogromne, a do tego dochodzi duża ilość biurokracji. Dlatego lekarze rezygnują z takich kontraktów, a pacjenci, zwłaszcza cierpiący, poszukują pomocy w gabinetach prywatnych. Inną kwestią jest to, że nie wszystko da się zrobić na NFZ. Osoby, które potrzebują skomplikowanej procedury, również nie mają na to szans za publiczne środki. Dlatego warto zwrócić uwagę na profilaktykę, ponieważ koszty leczenia stomatologicznego są wprost proporcjonalne do lat zaniedbań – dodaje ekspert.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *