Język źródłowy to polski. Plany redukcji zatrudnienia w Volkswagenie mogą dotknąć nawet 100 tysięcy pracowników. Na reorganizację firmy mogą okazać się niewystarczające środki pozyskane ze sprzedaży działu silników morskich Everllence, transakcji wycenianej na około 10 miliardów dolarów. Eksperci “Financial Times” krótko podsumowują: sytuacja jest bardzo poważna.

Volkswagen stoi przed niezwykle trudnym wyzwaniem – musi stawić czoła ostrej konkurencji ze strony chińskich producentów, jednocześnie próbując nadążyć za dynamicznymi zmianami na rynku pojazdów elektrycznych. Nie jest to zadanie łatwe, zwłaszcza że wartość akcji firmy spadła niemal o połowę od 2022 roku. Wymaga to podjęcia drastycznych kroków, w tym znaczących redukcji personelu na niespotykaną dotąd skalę, przewyższających zwolnienia w General Motors i IBM w latach 90. XX wieku. Finansowanie restrukturyzacji może być również wspomagane przez sprzedaż posiadanych aktywów.
VW drastycznie redukuje zatrudnienie i wyprzedaje majątek, aby zapewnić sobie byt
Zgodnie z planem Volkswagena, przewiduje się likwidację blisko jednej na sześć miejsc pracy spośród obecnych 625 tysięcy oraz zamknięcie czterech zakładów produkcyjnych. Dochody uzyskane ze sprzedaży Everllence najprawdopodobniej zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów nowego planu reorganizacyjnego. Wycena firmy osiągnęła nieoczekiwanie wysoki poziom 10 miliardów złotych wraz z długiem, podczas gdy oczekiwano około 6 miliardów euro. Koncern nie zamierza podnosić dywidendy dla swoich akcjonariuszy.
Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że w drugiej połowie bieżącego roku pojawią się dodatkowe koszty związane z restrukturyzacją, które mogą sięgnąć miliardów euro. Całe pozytywne nastroje związane z transakcją Everllence z perspektywy akcjonariuszy praktycznie całkowicie wyparowały – stwierdza analityk UBS, Patrick Hummel, w rozmowie z “FT”.
Od Everllence po PowerCo. Czy Volkswagen będzie zmuszony sprzedać swoje najbardziej innowacyjne jednostki?
W związku z tym pojawiło się pytanie, czy Volkswagen będzie kontynuował proces sprzedaży swoich aktywów. Nie jest to zaskakujące, ponieważ inwestorzy poszukują alternatyw dla aktywów technologicznych, których wyprzedaż jest napędzana przez rozwój sztucznej inteligencji. Kierują oni swoje środki w stronę aktywów przemysłowych. Sam koncern dodatkowo podsyca te spekulacje, sugerując możliwość zbycia części udziałów w jednostce zajmującej się produkcją baterii, PowerCo, lub w dziale rozwoju autonomicznej jazdy, ADMT.
Jednakże, czy pozyskane środki zostaną faktycznie przeznaczone na inwestycje? Tylko część analityków jest tego zdania. Inni przedstawiają niestety bardziej pesymistyczny scenariusz, w którym “te fundusze posłużą jedynie do finansowania dalszej nieefektywności”, jak podkreślają w “FT”.
Zarząd Volkswagena musi rozważyć ograniczenie wydatków inwestycyjnych w niektóre poboczne obszary działalności. – Najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu wstrzymanie inwestycji i zaakceptowanie faktu, że **dotychczasowe nakłady to stracone koszty**. Uważam, że byłoby to najlepsze wyjście z perspektywy finansowej – ocenił Hummel.
Volkswagen odmówił udzielenia komentarza w kwestii potencjalnej sprzedaży innych znaczących aktywów.
Sprzedaż Everllence: kulisy projektu Nikolaus
Negocjacje dotyczące sprzedaży Everllence trwały przez dziesięć miesięcy. Ostateczny wynik przekroczył oczekiwania i zapowiada się jako jedna z najbardziej pamiętnych transakcji na niemieckim rynku.
Licytacja osiągnęła punkt kulminacyjny późno w środę wieczorem, gdy zarząd i rada nadzorcza koncernu motoryzacyjnego analizowali złożone oferty. Uczestnicy przetargu złożyli ostateczne, zaklejone koperty z propozycjami w holu frankfurckiego biura kancelarii prawnej VW, Linklaters, o godzinie 7:00 rano tego samego dnia. Firmy Bain, CVC i EQT już dzień wcześniej musiały udać się do odrębnych notariuszy, aby z wyprzedzeniem sfinalizować formalności prawne i przyspieszyć podpisanie umowy. W środę, oczekując na decyzję, każdy z oferentów przebywał u swojego notariusza w nadziei na wieści od doradców VW (w tym Goldman Sachs i JPMorgan). Taki nietypowy proces miał na celu zminimalizowanie ryzyka wycieku informacji.
Wszystkie złożone oferty wyceniały biznes na kwoty zbliżone do granicy 10 miliardów euro, co sprawiło, że ostateczny wybór oparto na aspektach pozafinansowych. Chociaż wszystkie trzy strony zagwarantowały utrzymanie miejsc pracy i lokalizacji do roku 2030, ogólny pakiet zaproponowany przez firmę Bain został uznany za najkorzystniejszy pod względem m.in. proponowanej ceny, umów z akcjonariuszami i planu budowania wartości. Amerykańska firma cieszyła się również lepszą reputacją wśród kluczowych związków zawodowych i rad zakładowych.
oprac. aw
