Wojenna panika na giełdach. Czy to ostateczny cios?

Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie odczuwalnie dotknęła przede wszystkim parkiety giełdowe w Europie i państwa rozwijające się. Natomiast amerykańskie indeksy utrzymały się, a kurs dolara wzrósł. Wall Street wyraża obawy, że przedłużający się konflikt zbrojny może podnieść koszt ropy naftowej powyżej granicy 100 dolarów za baryłkę. Niepewna sytuacja związana z wojną oraz inflacja stanowią istotne zagrożenie dla tamtejszej gospodarki.

Szok wojenny na rynkach. To kropla, która przeleje czarę goryczy?

fot. Dmitriy Prayzel / / Shutterstock

Bank of America: Kapitał odpływa do ropy i dolara

Jeżeli konflikt w Iranie będzie się przeciągał, najbardziej poszkodowane zostaną rynki europejskie i japońskie, które wcześniej notowały wzrosty dzięki dobrej passie w sektorze bankowym. Będzie to spowodowane głównie tym, że inwestorzy przeniosą swoje zasoby finansowe z tych obszarów na rynek ropy naftowej i w stronę waluty amerykańskiej.

„Inwestorzy najprawdopodobniej przekierują środki do aktywów, które zyskują na przedłużającym się konflikcie, a stanie się to kosztem rynków importujących ropę, na których udział przedsiębiorstw energetycznych jest znikomy, takich jak Korea Południowa, Japonia czy Europa” – zauważył w komunikacie dla inwestorów Michael Hartnett, główny strateg Bank of America.

Natomiast amerykańskie akcje firm technologicznych i globalnego sektora zbrojeniowego mogą skorzystać na tej zmianie alokacji aktywów.

Taki rozwój wypadków zaczął nabierać tempa już w pierwszych dniach działań wojennych. Dla europejskich i japońskich akcji był to najgorszy okres od kwietnia minionego roku, kiedy to świat był wstrząśnięty cłami ogłoszonymi przez Donalda Trumpa.

Pierwszy tydzień konfliktu wywołał najpoważniejsze straty na rynkach rozwijających się. To właśnie te obszary, szczególnie Azja, najmocniej doświadczają skutków podwójnego wstrząsu: zakłóceń w dostawach surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu oraz rosnącej wartości dolara.

Przed zaostrzeniem się sytuacji rynki rozwijające się, szczególnie w Azji, cieszyły się większym zainteresowaniem inwestorów. Środki finansowe napływały zwłaszcza do szybko rozwijających się spółek z branży sztucznej inteligencji.

Pomimo że w pierwszym tygodniu akcje te znacząco potaniały, a indeks MSCI Emerging Markets obniżył się o około 7 proc., uczestnicy rynku wciąż mają nadzieję.

„Wygląda na to, że inwestorzy nie są skłonni do rezygnacji ze swojego pozytywnego nastawienia strukturalnego, przynajmniej na razie” – podkreślają stratedzy Bank of America.

Przed wybuchem konfliktu kapitał szerokim strumieniem kierował się do krajów rozwijających się w Azji, Ameryce Łacińskiej, Europie Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, zwabiony wysokim wzrostem gospodarczym oraz niską inflacją i łagodną polityką monetarną.

Inwestujesz na rynkach zagranicznych? Odbierz 250 EUR na prowizje!

Jeżeli poszukujesz dywersyfikacji geograficznej i bezpośredniego dostępu do światowych parkietów giełdowych, zapoznaj się z ofertą Saxo Banku. To stabilny duński bank inwestycyjny, który umożliwia dostęp do ponad 70 tysięcy instrumentów. Dlaczego warto rozważyć założenie tutaj rachunku?

Bonus na początek: Zakładając konto z linku na Bankier.pl, otrzymasz 250 EUR do wykorzystania na opłaty transakcyjne przez pierwsze 90 dni.

Najwyższe bezpieczeństwo: Twoje fundusze są chronione przez duńskie prawo. Bank ma status SIFI (instytucja o znaczeniu systemowym) nadany przez państwo i gwarancję depozytów do kwoty 100 tys. EUR.

Niskie koszty: Handel na giełdach w USA wiąże się z prowizją wynoszącą zaledwie 0,08% (min. 1 USD). Broker nie nalicza opłat za przechowywanie aktywów ani za brak aktywności.

Wygodne rozliczenia podatkowe: Otrzymasz gotowy raport ułatwiający rozliczenie z polskim urzędem skarbowym oraz formularz W8-DEN (obniżony podatek od dywidend z USA).

Rachunek w Saxo Banku w promocyjnej cenie założysz na tej stronie »

Informacja: Niniejsza publikacja ma charakter afiliacyjny. W przypadku skorzystania z oferty Saxo Banku, możemy otrzymać prowizję.

BTIG: Osiągnęliśmy dno, czas na bardziej śmiałe inwestycje

W czasie, gdy inwestorzy na rynkach europejskich i rozwijających się wpadli w panikę z powodu ataków powietrznych rozpoczętych przez USA i Izrael, same amerykańskie rynki akcji straciły w tym tygodniu mniej niż 1 proc.

Lepsze zachowanie amerykańskich giełd w czasie konfliktu stoi w sprzeczności z tegorocznymi tendencjami, kiedy to kapitał przemieszczał się z Ameryki na inne rynki.

Analitycy z grupy finansowej BTIG uważają, że właśnie otwiera się sprzyjająca okazja do inwestowania w amerykańskie akcje.

„Znaleźliśmy się na dnie i teraz powinniśmy działać bardziej odważnie, a nie zachowawczo” – oceniają eksperci z BTIG.

Ich zdaniem dno osiągnęło już co najmniej kilka amerykańskich branż giełdowych.

„Dostrzegamy dołki w sektorze lotniczym, konsumenckim, bankowym, kryptowalutowym, oprogramowania i w Chinach, podczas gdy branże energetyczna i dóbr podstawowych, z perspektywy taktycznej, wydają się mieć już najlepsze za sobą” – twierdzą specjaliści z BTIG.

Przykładowo, akcje firm energetycznych w efekcie wzrostu cen ropy podrożały w tym roku o około 25 proc., natomiast akcje linii lotniczych potaniały o mniej więcej 2,5 proc.

Prezes Goldman Sachs: Reakcja rynków na wojnę zaskakująco umiarkowana

David Solomon, prezes amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs, wyraził zdziwienie spokojną reakcją rynków finansowych na sytuację na Bliskim Wschodzie.

– Obserwuję reakcję rynków i muszę przyznać, że jestem zaskoczony. Ta reakcja była stonowana – powiedział Solomon.

Jego zdaniem inwestorzy starają się obecnie oszacować, czy konflikt będzie długotrwały i czy wpłynie na konsumpcję.

– Bardzo trudno to przewidzieć, ponieważ w tej chwili wciąż istnieje wiele niewiadomych – stwierdził Salomon w wywiadzie dla australijskich mediów.

Dodał również, że rynki będą potrzebowały kilku tygodni, aby w pełni przyswoić te konsekwencje.

Paul Krugman: To może być moment krytyczny

Wydarzenia w Iranie mogą mieć istotne następstwa dla amerykańskiej gospodarki. Paul Krugman, ekonomista i laureat Nagrody Nobla, jeszcze przed atakami nie patrzył optymistycznie na kondycję USA, która jego zdaniem odczuwa negatywne skutki ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa.

– Nasza gospodarka jest pod znaczną presją i to może być ten decydujący moment, który przeważy szalę. Moment, który staje się coraz bardziej brzemienny w skutkach, im dłużej trwa wojna – napisał Krugman na swoim blogu w serwisie Substack.

Według ekonomisty szanse na rychłe zakończenie wojny maleją, a administracja Trumpa nie przedstawiła konkretnego planu ani harmonogramu jej trwania.

Krugman uważa, że blokada cieśniny Ormuz może przeciągać się tygodniami, co utrzyma wysokie ceny ropy. Kosztowne surowce i wydatki na wojnę obciążają amerykańską gospodarkę, w której sytuacja jest już i tak napięta z powodu sztucznej inteligencji. Taki układ stwarza niebezpieczną sytuację.

– Istnieje powszechny niepokój związany ze sztuczną inteligencją, zarówno ze względu na bańkę, która może pęknąć, jak i utratę miejsc pracy, do której się przyczynia – podkreśla noblista.

– Wiele osób, w tym ja, obawia się o stabilność finansową. Pod wieloma względami odtworzyliśmy ryzyko związane z „bankowością cieni”, które doprowadziło do kryzysu w 2008 roku – dodaje.

Prezes JPMorgan: Inflacja może popsuć nastroje

Jamie Dimon, prezes banku JPMorgan, ostrzega, że wzrost cen może negatywnie wpłynąć na amerykańską gospodarkę.

– Istnieje ryzyko, że inflacja będzie znacznie wyższa, niż się powszechnie zakłada, a jeśli tak się stanie, może to zepsuć dobre nastroje. Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie – powiedział szef największego amerykańskiego banku w wywiadzie dla CNBC.

Najnowsze, styczniowe dane dotyczące inflacji w USA wskazują na wzrost cen o 0,2 proc. w skali miesiąca i 2,4 proc. rok do roku. Pomimo że inflacja przekracza cel Fedu, tempo wzrostu cen wyraźnie spadło w porównaniu z poprzednimi latami. Jednak tuż po publikacji tych danych na Bliskim Wschodzie wybuchł konflikt, wzbudzając obawy o ceny surowców energetycznych.

– Na obecną chwilę nieznacznie podniesie to ceny paliw i jeśli taki stan rzeczy nie potrwa długo, nie dojdzie do poważnego szoku inflacyjnego. Jeśli jednak sytuacja się przedłuży, wszystko potoczy się inaczej – przestrzega Dimon.

Ekspertka Goldman Sachs: Inwestorzy nie wierzą w zapewnienia Trumpa

Próbując przewidzieć, jak długo potrwa wstrząs na rynku ropy wywołany konfliktem, uczestnicy rynków finansowych z uwagą monitorują sytuację w cieśninie Ormuz, gdzie irańskie groźby i ataki niemal całkowicie sparaliżowały żeglugę.

Według analityków Goldman Sachs inwestorzy nie wierzą zbytnio, że obiecane przez USA środki bezpieczeństwa dla tankowców transportujących ropę i gaz rozwiążą problem w tym regionie.

– Pojawia się wiele praktycznych pytań dotyczących tego, jak będzie wyglądało eskortowanie statków, biorąc pod uwagę dużą liczbę tankowców – powiedziała w rozmowie z telewizją Bloomberga Samantha Dart, współkierująca działem surowców globalnych w Goldman Sachs.

Ekspertka poddała w wątpliwość także to, na ile amerykańska eskorta wojskowa byłaby skuteczna w obronie przed atakami dronów. Wcześniej Donald Trump zasugerował, że Stany Zjednoczone mogłyby zagwarantować ubezpieczenie i ochronę okrętów wojennych, aby zapobiec paraliżowi transportu.

Zgodnie z prognozami specjalistki, jeśli ruch tankowców przez cieśninę Ormuz zostanie wstrzymany na pięć tygodni, cena ropy Brent może przekroczyć poziom 100 dolarów za baryłkę.

Na początku tygodnia analitycy Goldman Sachs podwyższyli prognozę cen ropy Brent na drugi kwartał o 10 dolarów, do poziomu 76 dolarów za baryłkę. Natomiast już w piątek późnym popołudniem, wobec nieustających obaw o dostępność surowca, cena baryłki ropy Brent poszybowała do prawie 90 dolarów.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *