Burza Ingrid, która przyniosła obfite opady śniegu oraz gołoledź w Hiszpanii, spowodowała paraliż komunikacyjny na przeszło 80 szlakach w całym państwie. W Galicji, zlokalizowanej w północno-zachodniej części kraju, gdzie wiatr osiągał prędkość do 160 km/h, służby meteorologiczne ogłosiły najwyższy stopień zagrożenia w związku z mocnymi oraz wysokimi falami.

Region Kastylia i Leon w północno-zachodniej części państwa szczególnie odczuł skutki opadów śniegu. W prowincjach Leon i Zamora ponad tysiąc pojazdów ciężarowych zostało unieruchomionych na drogach, dla których wprowadzono czasowe restrykcje w ruchu. Na niektórych fragmentach dróg pojazdy nie mogły się przemieszczać bez użycia łańcuchów śniegowych, wspomagających jazdę w zimowych warunkach.
Hiszpańskie zrzeszenie branżowe ASEDAS, reprezentujące sieci czołowych marketów, takich jak Mercadona, Lidl i Dia, w piątek zaalarmowało o możliwym zagrożeniu brakami w zaopatrzeniu sklepów w północno-zachodniej części kraju z powodu ograniczeń w ruchu drogowym dotyczących ciężarówek.
W Galicji, leżącej w północno-zachodniej Hiszpanii, wystąpiły obfite opady śniegu oraz gradu, a prędkość wiatru dochodziła do 160 km/h. W 160 gminach na obszarze tej wspólnoty autonomicznej odwołano planowe zajęcia szkolne. Jak podała agencja EFE, nawałnica wpłynęła również na ograniczenie w ruchu kolejowym oraz lotniczym.
Państwowa agencja meteorologiczna AEMET w piątek zaanonsowała groźbę wystąpienia silnych fal o wysokości dochodzącej do 8 metrów w Galicji. Dla wybrzeży tego regionu wydano alert czerwony, a fragmenty wybrzeża Morza Kantabryjskiego na północy oraz Morza Śródziemnego na południu zostały objęte alertem pomarańczowym.
Z Madrytu Marcin Furdyna (PAP)
mrf/ san/
