– Nie wyrażam zgody, abym na szczeblu ogólnokrajowym zabiegał o mocną prawicę, która będzie uzdrawiała Polskę, a jednocześnie akceptowane są kliki regionalne – oznajmił Janusz Kowalski. Parlamentarzysta, który w czwartek opuścił PiS, nie oszczędzał gorzkich słów wobec działaczy formacji i podkreślił, że to aprobata centrali dla ich poczynań była przyczyną jego odejścia.

Janusz Kowalski objaśnił powody swego wyjścia z PiS i skrytykował szefostwo ugrupowania
W czwartek Janusz Kowalski zawiadomił, że zrezygnował z bycia członkiem w klubie poselskim Prawa i Sprawiedliwości. Polityk oświadczył, że pozostanie posłem niezależnym “oddanym pracy dla Rzeczypospolitej”. W nagraniu zamieszczonym w piątek w mediach społecznościowych Kowalski ujawnił powody rezygnacji i skrytykował działaczy PiS oraz władze partii.
– Wszystko ma swoje ograniczenia. Zakomunikowałem przywódcom partii wiele, wiele miesięcy temu, że jeśli mam intensywnie angażować się na Lubelszczyźnie, to w obwodzie nr 7 można stworzyć silne Prawo i Sprawiedliwość (…), ale istnieje pewna reguła – nie można akceptować tego, co poskutkowało naszą porażką w roku 2023, nie można tolerować układów lokalnych, które ludzie dostrzegają – powiedział Kowalski.
– Jeżeli w Biłgoraju obywatele widzą, że politycy Prawa i Sprawiedliwości zapisują do formacji osoby Palikota, kooperują z dawnymi komunistami, zbierają dla siebie stanowiska w radach nadzorczych i firmy (…), to uprzejmie dziękuję, ja rezygnuję – oznajmił polityk.
– Nie godzę się na to, bym na poziomie centralnym prowadził walkę o prężną prawicę, która będzie reformowała Polskę, a z drugiej strony jest akceptacja układów regionalnych. I to jest kluczowy powód, dla którego wystąpiłem z Prawa i Sprawiedliwości – wytłumaczył Janusz Kowalski.
Janusz Kowalski żądał “opcji zero” w PiS
Janusz Kowalski zaakcentował w nagraniu, że wielokrotnie i od dłuższego czasu domagał się interwencji przywódców partii w kwestii nowych członków, niemniej jednak nie spotkało się to w jego mniemaniu z adekwatną reakcją.
– Wieloletnie domaganie się “opcji zero” i oczyszczenia Prawa i Sprawiedliwości z osób, które nigdy nie powinny przynależeć do partii, jest wystarczającym powodem do rezygnacji – powiedział poseł.
Janusz Kowalski zaprzeczył, jakoby jego rezygnacja miała związek z porzuceniem koła poselskiego PiS przez Łukasza Mejzę i przychylnie ocenił jego rozstanie z partią. Kowalski podkreślił, że od wielu miesięcy usiłował doprowadzić do tego, aby polityk, który w ostatnim czasie ogłosił chęć wzięcia udziału w gali freak-fightowej został wydalony z koła poselskiego PiS.
Plany Janusza Kowalskiego. Polityk wskazał różnice z PiS
Polityk podzielił się także w nagraniu planami na przyszłość oraz przedstawił rozbieżności, jakie od teraz będą dzieliły jego działalność polityczną od programu PiS. Za przykład posłużył stosunek do zmian w podziale administracyjnym, który w opinii Kowalskiego sprzyja powstawaniu lokalnych powiązań politycznych.
– Będę nieprzejednanym zwolennikiem tego, aby zlikwidować powiaty. Żeby te wszystkie powiązania regionalne wyeliminować, można o jeden poziom uszczuplić strukturę samorządową – powiedział Kowalski, podkreślając, że przekonanie to wynika z jego doświadczenia pełnienia funkcji radnego i wiceprezydenta miasta.
– Te patologie, które występują dziś w niektórych jednostkach samorządu terytorialnego, powinny zostać zduszone w zarodku – powiedział polityk.
Były poseł PiS zakwestionował ponadto rzetelność medialnych informacji o jego związkach z upadłą giełdą kryptowalut Zondacrypto, utrzymując, że są one “całkowicie wymyślone” i nigdy nie spotkał się z Przemysławem Kralem.
– Niezwłocznie po majówce wniosę sprawę do sądu w trybie cywilnym i karnym – zapowiedział Janusz Kowalski. Zarzucił również premierowi Tuskowi szerzenie “fałszywej narracji” w sprawie Zondacrypto, a rządowi pasywność i niekompetencję.
Zauważyłeś coś ważnego? Prześlij zdjęcie, nagranie wideo lub opisz, co się stało. Użyj naszej Wrzutni
WIDEO: Łukasz Mejza o udziale w gali freak fight. "Jeśli pojawi się bańka na stole"
