Siada za stery pojazdu po spożyciu alkoholu, ignorując obowiązujący go zakaz prowadzenia, co skutkuje kraksą. Chodzi o Adriana D., ginekologa z Nysy, który ma na swoim koncie kilka kolizji. Po incydencie w styczniu śledczy mogli przejąć jego auto, jednak zwrócili je osobie wskazanej przez medyka. – Mieszkańcy są przerażeni, obawiają się tego człowieka – relacjonuje Piotr Wojtasik. Reportaż “Interwencji”.

Funkcjonariusze jednej z ulic w Nysie. Doktor Adrian D. był przez nich wielokrotnie zatrzymywany za prowadzenie pod wpływem alkoholu. Obowiązuje go prawomocny, bezterminowy zakaz kierowania pojazdami
Pod koniec stycznia, po spowodowaniu stłuczki swoim BMW, lekarz z Nysy Adrian D. został schwytany przez policję. Jak się okazało, był w stanie nietrzeźwości. Ponadto, miał już orzeczony prawomocnym wyrokiem stały zakaz prowadzenia aut.
– Mężczyzna, dzierżąc w dłoni pewien przedmiot, miał porysować inny pojazd, następnie wsiadł do swojego auta, a potem cofając wjechał w inny samochód. Policjanci potwierdzili, że prowadził będąc pijanym, miał blisko trzy promile – przekazała dziennikarzom “Interwencji” Janina Kędzierska z Komendy Powiatowej Policji w Nysie.
– Obowiązuje go zakaz kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi. Już samo prowadzenie tych pojazdów, będąc trzeźwym, stanowi wykroczenie – zaznaczył Daniel Kliś z Sądu Okręgowego w Opolu.
Adrian D. to lekarz ginekolog. Wcześniej trzy razy był już zatrzymywany za prowadzenie pod wpływem trunków. Po raz pierwszy w lutym 2021 roku, jadąc wówczas volkswagenem, również spowodował kolizję.
– Miał wtedy blisko dwa promile. Następna interwencja funkcjonariuszy związana z tym mężczyzną, miała miejsce, gdy otrzymaliśmy doniesienie, że kierujący skuterem może być pijany. Miał ponad promil alkoholu – wymieniała w rozmowie z dziennikarzami “Interwencji” Janina Kędzierska z policji w Nysie.
– To niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia obywateli. Boimy się o dzieci, boimy się, że może doprowadzić do tragedii. Ludzie są zszokowani, boję się tego człowieka – podkreślił Piotr Wojtasik, redaktor naczelny “Nowin Nyskich”.
Medyk z Nysy i promile. Prowadzi mimo zakazu sądowego
We wrześniu 2021 roku funkcjonariusz z innego miasta zauważył pojazd lekarza pozostawiony na środku drogi w centrum Nysy. Wezwani na miejsce policjanci zbadali stan trzeźwości, alkomat pokazał również trzy promile. Jednak mimo, że Adrian D. siedział za kierownicą – zaświadczył, że alkohol spożył już po zatrzymaniu. I sprawę umorzono. W pozostałych sytuacjach nie było już wątpliwości i sprawy trafiły do sądu.
– Przed Sądem Okręgowym w Opolu w 2024 roku toczyło się postępowanie przeciwko oskarżonemu panu Adrianowi D. Dotyczyło ono prowadzenia w stanie nietrzeźwości, była to kolejna taka sprawa. Zasądzono dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi – powiadomił dziennikarzy “Interwencji” Daniel Kliś z Sądu Okręgowego w Opolu.
Obywatelka Nysy, pani Roksana, jest dawną pacjentką Adriana D. Uważa, że doktor jest pobłażliwie traktowany przez nyski wymiar sprawiedliwości i prokuraturę. Kobieta zastanawia się, co musi się stać, żeby zamiast kary pieniężnej – trafił w końcu do więzienia. Tym bardziej, że prokuratura po styczniowym zatrzymaniu oddała auto wskazanej przez medyka osobie.
– Jestem zbulwersowana, osoba pod wpływem alkoholu, poważana, lekarz, kolejny raz zostaje przyłapana na jeździe po pijanemu. I nic się nie dzieje. Jedni są ponad prawem… Niedawno była wiadomość, że sąd wydał postanowienie w trybie pilnym w sprawie innego mężczyzny, który jechał pod wpływem – oznajmiła dziennikarzom “Interwencji”.
O opinię dziennikarze “Interwencji” zapytali Zbigniewa Ćwiąkalskiego, byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
– Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jeżeli mamy do czynienia z osobą, która prowadzi pod wpływem alkoholu, a tutaj spożycie jest bardzo duże, to odzew powinien być natychmiastowy. Dwa tygodnie, może miesiąc. Po to stworzono regulacje, które szybko mają działać, bo to wpływa demoralizująco na społeczeństwo – stwierdził.
Śledczy tłumaczą, że postępują “zgodnie z przepisami”.
– Ten pojazd został tymczasowo zajęty przez policję, następnie prokurator objął go zabezpieczeniem majątkowym, zakładając, że możliwa jest konfiskata pojazdu – powiedział dziennikarzom “Interwencji” Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu.
– To dlaczego samochód został oddany osobie wskazanej przez tego mężczyznę? To może prowadzić do tego, że nadal będzie jeździł. Daliście mu narzędzie, którym popełnia przestępstwo – dopytywał reporter “Interwencji”.
– Pomimo wszystko będę stał na stanowisku, że postąpiliśmy zgodnie z przepisami, podejrzany ma obowiązek przestrzegania prawa – odparł prokurator.
– To bardzo poważny błąd prokuratury, ponieważ oddanie pojazdu rodzinie w żaden sposób nie gwarantuje, że ten sprawca nie usiądzie za kierownicą, bo nadzór jest znikomy. To chyba żart, że prokurator uważa, że on ma zakaz, to w związku z tym nie wsiądzie. Realia pokazują, że ma zakaz i wsiada. Mamy tutaj serię błędów. Ten człowiek stanowi realne niebezpieczeństwo dla innych osób. Jeżeli mamy do czynienia z powtarzającą się recydywą, to śledczy powinni wnioskować o areszt tymczasowy – podkreślił w rozmowie z “Interwencją” Zbigniew Ćwiąkalski.
O lekarzu było też głośno parę lat temu. Podczas zabiegu pozostawił w ciele pacjentki gazę medyczną. Został też skazany przez sądy lekarski, jak i powszechny za ujawnienie tajemnicy lekarskiej dotyczącej stanu zdrowia pacjenta. A to nie wszystko.
– Były zgłoszenia na temat interwencji domowych, były doniesienia, że przyjmuje pacjentów pod wpływem alkoholu – wyjaśniła dziennikarzom Janina Kędzierska z policji w Nysie.
“Sąd, prokuratura, że nie traktują wszystkich obywateli jednakowo”
Dziennikarze “Interwencji” próbowali porozmawiać z medykiem.
– Chciałem pana bardzo poznać, bo jest pan wybitnym specjalistą, ekspertem od łamania prawa. Dlaczego pan prowadzi pod wpływem alkoholu? – pytał reporter.
– Nie prowadzę – odparł lekarz.
– Niedawno został pan zatrzymany – przypomniał dziennikarz.
– Proszę wyjść – powiedział medyk.
– Pan wielokrotnie prowadził pod wpływem alkoholu. 3 promile, 2 promile… panie doktorze, nie ma pan odwagi porozmawiać. Ma pan dożywotni zakaz prowadzenia samochodów, panie doktorze – przypomniał reporter “Interwencji”.
Lekarz przez wiele lat pracował w nyskim szpitalu. W 2020 roku placówka rozwiązała z nim umowę. W 2024 r. został ponownie zatrudniony, jednak już w przyszpitalnej przychodni. Zdarzało mu się nie pojawiać w pracy.
– Umowa została rozwiązana z powodu sytuacji związanej z nadużywaniem alkoholu – powiedział dziennikarzom “Interwencji” Marek Szymkowicz ze Szpitala Powiatowego w Nysie.
– Rozczarował nas ten lekarz, ale rozczarował też wymiar sprawiedliwości, prokuratura, że nie traktują równo wszystkich obywateli – ocenił Paweł Januszkiewicz z Fundacji Pomocy Ofiar Wypadków Drogowych “Amber”.
Zauważyłeś coś istotnego? Wyślij zdjęcie, nagranie lub opisz, co się stało. Wykorzystaj naszą Wrzutnię
WIDEO: Burzliwa wymiana zdań w "Śniadaniu Rymanowskiego". Politycy o rządowym obniżeniu cen paliw
Alicja Krause/polsatnews.pl
