12,3 tys. zł przeciętnego wynagrodzenia w administracji? “Lokalnie otrzymaliśmy po 250 zł netto”

W okresie dwóch lat stan zatrudnienia w zespole administracji publicznej zwiększył się o przeszło 3,6 tys. wakatów. Wraz ze wzrostem liczby funkcjonariuszy publicznych wzrasta także ich średnia pensja, która przekroczyła już wartość 12,3 tys. zł. Aczkolwiek, obowiązków do zrealizowania jest znacznie więcej niż pracowników – relacjonuje w środę „Dziennik Gazeta Prawna”.

12,3 tys. zł średniej pensji w urzędach? "W terenie dostaliśmy po 250 zł na rękę"

fot. Anatol Chomicz /

Jak wynika ze sprawozdania o stanie administracji państwowej za poprzedni rok, które stworzyła i przedłożyła premierowi jej zwierzchniczka Anita Noskowska-Piątkowska, odnotowano powiększenie średniego zatrudnienia o 1642 wakaty. Sumaryczny stan personalny osiągnął pułap 123,2 tys. osób zatrudnionych. Wzrost zarejestrowano w większości agend, podczas gdy w ministerstwach oraz kancelarii szefa rządu ubyło 60 wakatów – informuje „DGP”.

Przytaczany przez gazetę Robert Barabasz z NSZZ „Solidarność” podkreśla, że w urzędach wojewódzkich wciąż jednak odczuwalny jest deficyt pracowników do orzekania w sprawach niepełnosprawności. Jego związkowa koleżanka Elżbieta Kurzępa zwraca natomiast uwagę na narastającą liczbę powinności powiązanych z obroną kraju, które obciążają załogę przy jednoczesnym braku środków finansowych na nowe etaty.

Służba cywilna: więcej etatów, nierówne podwyżki

Kluczowym czynnikiem statystycznego wzrostu stanu osobowego było przeniesienie pracowników Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad do korpusu służby cywilnej. Dominik Lach z administracji podatkowej zaznacza w rozmowie z „DGP”, że posiłek w postaci 500 etatów to wciąż za mało w zestawieniu z nałożonymi zadaniami.

Z raportu wynika, że zarobki poszły w górę przeciętnie o 1 tys. zł. Robert Barabasz ostrzega jednak, że w regionach podwyżki de facto wyniosły w przybliżeniu 250 zł “na rękę”, a wysokie średnie generują w głównej mierze uposażenia dyrektorów w resortach. Raport unaocznia również spowolnienie fluktuacji kadr.

Stefan Płażek, prawnik oraz pracownik naukowy na UJ w rozmowie z „DGP” tłumaczy, że po licznych roszadach dyrektorów w 2024 r., w następnym roku proces ten objął głównie ich zastępców, co objaśnia mniejszą kwotę odwołań oraz powołań w odniesieniu do minionego okresu. (PAP)

gru/ piu/

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *