W grudniu 2024 roku sześćdziesiąt mil morskich od hiszpańskiej Kartageny doszło do zdarzenia, które przypomina scenariusz filmu szpiegowskiego. Rosyjski statek towarowy Ursa Major, oficjalnie transportujący dźwigi i puste kontenery, zniknął pod wodą w niejasnych okolicznościach. Najnowsze ustalenia śledczych sugerują, że na dnie morskim znajduje się nie tylko wrak, ale również klucz do nuklearnych ambicji Korei Północnej.

W nocy z 22 na 23 grudnia 2024 roku, w głębinach basenu algiersko-prowansalskiego, zatonął rosyjski masowiec Ursa Major. Choć oficjalne raporty Kremla wspominały o “tragicznym incydencie spowodowanym przemieszczeniem ładunku w trudnych warunkach pogodowych”, dowody zebrane przez zachodnie agencje wywiadowcze oraz niezależnych analityków OSINT (Open Source Intelligence) ukazują zupełnie inny obraz sytuacji. Wszystko wskazuje na to, że świat był świadkiem najbardziej śmiałej próby przekazania technologii nuklearnej w XXI wieku – próby, która zakończyła się nagłym przerwaniem operacji pod osłoną flar i podwodnych eksplozji.
Tajemniczy ładunek w porcie w Tartus
Historia statku Ursa Major (wcześniej znana jako Sparta III) nie rozpoczyna się na otwartym morzu, lecz w syryjskim porcie Tartus, który wówczas pozostawał pod rosyjską jurysdykcją. Według analizy zdjęć satelitarnych, to właśnie tam na pokład jednostki załadowano dwa potężne obiekty o masie około 200 ton każdy. Zostały one starannie zabezpieczone wielowarstwową izolacją i umieszczone w stalowych osłonach.
Oficjalny manifest ładunkowy statku, złożony przed wejściem do Cieśniny Gibraltarskiej, deklarował przewóz maszyn budowlanych i elementów dźwigów przeznaczonych dla terminala we Władywostoku. Jednakże eksperci od logistyki wojskowej zwrócili uwagę na nienormalnie głębokie zanurzenie statku oraz fakt, że jednostka należała do firmy Oboronlogistics, która jest bezpośrednią organizacją transportową rosyjskiego Ministerstwa Obrony.
Nowe władze Syrii wypowiedziały Rosji umowę na dzierżawę portu w Tartusie nad Morzem Śródziemnym. Porozumienie zawarte w 2017 r. przez syryjskiego przywódcę Baszara al-Asada, obalonego w grudniu 2024 r., miało obowiązywać przez 49 lat.
Czytaj więcej…
Reaktory VM-4SG – serce nuklearnej potęgi
Kluczowym elementem śledztwa CNN jest precyzyjna identyfikacja przewożonego ładunku. Analitycy specjalizujący się w technologiach nuklearnych, porównując wymiary kontenerów z dokumentacją techniczną radzieckich i rosyjskich okrętów podwodnych, doszli do wniosku, że na pokładzie znajdowały się reaktory wodno-ciśnieniowe typu VM-4SG.
Są to jednostki o mocy cieplnej około 90 MW, które od dziesięcioleci stanowią źródło napędu dla strategicznych krążowników podwodnych z pociskami balistycznymi. Dlaczego miałyby trafić do Korei Północnej? Odpowiedź leży w aspiracjach Kim Dzong Una do stworzenia floty podwodnej zdolnej do przetrwania ataku wyprzedzającego i przeprowadzenia uderzenia odwetowego z dowolnego punktu na oceanie.
Korea Północna dysponuje technologią rakiet balistycznych (SLBM), ale ich obecne okręty podwodne o napędzie dieslowo-elektrycznym są głośne, wolne i mają ograniczony zasięg. Reaktory z serii VM-4 pozwoliłyby Phenianowi na skok technologiczny o 40 lat w ciągu jednej nocy.
Mike Plunkett, starszy analityk ds. platform morskich w Janes, firmie wywiadowczej z branży obronnej, przekazał CNN, że mało prawdopodobne jest, aby reaktory, jeśli są nowe, zostały wysłane z paliwem. “Jeśli te reaktory pochodzą z wycofanych z eksploatacji okrętów podwodnych, to będą radioaktywne, choć oczywiście nie tak bardzo, jak gdyby były w pełni naładowane paliwem” – powiedział.
Plunkett dodał, że decyzja Rosji o przekazaniu tej technologii Korei Północnej nie jest podejmowana lekkomyślnie i jest to coś, co kiedykolwiek robiono między bardzo bliskimi sojusznikami, więc jeśli to prawda, “to poważny krok ze strony Moskwy”. Opisał takie posunięcie jako “potencjalnie bardzo niepokojące, szczególnie dla Korei Południowej”.
Wypadek czy jednak sabotaż?
Okoliczności katastrofy budzą szereg wątpliwości. 22 grudnia, około godziny 21:00 czasu lokalnego, Ursa Major nagle zmniejszyła prędkość z 12 do 2 węzłów. Kapitan nie wysłał od razu sygnału S.O.S., lecz podjął próbę nawiązania kontaktu z rosyjską fregatą Iwan Gren, która rzekomo “przypadkowo” znajdowała się w odległości 30 mil morskich.
Przeczytaj także
Finlandia bije na alarm: Śpiące załogi rosyjskiej “floty cieni” mają problemy nawigacyjne
Kiedy hiszpańska straż przybrzeżna (Salvamento Marítimo) dotarła na miejsce, statek miał już 15-stopniowe nachylenie na lewą burtę. Relacje uratowanych członków załogi są niespójne. Niektórzy wspominali o głuchym uderzeniu poniżej linii zanurzenia, inni o serii wstrząsów w maszynowni. Jednak najbardziej niepokojącym aspektem był sam moment zatonięcia. Gdy hiszpański holownik Luz de Mar przygotowywał się do podania liny, rosyjski okręt wojenny wystrzelił potężną salwę flar i uruchomił systemy walki elektronicznej, które zakłóciły sygnał GPS w promieniu 10 mil. W tym chaosie Ursa Major zniknęła pod wodą.
Hiszpański raport wywiadowczy sugeruje, że na wysokości śródokręcia doszło do perforacji kadłuba przez “zewnętrzny obiekt o dużej energii kinetycznej”. Może to sugerować użycie nowoczesnej torpedy o małej średnicy, zaprojektowanej tak, by zatopić statek, ale nie rozerwać go na strzępy – co mogłoby doprowadzić do niekontrolowanego wycieku (choć reaktory prawdopodobnie były “suche”, czyli bez rdzenia paliwowego).
Wydobycie rejestratora danych z tej głębokości “nie jest możliwe bez znacznych zasobów technicznych i ryzyka”
Niektóre szczegóły hiszpańskiego dochodzenia w sprawie zatonięcia Ursa Major zostały po raz pierwszy ujawnione w grudniu ubiegłego roku przez lokalną gazetę z Cartageny “La Verdad”, co wywołało serię pytań ze strony hiszpańskich posłów opozycji.
W odpowiedzi na zapytania poselskie hiszpański rząd oświadczył, że szczątki Ursa Major znajdują się na głębokości około 2500 metrów (8202 stóp) i że wydobycie rejestratora danych z tej głębokości “nie jest możliwe bez znaczących zasobów technicznych i ryzyka”. Eksperci podają w wątpliwość, dlaczego rząd uważa to za zbyt ryzykowne, skoro nie ma w tym żadnego materiału radioaktywnego.
Wojsko amerykańskie również wykazało zainteresowanie tym obszarem, dwukrotnie wysyłając rzadki i zaawansowany samolot “wykrywający materiały nuklearne” znany jako WC135-R z bazą w Nebrasce nad miejsce zdarzenia od czasu zatonięcia Ursa Major – raz 28 sierpnia ubiegłego roku i drugi raz 6 lutego tego roku, zgodnie z publicznie dostępnymi danymi lotniczymi.
Rzecznik bazy 55. Skrzydła w Offutt w Nebrasce, Kris Pierce, potwierdził, że rola samolotu zazwyczaj polega na “wspieraniu zbierania i analizy szczątków nuklearnych”. Dodał: “Nie możemy podać dodatkowych szczegółów dotyczących konkretnej trasy lotu, ustaleń misji ani koordynacji z partnerami”. Inny WC135-R odbył stosunkowo podobną trasę 13 miesięcy przed zatonięciem Ursa Major, co sugeruje, że zainteresowanie tym obszarem mogło mieć miejsce przed zatonięciem lub być rutynowe.
Nowa oś zła?
Zatonięcie Ursa Major należy analizować w kontekście konfliktu na Ukrainie. Rosja, zmagając się z niedoborami amunicji, zawarła z Phenianem “Traktat o kompleksowym partnerstwie strategicznym”. Korea Północna stała się głównym dostawcą pocisków artyleryjskich (ponad 5 milionów sztuk) oraz rakiet balistycznych serii KN-23.
Cena za to wsparcie jest jednak ogromna. Kim Dzong Un nie chce już tylko żywności czy ropy. Domaga się “najcenniejszych dóbr” rosyjskiej techniki wojskowej:
- technologii ICBM – pomocy w stabilizacji lotu rakiet międzykontynentalnych;
- rozpoznania satelitarnego – wsparcia w budowie konstelacji szpiegowskiej;
- napędu jądrowego – umożliwiającego stworzenie “nuklearnej triady”.
Dla USA i NATO dopuszczenie do przekazania reaktorów Kimowi oznaczałoby strategiczną katastrofę. Sugerowałoby to, że północnokoreańskie okręty podwodne uzbrojone w głowice nuklearne mogłyby czaić się u wybrzeży Kalifornii, będąc niemal nie do wykrycia przez obecne systemy monitoringu.
Sama pomoc Rosji jest bardzo korzystna dla Korei Północnej, która zarobiła na niej przez trzy lata do 13 mld dolarów na wsparciu Rosji w wojnie z Ukrainą – podsumował w poniedziałek portal Nikkei Asia. Nikkei podkreślił, że trzyletni zysk Korei Płn. z pomocy Moskwie jest zbliżony do rocznego PKB tego państwa, które według różnych instytucji szacowane jest na 12-26 mld dolarów.
Co dalej z wrakiem Ursa Major?
Statek osiadł na głębokości 2500 metrów w miejscu, gdzie dno morskie jest niestabilne. Rosja natychmiast ogłosiła strefę zamkniętą wokół miejsca katastrofy, oficjalnie z powodu “niebezpiecznego ładunku chemicznego”. Jednocześnie w rejon ten skierowano jednostkę Jantar – oficjalnie statek badawczy, a w rzeczywistości okręt przeznaczony do operacji specjalnych na dużych głębokościach. Według analiz, Jantar mógł przeprowadzić akcję mającą na celu zniszczenie lub ukrycie szczątków tajnego ładunku.
Z drugiej strony, VI Flota Stanów Zjednoczonych utrzymuje stałą obecność w pobliżu. Jeśli zachodnie agencje wywiadowcze zdołają udokumentować obecność reaktorów we wraku, Rosja stanie przed zarzutem naruszenia wszelkich możliwych traktatów o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT).
Tajemnice dotyczące ładunku i okoliczności zatonięcia statku spoczywają na dnie morskim – podsumowuje CNN.
Oprac. JM
