Bentley, marka będąca synonimem motoryzacyjnego przepychu, ogłosiła właśnie rozległe ograniczenie liczby stanowisk. Redukcje obejmą 150 osób z personelu, pomimo kolejnego roku, w którym wytwórca odnotował dochód. Brytyjski koncern tłumaczy tę decyzję fluktuującymi warunkami na rynku pojazdów luksusowych i osłabieniem zapotrzebowania.

Bentley zwolni 150 pracowników
Według serwisu Autokult, redukcja personelu w Bentleyu będzie realizowana w dwóch płaszczyznach i dotyczyć departamentu sprzedaży, dystrybucji oraz administracji. Zwolnienia bezpośrednie mają dotknąć 150 osób, natomiast 125 pracowników ma przejść na emeryturę lub objąć inne posady w przedsiębiorstwie. Bentley argumentuje, że jest to powiązane z presją, pod jaką znajduje się cała gałąź motoryzacyjna, a ograniczenie zatrudnienia wpłynie korzystnie na sytuację kosztową wytwórcy.
Z informacji przekazanych przez BBC wynika, że decyzja ma być również uwarunkowana polityką celną m.in. USA, które są największym obszarem zbytu dla brytyjskiej firmy, oraz mniejszym popytem na samochody luksusowe w Chinach. Załoga Bentleya wyraża niezadowolenie z powodu zwolnień, wskazując na premie wypłacane kadrze kierowniczej, a związki zawodowe przypomniały, że majętni obywatele nadal nabywają luksusowe auta, nad którymi pracują osoby dojeżdżające do pracy nawet z Liverpoolu (fabryka znajduje się w Crewe, oddalonym o ok. 48 mil od tego miasta – przyp. red.).
Hybrydy zamiast elektryków i rentowność pod presją
W obliczu zmian Bentley skłania się ku bardziej ostrożnej strategii. Przyszłość marki ma opierać się głównie na hybrydach typu plug-in, planowane są też nowe generacje istniejących modeli, w tym odnoszącej największe sukcesy Bentaygi, która ma pozostać jednym z głównych źródeł przychodów. Firma musiała także przeanalizować swoje zamiary dotyczące elektromobilności – zamiast kilku elektrycznych modeli do 2030 roku powstanie tylko jeden, bazujący na platformie Premium Platform Electric, współdzielonej z Porsche Macan Electric.
Bentley odczuwa skutki zmian na rynku nie tylko w obszarze sprzedaży, ale i w wynikach finansowych. Zyskowność operacyjna zmalała z 14% w roku 2024 do 8,3% w roku 2025, co jest konsekwencją m.in. wydatków związanych z wycofaniem modeli opartych na platformie SSP61. Końcowy zysk operacyjny wyniósł 216 mln euro, co nadal jest znaczącym rezultatem, a producent rejestruje już siódmy rok z rzędu z dodatnim bilansem.
Oprac. AD
