Rynek pracy starzeje się szybciej, niż wielu pracodawców jest skłonnych przyznać. Mimo, że osoby powyżej 50 roku życia stanowią już blisko jedną trzecią aktywnych zawodowo Polaków, wielu z nich, pomimo doświadczenia i kwalifikacji, spotyka się z brakiem odzewu po przesłaniu CV. Jednocześnie, jak twierdzą eksperci obecni na tegorocznej konferencji Impact, jeśli firmy nie otworzą się bardziej na doświadczonych pracowników, za kilkanaście lat w Polsce może zabraknąć nawet 2 mln pracowników.

Jednym z tematów tegorocznej konferencji Impact była generacja 50+ na rynku zatrudnienia. Według prelegentów, w trakcie paneli, w których poruszano to zagadnienie, występuje tu wiele sprzeczności. Z jednej strony dotkliwe są niedobory kadrowe, a z drugiej coraz częściej doświadczone osoby po pięćdziesiątce spotykają się z ignorowaniem i brakiem reakcji ze strony potencjalnych pracodawców.
Pracowników 50+ będzie stale przybywać
Jak podaje Michał Kulbacki z portalu X, Y, Z., obecnie w Polsce jest około 5,6 mln osób w wieku powyżej 50 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego i 80 proc. z tych osób pracuje zawodowo.
– To 4,5 mln osób, co stanowi 25 proc. całego rynku zatrudnienia – mówi Michał Kulbacki. – Jeśli dodamy do tego pracujących emerytów, których jest około 900 tys., to daje to 30 proc. całego rynku pracy.
Według eksperta aktywność zawodowa maleje w całej populacji tuż przed osiągnięciem wieku emerytalnego.
– Chociaż w przypadku kobiet w grupie od 50 do 54 lat jest ona znacznie powyżej średniego poziomu dla wszystkich kobiet na rynku pracy, to wśród pań tuż przed emeryturą, czyli dla grupy 55-59 lat spada o 9 proc. W przypadku mężczyzn ten problem jest jeszcze poważniejszy. W grupie 50-55 lat osób aktywnych zawodowo jest 88 proc. Natomiast już przed emeryturą jest ich zaledwie 66 proc. Jest to zjawisko wycofywania się z aktywności zawodowej przed emeryturą, czyli wcześniejszego opuszczania rynku pracy. Wynika ono m.in. z tego, że to pokolenie jest często zniechęcone poszukiwaniem pracy, mają niedopasowane kompetencje, a pracodawcy z różnych powodów po prostu nie chcą ich przyjmować do pracy – argumentuje Michał Kulbacki. – Na rynku pracy występuje dyskryminacja ze względu na wiek, czyli ageizm i jest to bardzo poważny problem zarówno dla pracodawców, jak i dla polityki państwa.
Według eksperta do 2040 roku liczba osób z pokolenia 50+ na rynku pracy wzrośnie do ponad 5,5 miliona.
– Wynika to głównie z tendencji demograficznych, czyli tego, że obecnie pokolenie z wyżu demograficznego wchodzi w ten wiek – wyjaśnia Michał Kulbacki. – Dodatkowo mamy małą liczbę osób wchodzących w ogóle na rynek zatrudnienia. Ich udział w rynku pracy wyniesie 1,3 proc. w okolicach 2040 roku. Zatem rola tego pokolenia na rynku pracy będzie w kolejnych latach coraz większa.
Pracownik 50+ to atut firmy czy problem?
Jak twierdzi prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, udział osób 50+ na rynku pracy i ogólnie w społeczeństwie wzrasta z powodu procesów demograficznych.
– To są osoby z pokolenia X, urodzone często w okresie wyżu demograficznego. Niecałe dwadzieścia lat temu w całej Europie, na rynku zatrudnienia było ich około 30 mln, teraz jest to 200 mln, więc już obecnie są dominującą grupą pracowników – mówi prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak. – Bardzo często charakteryzują się dużym doświadczeniem, są coraz lepiej wykształcone i mają również współczesne kompetencje. Nie możemy obecnie twierdzić, że pracownik 50+ jest osobą, która nie potrafi korzystać z technologii i nie ma umiejętności cyfrowych, ponieważ te osoby już je posiadają. Więc jest to zdecydowanie zasób, z którego trzeba mądrze i rozsądnie korzystać. Co więcej, młodych osób, które wchodzą na rynek pracy, jest niestety coraz mniej. W związku z tym nie zastąpimy w żaden sposób zwalnianych pracowników tymi nowymi. Zwłaszcza, że obecnie średni wiek pracownika w Polsce przekracza 43 lata i rośnie.
– Wraz z Fundacją The Best Age przeprowadziliśmy badanie, którego wyniki zostaną opublikowane w czerwcu. Zostało przebadanych 4 tys. osób i okazało się, że ponad 50 proc. osób doświadczyło lub było świadkiem dyskryminacji ze względu na wiek. To pokazuje, jak bardzo tkwimy w stereotypach – mówi Ewelina Niewińska, dyrektor operacyjna PwC.
Za 15 lat będzie brakowało 2 mln pracowników
Zdaniem Mariusza Jedynaka, Członka Zarządu ZUS, z całą pewnością pracownicy 50+ są szansą dla rynku zatrudnienia.
– Demografia ma bardzo duży wpływ na fundusz ubezpieczeń społecznych – twierdzi
Mariusz Jedynak. – Jeszcze nie odczuwamy tego tak bardzo, ale te osoby, które mają 50+ w tej chwili, to za dekadę czy 15 lat będą miały prawo do świadczenia emerytalnego. Gdy odejdą z rynku pracy, ubędzie nam ponad 4 mln ludzi, a w to miejsce wejdą tylko 2 mln ludzi. W konsekwencji powstanie 2-milionowa luka na rynku pracy. Jest to niebezpieczeństwo. Jednocześnie jest to szansa dla tych firm, które oprą swoją strategię między innymi o docenienie kapitału, jaki posiadają osoby w tym wieku.
Zdaniem Edyty Krupy, prezes Philip Morris International Service Center Europe, kompetencje w żaden sposób nie są związane z wiekiem.
– Obecnie zatrudniamy 5 tys. pracowników, z czego 700 osób to osoby powyżej 50 roku życia. Skupiamy się tu na umiejętnościach, sposobie myślenia i doświadczeniu, jakie mogą wnieść do naszej organizacji – mówi Edyta Krupa. – Dotyczy to zarówno rekrutacji, jak i awansów, czy też procesów rozwojowych. Wiek nie ma tu żadnego znaczenia.
– Patrząc na pracowników 50+ uważam, że przydałyby się działania, które wspierają tych, którzy opiekują się swoimi rodzicami czy starszymi członkami rodzin. Potrzebne jest tu zrozumienie ze strony pracodawców – dodaje prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.
Pracodawcom opłaca się zatrudniać osoby 50+
– Z naszych badań wynika, że pokolenie 50+ wcale nie czeka w blokach startowych na emeryturę, tylko brakuje takich programów jak reskilling czy mentoring. Być może młode pokolenie uczy nas bardziej technologii, ale my przekazujemy doświadczenie – uważa Ewelina Niewińska
Według przedstawiciela ZUS, w roku ubiegłym Polacy przebywali na zwolnieniach lekarskich 241 mln dni. Z tego tylko 22 proc. dotyczyło osób 50+.
– Mówi się o tym, że im starsze osoby, tym częściej korzystają ze zwolnień lekarskich. A to absolutnie nie jest prawda. Czyli obaliliśmy kolejny stereotyp, bo to pokolenie jest bardzo wytrzymałe. – twierdzi Mariusz Jedynak. – Firmom opłaca się także zatrudniać osoby w tym wieku, ponieważ pracodawca płaci za 14 dni ich zwolnienia chorobowego, a nie za 33, jak to jest w przypadku osób poniżej pięćdziesiątego roku życia. Więc de facto ma niższe koszty, a roczne koszty dla przedsiębiorstw wynikające z wypłaty zasiłków sięgają łącznie około 15 mld zł.
Nie zawsze kwalifikacje i doświadczenie są gwarancją zatrudnienia
Podczas konferencji Impact 2026 o swoich doświadczeniach w szukaniu pracy po 50-tym roku życia opowiedział Andrzej Zawisza, który rozpoczynał swoją karierę zawodową w latach 90-tych XX wieku.
– Pracowałem w różnych firmach, w różnych działach, na różnych stanowiskach. Byłem handlowcem, pracowałem w dziale marketingu, w dziale IT. Od 2005 roku związałem się z branżą centrów usług biznesowych, która w Polsce dosyć mocno się rozwinęła. Przez cały czas inwestowałem w swoją wiedzę, umiejętności, kompetencje. Ukończyłem kursy, szkolenia, certyfikaty, mam dyplom MBA. Robiłem to, ponieważ wierzyłem, że pomoże mi to w karierze – mówi Andrzej Zawisza. – Wszystko to działało całkiem dobrze przez wiele lat, aż do momentu, kiedy dwa lata temu, na skutek reorganizacji i redukcji etatów, moje ostatnie stanowisko zostało zlikwidowane, a firma nie zaproponowała mi innej roli. Nie pierwszy raz zmieniałem pracę, więc nie było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie.
Całkowity brak odpowiedzi
Szybko zaczął analizować ogłoszenia, odpowiadać na nie, rozsyłać informacje wśród znajomych.
– Nowością był całkowity brak reakcji na moje podania o pracę i to w stopniu wykraczającym poza margines błędu statystycznego. W ciągu dwóch lat wysłałem około dwustu życiorysów, a wziąłem udział dosłownie tylko w kilku wstępnych rozmowach i dwóch czy trzech rekrutacjach – relacjonuje 58-latek. – Na początku pomyślałem, że może robię coś źle, może ten rynek zatrudnienia tak się zmienił, że nie wiem, jak się teraz szuka pracy. Zatem zwróciłem się do doradców i zastosowałem się do ich zaleceń. Najpierw wysyłałem krótkie CV, bo „długich nikt nie czyta”, potem wysyłałem długie CV, bo „krótkie świadczy o braku doświadczenia”. Wysyłałem bardziej dopasowane do danej roli, a następnie życiorysy bardziej ogólne, no bo „może w firmie, gdzieś w innym dziale kogoś takiego będą szukać”. Aplikowałem też na niższe stanowiska w stosunku do moich kwalifikacji. Natomiast wspólnym elementem była całkowita cisza. Jakbym wrzucał kamień w wodę albo stał się niewidzialny. Od tamtej pory, wciąż bezskutecznie poszukuję pracy – podsumował.
