Według najnowszych danych z końca 2025 roku, w Europie znajduje się aktualnie 84 tysiące amerykańskich żołnierzy, z czego około 10 tysięcy stacjonuje w Polsce. W Bolesławcu na Dolnym Śląsku ulokowano blisko pół tysiąca z nich. W kontekście planów zwiększenia ich obecności, miasto zaczęto nawet określać mianem „Fort Trump”. Przyjrzeliśmy się, jak obecność amerykańskiej armii wpłynęła na życie mieszkańców.

Przez kilka lat „Fort Trump” funkcjonował głównie jako medialne hasło, symbolizujące bliskie relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi oraz aspiracje do wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej w regionie. Obecnie ta nazwa coraz częściej pojawia się w odniesieniu do Bolesławca na Dolnym Śląsku, który jest często wspominany jako strategiczne centrum logistyczne dla sił USA.
Sektor gastronomiczny, handlowy iusługowy odczuwają korzyści
Według Piotra Romana, burmistrza Bolesławca, dziewięcioletnia obecność amerykańskiego wojska w mieście już teraz przynosi konkretne ożywienie lokalnej gospodarki, obejmujące zarówno usługi, jak i gastronomię.
– To był katalizator, który pozytywnie wpłynął na lokalną gospodarkę, rynek pracy oraz rozwój licznych sektorów – powiedział Piotr Roman w rozmowie z Bankier.pl. – Miasto zyskało nową energię. Wielu przedsiębiorców potraktowało to jako szansę na odważniejszy rozwój swoich przedsięwzięć. Zainteresowanie usługami hotelarskimi i gastronomią wzrosło. Restauracje, kawiarnie i punkty usługowe zaczęły dostosowywać swoją ofertę do międzynarodowej klienteli, co często skutkowało zwiększeniem obrotów i rozwojem działalności. Zagraniczni goście często wykazują zainteresowanie lokalnym rzemiosłem, co stanowi naturalną okazję do zwiększenia sprzedaży bolesławieckiej ceramiki oraz dodatkowej promocji miasta i regionu.
Zgodnie ze słowami burmistrza, zyskuje również sektor transportowy i handlowy.
– Zwiększony ruch w mieście generuje większe zapotrzebowanie na usługi, od małych punktów handlowych po większe inwestycje infrastrukturalne. Coraz częściej pojawiają się firmy świadczące obsługę w języku angielskim, a lokalni przedsiębiorcy otwierają się na współpracę międzynarodową – stwierdził Piotr Roman. – Nazwa „fortu” nie ma dla mnie większego znaczenia. W ostatnim czasie słyszałem różne określenia – dodał.
„Cały lokalny biznes czerpie korzyści z obecności Amerykanów”
Z pewnością na obecności amerykańskiego wojska skorzystali najmniejsi przedsiębiorcy.
– Bez wątpienia obserwujemy większy ruch w gastronomii i u fryzjerów. Ich właściciele z pewnością są zadowoleni z tej sytuacji – powiedziała Urszula Róg, dyrektor biura Cechu Rzemiosł Różnych w Bolesławcu, w wywiadzie dla Bankier.pl. – Niestety, raczej nie przekłada się to na tworzenie nowych miejsc pracy, ponieważ obecne koszty prowadzenia działalności gospodarczej i zatrudniania pracowników nie sprzyjają takim działaniom.
Michał Haftarczuk, właściciel pizzerii i lodziarni „Marceli” oraz Hotelu Garden w Bolesławcu, wyraża zadowolenie ze stacjonowania amerykańskich żołnierzy w pobliżu miasta.
– Cały lokalny rynek czerpie korzyści z obecności Amerykanów – stwierdził Michał Haftarczuk w rozmowie z Bankier.pl. – Zamawiają dużo pizzy, zazwyczaj tej największej. Ponadto są bardzo uprzejmi, cierpliwie czekają w kolejce i zawsze sprzątają po sobie naczynia. Pewnego razu nawet sześciu z nich pomogło mi w składaniu ogródka po zamknięciu lokalu. Czasami nocują również w moim hotelu, ale są to zazwyczaj ich goście lub wojskowi wyższego szczebla. Zdarza się jednak, że wypiją za dużo i wtedy dochodzi do incydentów. Jednak pozytywne aspekty ich obecności zdecydowanie przeważają nad negatywnymi.
Kawa jest teraz droższa niż w sąsiednim mieście
Natomiast wśród mieszkańców miasta opinie są podzielone.
– Ci amerykańscy żołnierze są bardzo sympatyczni. Miasto dzięki nim ożyło – powiedziała pani Bożena z Bolesławca w wywiadzie dla Bankier.pl. – Chociaż muszę przyznać, że teraz za kawę w kawiarni płacimy u nas znacznie więcej niż w sąsiednim Lubaniu.
– Nie jestem entuzjastycznie nastawiony do nazywania naszego miasta „Fort Trump” – powiedział pan Wojciech, mieszkaniec Bolesławca, w rozmowie z Bankier.pl. – Nie przepadam za amerykańskim prezydentem i wolałbym, aby jego nazwisko nie było kojarzone z naszą miejscowością. Ponadto, musiałem zrezygnować z usług mojej dentystki, ponieważ podniosła ceny specjalnie dla Amerykanów i teraz przyjmuje głównie ich – dodał.
Dla mieszkańców Bolesławca stacjonowanie wojsk USA w mieście oznacza jedno: globalna polityka wywiera coraz silniejszy wpływ na lokalną rzeczywistość – nawet w miejscach, które jeszcze niedawno kojarzyły się głównie z ceramiką i turystyką.
