Zamknięcie lotniska w Dubaju oraz anulowanie tysięcy połączeń lotniczych spowodowały, że wielu podróżnych znalazło się w trudnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Okazuje się, że aby się stamtąd wydostać, konieczny jest spory zasób gotówki. Koszt opuszczenia Zjednoczonych Emiratów Arabskich i dotarcia do bezpieczniejszych miejsc na świecie może sięgnąć nawet 350 tys. dolarów, a sprowadzenie kilku osób z popularnych azjatyckich miejscowości wypoczynkowych może aktualnie kosztować ponad 115 tys. zł.

Najbardziej oblegane lotnisko w Dubaju wciąż funkcjonuje z utrudnieniami, a tysiące zmartwionych podróżnych oczekuje na wznowienie kursów. Jak podaje brytyjski Daily Mail, odwołując się do serwisu Semafor, najbogatsi ludzie są gotowi wydać za transport do Europy nawet 350 tys. dolarów.
Spora cena ucieczki z Dubaju
Niezwykle kosztowne ekspedycje z Emiratów Arabskich organizująprywatne agencje ochroniarskie, które zapewniają parki luksusowych samochodów terenowych, służących do przewozu podróżnych z Dubaju do Rijadu, co oznacza 10-godzinną podróż przez pustynię. Na miejscu na klientów czekają już wyczarterowane prywatne samoloty. Jednakże z tej możliwości korzystają głównie wysoko postawieni reprezentanci światowych przedsiębiorstw finansowych oraz bardzo majętne osoby, które przebywały w regionie w celach zawodowych lub turystycznych.
Przeczytaj także
Dubajski sen czy podatkowa ucieczka? Ciemna strona luksusu polskich influencerów
Obecnie kluczowym miejscem tymczasowej ewakuacji stała się ArabiaSaudyjska, która niedawno uprościła regulacje wizowe. Dzięki temu sporagrupa narodowości może uzyskać wizę po przybyciu na miejsce, bez wcześniejszego składania wniosku o nią.
Dziesiątki tysięcy za powrót ze Sri Lanki
Problemy z podróżowaniem dotknęły również Polaków, którzy udali sięna urlop do innych azjatyckich krajów, a po zamknięciu strefy powietrznejnad Zatoką Perską i odwołaniu wielu rejsów, komunikacja powietrzna zEuropą została wstrzymana. Jak relacjonuje tygodnik Wprost, jedna z polskich turystek,która spędza czas na Sri Lance ze swoimi znajomymi, nie może wrócić do kraju,ponieważ linie lotnicze skasowały ich bilety, a nowe loty są bardzo drogie.
– Zakupiłam bilety, które zostały anulowane. Kolejnepróby kupna kończyły się w momencie zapłaty, która się nie udawała,ponieważ tych biletów prawdopodobnie już nie było – opowiada Polka, przytoczona przez Wprost.
Z dnia na dzień ceny biletów za powrót dla kilku uczestnikówwyjazdu podskoczyły z 12 tys. do ponad 115 tys. zł., czyli o przeszło 100 tys. zł.
– To jest szok, jak przewoźnicy lotniczy reagująna to co się dzieje i że mogą w ten sposób podnosić ceny – skarży się Polka.
Zamieszanie w transporcie lotniczym
W ostatnich dniach swoje loty zawiesiły m.in. Qatar Airwaysi Air Arabia, a przestrzeń powietrzna nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi iArabią Saudyjską została na pewien czas zamknięta. Alternatywne linie, takie jak AirChina, które latają nad Rosją, zwiększają ceny, a dostępne miejsca są rezerwowane wkilka chwil.
Wszystko wskazuje na to, że zakłócenia w transporcie między Azją aEuropą utrzymają się jeszcze przez parę dni, co jest możliwością na spory zysk dla tych,którzy organizują inne niż standardowe sposoby powrotu ze Wschodu.
KW
