Według poniedziałkowego wydania „Dziennika Gazety Prawnej”, medycy nie chcą podejmować zatrudnienia w funduszu, który nie oferuje tak konkurencyjnych wynagrodzeń, jak dynamiczny rynek pracy.

Ministerstwo zdrowia złagodziło kryteria dotyczące komisji konkursowych w Narodowym Funduszu Zdrowia. Od soboty członkowie tych komisji nie muszą posiadać edukacji medycznej. Jest to spowodowane niechęcią lekarzy do pracy w NFZ.
Przerwanie impasu w konkursach NFZ
Konkursy stanowią najpopularniejszy sposób selekcji podmiotów, z którymi NFZ zawiera umowy na dostarczanie usług medycznych. W ich trakcie podejmowane są decyzje dotyczące miejsc, w których pacjenci będą mogli szukać pomocy medycznej.
W przeszłości zdarzały się sytuacje, w których prace komisji konkursowych były blokowane przez niemożność skompletowania zespołu spełniającego wymogi prawne. NFZ borykał się z problemem zapewnienia, wymaganego przez przepisy, udziału w komisjach co najmniej jednej osoby z wykształceniem medycznym lub z dziedziny nauk o zdrowiu – informuje „DGP”.
Zgodnie z publikacją w „DGP", ministerstwo zdrowia złagodziło warunki. Regulacja ta poszerza grupę osób, które mogą być powoływane do komisji – zamiast obligatoryjnego minimum jednego lekarza lub eksperta w obszarze nauk o zdrowiu, w postępowaniach konkursowych dopuszczalny jest udział magistra farmacji lub biologii medycznej. W miarę możliwości pożądane jest również uczestnictwo prawników oraz specjalistów od ekonomii i finansów.
Algorytm zamiast lekarza?
Modyfikacja zasad organizowania konkursów w NFZ nie oznacza jednakże obniżenia standardów.
– Fundusz wprowadził klarowne kryteria selekcji ofert. Funkcjonuje algorytm, a komisja jest w stanie precyzyjnie określić, ile punktów otrzyma każdy oferent za poszczególne aspekty. Wybór ofert odbywa się automatycznie. Ten proces jest dosyć dobrze zdefiniowany i wydaje się przejrzysty. Aspekty merytoryczne związane ze składem komisji straciły na znaczeniu, a większą wagę przywiązuje się do tego, by komisja nadzorowała prawidłowość procesu konkursowego. Do tego najbardziej pomocne są kompetencje osób z wykształceniem prawniczym – podkreśla w „DGP” Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. (PAP)
jszt/wr/
