Polska: trudne warunki dla doktorantów? “Niskie stypendia w porównaniu do pensji minimalnej”. Opinia specjalistki.

Reforma studiów doktoranckich w roku 2019 była progresywnym posunięciem, lecz nadal wymaga interwencji w paru sferach – orzekła dr hab. Ilona Świątek-Barylska, przewodnicząca Krajowego Forum Szkół Doktorskich. Dodała, iż finalizacji wymagają kwestie otoczenia pracy i rozwoju młodych naukowców.

Polska to nie kraj dla doktorantów? "Stypendia poniżej minimalnej krajowej". Ekspertka odpowiada

fot. Jack_the_sparow / / Shutterstock

W marcu w poważanym periodyku „Science” opublikowano komentarz pod tytułem „Poland: No country for PhD researchers” („Polska to nie kraj dla doktorantów”) poświęcony systemowym trudnościom doktorantów w Polsce, autorstwa Alana Żukowskiego i Martyny Stępień. Wśród problemów autorzy zaznaczyli fundusze poniżej minimalnej krajowej oraz brak ochrony pracy.

Z tym „kompletnie negatywnym obrazem” kondycji doktorantów nie identyfikuje się przewodnicząca Krajowego Forum Szkół Doktorskich dr hab. Ilona Świątek-Barylska, prof. Uniwersytetu Łódzkiego.

W rozmowie z PAP wyznała, że autorzy wskazali na autentyczny dylemat, a mianowicie, że „doktorant w Polsce wciąż zbyt często lawiruje między rolą studenta, etatowca i stypendysty, co generuje tarcia finansowe oraz tożsamościowe”. – Niemniej jednak nie zgodziłabym się z całkowicie pesymistycznym obrazem – oznajmiła.

W jej ocenie restrukturyzacja szkół doktorskich była zasadna i zaowocowała kilkoma kluczowymi plusami: większą selekcją, rozpowszechnionymi stypendiami, większą formalizacją pieczy naukowej i silniejszym akcentem na jakość nauczania.

– Obecnie powiedziałabym raczej: to system, który wykonał krok naprzód, jednak jeszcze nie dopełnił kwestii warunków pracy i rozwoju młodych naukowców. Artykuł celnie charakteryzuje niedomagania systemu, ale mniej efektywnie postrzega fakt, że reforma jednakże usystematyzowała edukację, zredukowała masowość dawnego modelu i wprowadziła bardziej uporządkowaną ścieżkę progresu – zaakcentowała Świątek-Barylska, która dodatkowo piastuje funkcję dyrektorki Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych Uniwersytetu Łódzkiego.

Odwołując się do danych z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, zakomunikowała, że w pierwszym roczniku po reformie w 2019 r. tytuł doktora zdobyło 49 proc. osób rozpoczynających edukację na tej drodze. Wcześniej, w latach 2015-2019 ten wskaźnik wahał się w przedziale 15 a 29 proc.

– Uważam, że atutem reformy jest również umocnienie pozycji oraz funkcji doktorantów np. przez ich uczestnictwo w radach szkół doktorskich czy ustawowo umocowaną Krajową Reprezentację Doktorantów. Dodatkowo doktoranci niedawno uzyskali uprawnienia do świadczeń, przysługuje im również prawo do urlopu macierzyńskiego, a w niektórych szkołach doktorskich – do urlopu zdrowotnego – wyliczała badaczka.

Natomiast powołując się na dane z zeszłorocznego raportu europejskiej Rady ds. Kształcenia Doktorantów EUA-CDE (EUA Council for Doctoral Education), Świątek-Barylska zasugerowała, że problem statusu doktoranta (czy jest on studentem, pracownikiem czy stypendystą) nie jest jedynie problemem Polski.

– Dane demonstrują, że w Europie doktoranci są już traktowani jako znacząca część zasobów badawczych uczelni, a przeciętnie około jedna trzecia badaczy na uniwersytetach to właśnie doktoranci – jednocześnie ich status wciąż jest niejednoznaczny. Europa sama nie ma jednego modelu, jednak kierunek jest czytelny: większe uznanie doktoranta jako badacza – oznajmiła.

Według niej rozwiązaniem mogłoby być zaproponowanie doktorantom posady młodego naukowca (ang. early stage researcher), co umożliwiłoby docenienie ich już jako badaczy i mogłoby zapewnić im wszelkie uprawnienia. Równocześnie zaznaczyła także znaczące, jak oceniła, zróżnicowanie w charakterze powszednich powinności doktoranta pomiędzy doktorantami reprezentującymi nauki humanistyczne i społeczne a reprezentantami nauk eksperymentalnych.

Rozmówczyni zaakcentowała również, że w polskim modelu kształcenie w szkole doktorskiej jest nieodpłatne. – Nie eliminuje to problemu utrzymania, jednak odróżnia nas od części rozwiązań zagranicznych, w których obciążenie finansowe może być scedowane na kandydata – podkreśliła.

W ten sposób odniosła się także do wysokości stypendium doktoranckiego, które na dzień dzisiejszy wynosi 3570,50 zł brutto przed ewaluacją śródokresową (czyli w ciągu pierwszych dwóch lat edukacji) i 5500,50 zł po tej ewaluacji. Minimalna pensja wynosi obecnie 4806 zł brutto.

Komentując wysokość stypendium, Świątek-Barylska postawiła jednak pytanie, jaki jest cel tego stypendium: czy ma ono „jedynie” wspierać doktoranta w tym czteroletnim okresie prowadzenia badań, czy ma umożliwić mu się utrzymać. – W tym drugim przypadku jest to kwota kompletnie niewystarczająca. Natomiast nie zapominajmy, że kwota, którą szkoły doktorskie inwestują w doktorantów, jest znacznie większa, ponieważ obejmuje ona całą dydaktykę, ale także finansowanie podróży na konferencje, udział w kursach, udostępnienie sprzętu laboratoryjnego i odczynników. Gdybyśmy więc to wszystko zsumowali, otrzymamy dużo większą wartość – zauważyła.

W czwartek na Uniwersytecie Wrocławskim startuje dwudniowa IV Krajowa Konferencja Szkół Doktorskich pod auspicjami Krajowego Forum Szkół Doktorskich. Wydarzenie skupia reprezentantów szkół doktorskich uczelni wyższych oraz instytutów PAN – w tym roku blisko 160 osób. W harmonogramie spotkania znalazły się dyskusje m.in. na takie tematy jak: 6 lat Szkoły Doktorskiej – bilans oraz wyzwania, Współpraca z samorządem doktorantów oraz Ewaluacja szkoły doktorskiej: między wskaźnikami oraz misją.

Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)

akp/ agt/

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *