Liczba osób, które straciły pracę, wzrasta, aczkolwiek tegoroczne dane nie wykazują lawiny masowych zwolnień. Statystyki rynkowe sugerują natomiast narastający trend indywidualnych redukcji etatów – komunikuje w piątek dziennik „Rzeczpospolita” („Rz”).

W ciągu pierwszych czterech miesięcy bieżącego roku, blisko 163 tysiące osób zwolnionych z przyczyn leżących po stronie pracodawcy zarejestrowało się w urzędach pracy – jest to o 11 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Podobne tendencje odnotowuje sektor HR. Według danych firmy LHH, liczba osób objętych programami wsparcia dla zwalnianych pracowników była w pierwszych pięciu miesiącach roku o 12 proc. wyższa niż w tym samym okresie rekordowego 2025 roku – donosi gazeta.
Choć obecnie obserwujemy mniej masowych zwolnień, to wzrosła liczba indywidualnych redukcji, które nie są tak łatwo zauważalne w oficjalnych statystykach – zaznaczył w rozmowie z „Rz” Piotr Kuron, dyrektor w LHH.
Specjaliści podkreślają, że przyczynami redukcji etatów są: nacisk na obniżenie kosztów, usprawnianie procesów oraz osłabienie koniunktury w niektórych sektorach gospodarki. Automatyzacja i sztuczna inteligencja zaczynają odgrywać pewną rolę, jednak – według oceny ekonomistów – nie stanowią one jeszcze dominującego powodu zwolnień.
Szczególnie trudna sytuacja dotyka obecnie specjalistów i menedżerów z wieloletnim doświadczeniem i wyższymi poborami – sygnalizuje gazeta. (PAP)
lm/ piu/
