Niemcy zmagają się z nasilającymi się problemami ekonomicznymi, a kanclerz Friedrich Merz wskazuje na jeden z zasadniczych powodów zastoju: zbyt niską liczbę przepracowywanych godzin. Jego twierdzenia o potrzebie modyfikacji nastawienia do pracy wywołały w kraju burzliwą dyskusję i lawinę krytyki.

Merz argumentuje, że obecny model państwa socjalnego oraz tendencja redukowania czasu pracy są na dłuższą metę nie do utrzymania. Jego zdaniem, aby zachować pomyślność i zasilić finansowo systemy społeczne, społeczeństwo powinno wykazać się większą aktywnością zawodową.
Jak zaznacza "Politico", podczas swoich ostatnich wystąpień Merz nie stronił od dosadnych słów, które stały się punktem spornym dla opozycji i związków zawodowych. Kanclerz otwarcie zdefiniował diagnozę sytuacji. "Globalna wydajność naszej gospodarki narodowej nie jest wystarczająco wysoka" – oznajmił Merz podczas przemówienia do grup branżowych we wschodnich Niemczech, wskazując na problem etatu w niepełnym wymiarze godzin.
Mówiąc wprost: równowaga między karierą zawodową a życiem osobistym i czterodniowy tydzień roboczy nie wystarczą, aby zachować aktualny poziom zamożności naszego kraju w przyszłości, dlatego musimy intensywniej pracować – dodał.
Długotrwałe niemieckie zwolnienia lekarskie – przeciętnie 3 tygodnie w roku
W debacie nie pominięto również tematu absencji chorobowych. "Czy możemy podyskutować o tym, jak stworzyć lepsze motywacje, aby zachęcić ludzi do wykonywania pracy zamiast korzystania ze zwolnień lekarskich, kiedy są niedysponowani?" – zapytał Merz. Przeciętnie bowiem Niemiec przebywa na zwolnieniu lekarskim blisko trzy tygodnie rocznie, co wyraźnie przekracza średnią unijną.
Krytycy oskarżają Merza o deficyt empatii i ignorowanie faktu, że wielu pracowników jest przepracowanych, a wysokie koszty utrzymania zmuszają ich do walki o lepszy balans pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Z kolei związki zawodowe akcentują, że problemem nie jest „nieróbstwo”, lecz brak odpowiednich inwestycji oraz biurokracja.
Konserwatyści z CDU, której liderem jest Merz, zaproponowali niedawno rozwiązanie mające na celu podniesienie ogólnej liczby godzin pracy poprzez zniesienie "ustawowego prawa" do zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin, chyba że pracownik ma ku temu szczególny powód, taki jak obowiązek opieki nad potomstwem lub kontynuowanie edukacji.
Zgodnie z danymi zaprezentowanymi niedawno przez Destatis, Niemcy, z 34,3 godzinami tygodniowo, były w 2024 roku jednym z sześciu państw członkowskich UE, w których tygodniowy czas pracy był minimalnie niższy od średniej europejskiej wynoszącej 36,8 godzin. Znalazły się przy tym na trzecim miejscu od końca w UE pod względem średniej liczby przepracowanych tygodniowo godzin. Niższy rezultat uzyskały Holandia (31,2 godziny) i Dania (33,1 godziny). Dla porównania, Polska zajęła czwarte miejsce pośród krajów UE pod względem średniej liczby przepracowanych tygodniowo godzin (39,9 godziny), a pierwsze miejsce przypadło Grecji (41 godzin).
Poważne konsekwencje dla niemieckiej gospodarki
Kryzysy od 2020 roku, w tym pandemia COVID-19, totalna agresja Rosji przeciw Ukrainie oraz konflikt celny między USA i krajami europejskimi, kosztowały gospodarkę Niemiec prawie bilion euro – wynika z szacunków Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kolonii.
Autorzy badania wyliczyli, że w ciągu sześciu lat od 2020 roku spadek PKB Niemiec, po uwzględnieniu zmian cen rynkowych, wyniósł 940 mld euro. W przeliczeniu na jednego zatrudnionego oznacza to około 20 tys. euro strat. Jak podkreślono, aż jedna czwarta tej kwoty przypada na 2025 rok, który – jak napisała agencja dpa – upłynął pod znakiem sporów celnych z administracją prezydenta USA Donalda Trumpa.
Analityk IW Michael Groemling uznał, że obecna dekada przyniosła bezprecedensowe wstrząsy i wyjątkowo wysokie koszty dostosowań gospodarczych, wyraźnie przewyższające obciążenia znane z wcześniejszych kryzysów. Groemling zwrócił uwagę, że mimo polepszenia po pandemii aktywność gospodarcza Niemiec od trzech lat nie przekracza pułapu sprzed 2019 roku.
Koniec "narodowej depresji" Niemiec? Droga do prawdziwego ożywienia kręta i wyboista
Po dwóch latach dotkliwej recesji i kilku kwartałach balansowania na granicy stagnacji niemieccy statystycy dostarczają garść nowych danych, które potwierdzają, że nasi zachodni sąsiedzi mogą ogłosić koniec „narodowej depresji”. Niemniej jednak droga do stabilnego ożywienia jest wyboista i prowadzi przez złożone reformy strukturalne.
Czytaj więcej…
Oprac. JM
