
Posłuchaj artykułuZyskaj dostęp do TVN24+ poprzez subskrypcję, by móc wysłuchać artykułu.
Posiadasz subskrypcję? Zaloguj się.Sprawdź szczegółyNie planujemy znosić kontraktów cywilnoprawnych, ale zamierzamy zwalczać nadużycia – zaakcentował główny inspektor pracy Marcin Stanecki, odnosząc się do projektu nowelizacji Państwowej Inspekcji Pracy. Wspomniał również, że etat nie jest gratyfikacją za efektywną pracę, lecz fundamentalnym uprawnieniem osoby zatrudnionej.
Na początku grudnia Komitet Stały Rady Ministrów zaaprobował projekt zmian w Państwowej Inspekcji Pracy. Uregulowanie, które wkrótce będzie omawiane przez rząd, zawiera m.in. umożliwienie regionalnym inspektorom przekształcenia umowy o dzieło, umowy zlecenia lub B2B (firma-firma) w etaty na mocy decyzji administracyjnej.
Aktualnie inspektor ma możliwość wystosowania wezwania albo wydania nakazu w kwestii zmiany prawnej formy zatrudnienia, względnie skierować sprawę do sądu pracy.
“Zamierzamy zwalczać nadużycia”
Szefostwo Państwowej Inspekcji Pracy wyjaśniło, że modyfikacje wynikające z reformy są konieczne i długo wyczekiwane. Jak oznajmiło, zdolność zawierania umów da inspekcji sprawne narzędzie do eliminowania nieprawidłowości.
– Bezustannie podkreślam, że nie chcemy unicestwiać polskiej przedsiębiorczości, nie chcemy eliminować umów cywilnoprawnych, chcemy stawiać czoła nadużyciom – oświadczył.
Nowelizacja, zwłaszcza aspekt dotyczący możliwości przeobrażania umów cywilnoprawnych w etaty, wywołuje obszerne debaty. Sprzeciwiają się temu przedsiębiorcy, a związki zawodowe jej bronią.
Dramatyczny przykład
Szef PIP wyznał, że jest zdziwiony brakiem zaufania do Państwowej Inspekcji Pracy. Zaznaczył, że niezbędna jest edukacja w tym obszarze, dlatego w następnym roku w każdym regionie odbędzie się konferencja poświęcona zatrudnianiu na podstawie umów cywilnoprawnych, a także planowana jest kampania informacyjno-edukacyjna.
– Niedawno na terenie jednego z naszych regionów miał miejsce tragiczny wypadek w pracy, w którym zginął wykonawca dzieła. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wykonywał on niebezpieczne prace w zamkniętej przestrzeni, co poskutkowało zatruciem gazem. Gdyby był zatrudniony na etacie, obowiązywałyby wszelkie regulacje ochronne, jakie powinny być przestrzegane w przypadku tego rodzaju prac. Przede wszystkim przewidują one obowiązek wykonywania takich prac w dwuosobowym składzie – objaśnił Stanecki.
Podkreślił, że gdyby ktoś czuwał nad tym pracownikiem, najprawdopodobniej nie doszłoby do tragedii, ponieważ w momencie omdlenia natychmiast powinna nadejść pomoc.
Umowy śmieciowe a bezpieczeństwo pracowników
Szef PIP zwrócił uwagę na to, że w przypadku osoby zatrudnionej na umowę o dzieło nie ma ubezpieczenia, więc rodzina nie może spodziewać się odszkodowania przysługującego po wypadku przy pracy.
– Przytaczam ten dramatyczny przykład, żeby uzmysłowić wszystkim krytykującym reformę, że nasze nowe uprawnienia do przekształcania umów cywilnoprawnych na etaty mają również służyć zapobieganiu tego typu tragicznym wypadkom. Pracownicy mają większą ochronę zagwarantowaną w przepisach i przedsiębiorcy winni tego przestrzegać – oznajmił główny inspektor pracy.
Zaznaczył przy tym, że inspekcja nie wyda decyzji w razie wątpliwości, gdyż rozstrzyganie spornych kwestii należy do sądów pracy.
Stanecki nadmienił, że na etapie konsultacji projekt został uzupełniony o ustępstwa dotyczące rozwiązań najbardziej negowanych przez biznes. Stanecki wspomniał, że orzeczenie inspektora nie będzie wydawane z mocą wsteczną, ani też nie będzie podlegać natychmiastowemu wykonaniu.
– Niemniej jednak wiele osób zapomina, że najistotniejsza będzie nie sama decyzja administracyjna, a jej ponowna kontrola, czyli weryfikacja, czy dany podmiot dostosował się do decyzji. Możemy wydać milion takich nakazów, ale musimy później sprawdzić, czy zostały one wdrożone, a więc czy pracownik rzeczywiście został zatrudniony na etacie, a wcześniej skierowany na badania, na szkolenia, czy wdrożono dokumentację pracowniczą, ewidencję czasu pracy, plan urlopów, czy dana osoba ma zapewnione odpowiednie warunki BHP – zauważył szef PIP.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Projekt nowelizacji rynku pracy zaaprobowany. Kontrolerzy będą zwalczać "patologie"

Istotna zmiana w temacie pensji. "Nie dowiemy się, jakie zarobki ma nasz kolega z pracy"
Z kraju
“Niedopuszczalna” sytuacja odnośnie do etatów
Wyjaśnił, w jakich okolicznościach PIP nie będzie przekształcała umów cywilnoprawnych.
– Z pewnością chodzi o czynności krótkotrwałe, sporadyczne. Nie ma konieczności, żeby na skoszenie trawnika podpisywać umowę o pracę. Jeżeli ktoś przychodzi na dosłownie parę dni na zastępstwo, to umowa cywilnoprawna znajdzie swoje zastosowanie. Jeżeli ktoś prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, ma wielu zleceniodawców i nie jest zależny finansowo od jednej firmy, to także nie będziemy tego podważać – powiedział.
Jak zaznaczył, chodzi o takie przypadki, kiedy to ktoś miał wcześniej etat, a pod presją pracodawcy musi przejść na jednoosobową działalność, ponieważ w przeciwnym razie utraci źródło utrzymania dla siebie i swojej rodziny.
– To dla mnie jaskrawe omijanie przepisów, zwłaszcza że bardzo często po stronie pracodawców wpływa na to zwyczajna chęć powiększenia zysków. Przytoczę także inny przykład, który mnie osobiście bardzo oburza. Jeden z pracodawców oznajmiał, że daje na 12 miesięcy umowę zlecenie, na okres próbny. Jeśli ktoś przez 12 miesięcy się sprawdzi, to może w nagrodę dostanie etat. To jest niedopuszczalne. Umowa o pracę nie jest nagrodą za to, że dobrze pracujemy. To fundamentalne prawo pracownika – zaakcentował Stanecki.
