Blockchain i poświadczanie autentyczności wyrobów odzieżowych – czy uczynią modę bardziej ekologiczną?
Podczas przygotowań do napisania tego artykułu, dotarło do mnie, że o technologii blockchain w przemyśle modowym oraz o paszportach produktowych (mimo że ich tak nie określiłam) wspominałam na swoim kanale YouTube już w roku 2018. Zatem implementacja tej technologii w modzie nie jest rzeczą nową, jednak dopiero teraz zyskuje rzeczywiste znaczenie dla tej dziedziny. Dzieje się tak głównie za sprawą regulacji prawnych Unii Europejskiej i idei Cyfrowego Paszportu Produktu (ang. Digital Product Passport, DPP). Dlaczego? Już objaśniam, ale w pierwszej kolejności rozpocznijmy od podstawowych kwestii.
Co to jest blockchain?
Blockchain to rejestr cyfrowy, zdecentralizowana baza danych, w której informacje (przykładowo dotyczące historii wyrobu) są zapisywane w blokach, które są ze sobą powiązane kryptograficznie w formie łańcucha (ang. block – blok; chain – łańcuch). Każdy z bloków zawiera zbiór transakcji, sygnaturę czasową oraz odcisk (ang. hash) poprzedniego bloku, co zapewnia integralność łańcucha i utrudnia jego podrobienie. Zamiast centralnego serwera, kopie całego łańcucha są przechowywane przez licznych uczestników sieci (tzw. węzły), którzy wspólnie weryfikują i zatwierdzają nowe dane za pomocą mechanizmu konsensusu.
W branży modowej może być on wykorzystywany do tworzenia NFT (non-fungible token – niezamienny token) w postaci np. wirtualnych ubrań, ale czy ktoś jeszcze o nich pamięta? Blockchain to również kryptowaluty, takie jak Bitcoin. W dniu pisania tego tekstu wartość jednego Bitcoina przekraczała 393 tysiące złotych (do dziś żałuję, że nie nabyłam kilku w 2014 roku). I oczywiście, wcześniej wspomniany, Digital Product Passport. To właśnie temu zagadnieniu poświęcę ten artykuł, a także zapytam o zdanie trzy ekspertki z sektora mody i tematyki DPP.
Czym są Cyfrowe Paszporty Produktów?
Cyfrowe Paszporty w modzie mają doprowadzić do tego, aby ta branża stała się bardziej ekologiczna. Zanim przejdę do omówienia DPP, muszę jednak przedstawić nielubianą opinię, do której odniosę się pod koniec tego tekstu. W branży odzieżowej powszechnie mówi się o tym, że dążymy do bycia coraz bardziej proekologicznymi konsumentami, jednakże statystyki temu zaprzeczają. Aplikacja SHEIN została pobrana ponad 85 milionów razy w okresie od stycznia do lipca 2025 roku. Przychody marki w pierwszym kwartale 2025 roku wyniosły prawie 10 miliardów dolarów. SHEIN prowadzi sprzedaż w ponad 150 krajach. Od listopada 2025 roku marka prowadzi sprzedaż również w sklepach stacjonarnych, a konkretnie w luksusowych domach mody BHV i Galeries Lafayette. Nie wierzę także w to, że w roku 2029 co trzeci wyrób odzieżowy w Polsce będzie pochodził z drugiej ręki, ponieważ eksperci przewidywali również, że pandemia sprawi, że moda stanie się bardziej “slow” i ekologiczna. Stało się odwrotnie. Trzydzieści sześć procent przedstawicieli pokolenia Z nabywa nowe ubrania przynajmniej raz w miesiącu. I mimo, że rynek odzieży używanej rośnie, to jednak najczęściej wybierane są sieciówki. Czy chcemy być konsumentami dbającymi o środowisko? W teorii. Jaki więc sens mają Cyfrowe Paszporty Produktów, czy doprowadzą do tego, że moda będzie lepsza dla planety i dla ludzi, i czym tak w ogóle one są?
Cyfrowy Paszport Produktu to koncepcja, której początki można odnaleźć w Europejskim Zielonym Ładzie, a konkretnie w Rozporządzeniu w sprawie ekoprojektu dla zrównoważonych produktów (ang. Ecodesign for Sustainable Products Regulation, czyli ESPR). Jak przekazała mi Aleksandra Włodarczyk (autorka portalu swiadomykonsumentmody.pl i pomysłodawczyni Fashion Futures): “Nadrzędnym celem rozporządzenia ESPR jest zwiększenie przyjazności środowiskowej produktów poprzez ustanowienie ram dla wymogów ekoprojektu. W szczególności koncentrują się one na: trwałości i niezawodności produktów, wsparciu gospodarki o obiegu zamkniętym poprzez możliwość ponownego zastosowania, ulepszenia, naprawy, konserwacji, odnowienia i regeneracji, zdatności do recyklingu i możliwości odzysku materiałów, ograniczeniu wykorzystania substancji budzących obawy, zwiększeniu wydajności wykorzystania zasobów – efektywność energetyczna, wodna i zużycie zasobów, zwiększeniu zawartości materiałów pochodzących z recyklingu, zapobieganiu przedwczesnemu starzeniu – wymogi ekoprojektu mają zapewniać, aby produkty nie starzały się przedwcześnie z powodu decyzji projektowych, wadliwych części, trudności w demontażu kluczowych części, braku dostępu do informacji o naprawach/częściach zamiennych.” Reasumując, jest to jeden ze sposobów, który ma spowodować, że (nie tylko) moda będzie mniej szkodliwa dla środowiska, a także przyczyni się do jej cyrkularności. Cyfrowy Paszport Produktu jest jedną z najważniejszych innowacji wprowadzonych przez ESPR.
Czyli w pewnym stopniu przenosimy odpowiedzialność z konsumenta na producenta, który będzie zobowiązany do bycia transparentnym. Paszport ma być dostępny w formie elektronicznej – np. przez zeskanowanie kodu QR na etykiecie – co ułatwi konsumentom, firmom i organom nadzoru dostęp do danych o produkcie w trakcie całego cyklu jego życia.
Przeczytaj również: Sztuczna inteligencja w przewidywaniu trendów – czy tak będzie wyglądać przyszłość trendwatchingu?
Jak implementować Cyfrowy Paszport Produktu w firmie odzieżowej?
Obowiązek posiadania DPP będzie wprowadzany stopniowo, począwszy od 2026 roku, jednak już w tej chwili firmy zaczynają sprawdzać technologię blockchain w celu spełnienia tego wymogu. Jak stwierdziła Izabela Zawistowska Development Director w Caruma – firmie zajmującej się wdrażaniem technologii blockchain w firmach (nie tylko) odzieżowych: “Przedsiębiorstwa, które aktywnie wdrożą rozwiązania zgodne z przewidywanymi wymogami, zyskają czas na przetestowanie i udoskonalenie procesów, unikając pośpiechu i ewentualnych kar po wejściu w życie regulacji. Co więcej, wyprzedzanie konkurencji w transparentności wzmacnia zaufanie konsumentów”. W jaki sposób zatem zaimplementować Cyfrowy Paszport Produktu i jakie wiążą się z tym problemy? Okazuje się, że jest ich kilka. Zawistowska oprowadziła mnie krok po kroku po tym procesie:
“Większość marek odzieżowych i nie tylko, z którymi mieliśmy do czynienia, boryka się z brakiem usystematyzowanych informacji na temat składu materiałowego (często mieszanek), pochodzenia surowców, procesów produkcyjnych, a nawet substancji chemicznych używanych w barwieniu czy wykańczaniu. Monitorowanie i weryfikacja tych informacji na każdym etapie łańcucha dostaw to obszerne przedsięwzięcie. Wymaga ono szczegółowej analizy procesów gromadzenia informacji, często z koniecznością implementacji nowych systemów IT lub połączenia istniejących. Kluczowe jest zaangażowanie dostawców na wszystkich szczeblach – od producentów włókien, przez przędzalnie, tkalnie, farbiarnie, aż po szwalnie. Marki muszą ustalić zasady wymiany informacji i weryfikacji ich wiarygodności. Jest to również okazja do optymalizacji i znalezienia „wąskich gardeł” w łańcuchu dostaw.”
Jednakże brak uporządkowanych informacji o produkcie to nie jedyne trudności stojące przed osobami wdrażającymi DPP. Jak powiedziała mi przedstawicielka Carumy -– paszportyzacja wiąże się też z innymi wyzwaniami:
“Firmy obawiają się, że wdrożenie DPP spowoduje znaczne koszty, zarówno jednorazowe (inwestycje w technologie, maszyny, systemy IT, szkolenia), jak i operacyjne (gromadzenie, zarządzanie i przechowywanie danych, zakup znaczników). Za każdym razem przekonujemy partnerów, że początkowo większe wydatki są nieuniknione, ale nie należy ich traktować jako koszt, lecz jako inwestycję przynoszącą długoterminowe korzyści: transparentność i zaufanie konsumentów; gotowość na regulacje; optymalizacja łańcucha dostaw; nowe modele biznesowe: DPP otwiera furtkę do usług posprzedażowych, programów lojalnościowych, czy wynajmu odzieży. To wszystko także umacnia wizerunek marki.”
W podobnym tonie wypowiada się Aleksandra Włodarczyk:
“Zasadniczo Komisja Europejska tworząc rozporządzenie ESPR w pierwszej kolejności kieruje wymogi dotyczące ekoprojektu i Cyfrowych Paszportów Produktu właśnie do dużych przedsiębiorstw. Oczywiście wiąże się to z wyzwaniami na poziomie technologicznym oraz organizacyjnym. Z drugiej strony, Cyfrowe Paszporty Produktu mogą stać się ważnym elementem budowania relacji z klientami, a także na początkowym etapie – przewagi konkurencyjnej. Kwestie techniczne są stosunkowo proste do rozwiązania i nawet przy dużej ilości produktów odpowiednie systemy pozwolą je skutecznie wprowadzać.”
Autorka i edukatorka zaznacza jednak, podobnie jak przedstawicielka Carumy, że firmy odzieżowe mają przed sobą wyzwania związane chociażby z pozyskaniem danych o produktach:
“Największym wyzwaniem dla dużych firm będzie zebranie wiarygodnych i adekwatnych danych ze swoich długich łańcuchów dostaw. To wymaga wypracowania skutecznych ścieżek pozyskiwania informacji, które będą dokładnie tak długie jak długie są ich łańcuchy dostaw. Na każdym punkcie styczności kolejnych ogniw łańcucha powstaje możliwość pozyskania nieprawidłowych danych. Możemy założyć, że dostawcy mogą nie dysponować potrzebnymi informacjami, nie posiadać wiedzy jak obliczyć na przykład ślad środowiskowy lub po prostu nie będą chcieli udostępniać informacji, które z ich punktu widzenia będą danymi poufnymi. I tutaj pojawia się najwięcej niepewności.”
Przeczytaj również: Dlaczego branża modowa obawia się nowych technologii?
Czy projekt Cyfrowych Paszportów Produktu ma perspektywę powodzenia w modzie?
Przy tak skomplikowanym procesie implementacji, kosztach oraz braku entuzjazmu dużych firm odzieżowych do tego, aby stać się ekologicznymi, zrodziło się w mojej głowie pytanie – czy realne jest, aby marki odzieżowe wprowadziły u siebie DPP? Zwróciłam się z tą kwestią do osoby, która już ten proces przechodziła. Zofia Piwowarek od lat zajmuje się ESG między innymi w Santanderze, ale również jest współzałożycielką w INTU Circularity. Zadałam jej pytanie wprost: Czy idea cyfrowego paszportu produktu ma szansę na powodzenie w modzie?
“Pytanie o szanse powodzenia cyfrowego paszportu produktu w modzie przypomina mi pytanie, które pojawiało się w latach 90.: „Czy ktokolwiek będzie nabywał ubrania przez internet?”. Obecnie e-commerce to fundament branży fashion, a historia mody obfituje w podobne „niemożliwości”, które wszystko zmieniły. Weźmy chociażby kody kreskowe – w latach 80. wielu producentów sądziło, że dołączanie etykiety z kodem do każdego produktu to absurdalna fanaberia, a jednak bez nich trudno sobie wyobrazić zarządzanie zapasami. Albo technologię RFID, którą początkowo uważano za drogą zabawkę – dzisiaj to standard w logistyce i sprzedaży detalicznej. Cyfrowy paszport produktu może być kolejnym takim przełomem. Oczywiście bariery są realne: fragmentacja branży z tysiącami małych producentów, brak ujednoliconych standardów, koszty implementacji dla mniejszych graczy, wykluczenie cyfrowe, ponieważ nie każdy konsument potrafi lub chce skanować QR-kody, a także obawy o prywatność danych i kontrolę nad informacjami. Do tego dochodzi opór mentalny – część branży w dalszym ciągu traktuje ubrania jako produkty jednorazowego użytku, tymczasem DPP wymaga zmiany paradygmatu z „sprzedałem i zapomniałem” na „tworzę długotrwałą relację z produktem”. Tym bardziej warto przyjrzeć się przykładom takim jak Intu Circularity i Answear, które pokazują, że cyfrowy paszport nie jest dodatkiem, lecz narzędziem realnej wartości. Kiedy klient może sprawdzić, jak odnowić sukienkę zamiast ją wyrzucić, poznać historię torby z denimu i jej „drugie życie” czy pobrać instrukcję pielęgnacji, która przedłuży jej trwałość – wtedy technologia staje się częścią emocjonalnego doświadczenia marki. Co jednak kluczowe, to już nie tylko kwestia wizji, ale prawa. To zmienia pytanie z „czy warto?” na „jak się przygotować?”. Ten regulacyjny impuls, w połączeniu z trzema potężnymi trendami, może przesądzić o kierunku rozwoju całej branży: transparentnością pokoleń Z i Millenialsów, dla których wiedza o pochodzeniu i wpływie produktu nie jest bonusem, ale warunkiem zakupu; rozwojem ekonomii cyrkularnej, w której resale, rental i repair stają się lukratywnymi modelami biznesowymi; oraz unijnymi regulacjami, które wymuszą spójne standardy i interoperacyjność danych, pozwalając zbudować prawdziwy ekosystem mody opartej na cyfrowym śladzie. Cyfrowy Paszport Produktu nie pojawi się wszędzie od razu, ale za pięć–siedem lat stanie się tak oczywisty jak kod kreskowy.”
Moje wnioski – czy DPP zmieni oblicze mody?
Wypowiedzi moich rozmówców bardzo mnie zainspirowały. Ale nie bez powodu napisałam, że klienci marek modowych nie chcą być konsumentami dbającymi o ekologię. Najczęściej wybieramy komfort. Dostarczamy sobie do organizmów dopaminę poprzez szybkie zakupy, zgodną z trendami z TikToka, czy Instagrama. Czy po prostu nie stać nas na modę bardziej zrównoważoną. Nie jesteśmy też wyedukowani z zakresu dbania o środowisko, toksyczności substancji używanych do produkcji ubrań, czy z zakresu warunków pracy w Bangladeszu. Z tego powodu głosujemy portfelem za firmami, które nam te łatwe i niedrogie dobra dostarczają. I teraz zadaję pytanie: czy realne jest, aby wdrożyć paszporty, w taki sposób, aby odmieniły one nas jako konsumentów, a co za tym idzie firmy odzieżowe? Nie powiem, że tak, ale jednocześnie nie chcę mówić, że nie. To jest moim zdaniem kwestia wielu lat. Czy wielu? Moim zdaniem tak. Ostatecznie od dawna wszyscy wiemy jak szkodliwe są słodkie napoje, czy napoje energetyczne, a i tak w dalszym ciągu cieszą się ogromną popularnością. Jednakże, zgadzam się z tym, że DPP to istotny krok do osiągnięcia tego celu. Możliwe, że wymóg ich implementowania sprawi, że marki będą naprawdę mniej bezkarne, a z czasem zarówno one, jak i konsumenci będą mniej szkodliwi dla naszej planety.
Przeczytaj również: ChatGPT wkracza do świata zakupów. Zobacz, jak AI przejmuje e-commerce
Zdjęcie główne: Spotlight / Launchmetrics
