Niepokojące wpisy na Vinted. Pojawiły się podejrzenia o handel dziećmi
Francuskie organy ścigania weryfikują wątpliwe ogłoszenia na Vinted, które w ostatnich dniach wywołały lawinę spekulacji w przestrzeni internetowej. Według użytkowników, część ofert może sugerować powiązania z handlem ludźmi, w tym dziećmi. Jednak litewska platforma zaprzecza tym zarzutom, twierdząc, że kontrowersyjne oznaczenia odnoszą się do wieku docelowej grupy użytkowników.
W niniejszym artykule poznasz:
- tematykę podejrzanych wpisów na Vinted,
- powody zaangażowania francuskich organów ścigania,
- wyjaśnienie platformy dotyczące kontrowersyjnych opisów ofert,
- czy Vinted znalazło dowody na nielegalną działalność.
Handel dziećmi na Vinted? Francuskie służby podjęły interwencję
Niedawno w mediach społecznościowych zaczęły krążyć zrzuty ekranu z ofert Vinted, które wzbudziły zaniepokojenie wśród użytkowników platformy. Dotyczyły one ogłoszeń sprzedaży zabawek, w których pojawiły się nietypowe deskryptory, takie jak wiek, wzrost, płeć czy pochodzenie. Jeden z nich prezentował się następująco:
„150 cm, 12 lat, chłopiec, nieśmiały, prawiczek, w dobrym stanie zdrowia, ładnie pachnie”.
Dodatkowo, internauci zwrócili uwagę na niezwykle wysokie ceny. W jednym z przypadków opisanych przez portal RetailDetail, pluszowy miś osiągnął cenę 31 tysięcy euro. W rezultacie część użytkowników zaczęła spekulować, że pod pozorem ogłoszeń mogą kryć się komunikaty związane z handlem dziećmi. Jako analogię przytoczono głośną sprawę Wayfair, gdzie oferty drogich mebli miały być przykrywką dla handlu zaginionymi osobami.
Potencjalnym handlem dziećmi na Vinted zainteresowały się francuskie organy ścigania. Jak informuje Fakt.pl, działania podjęła również policja z Hesji w Niemczech, choć podkreśla, że „według najnowszych ustaleń, wiele wskazuje na to, że są to fałszywe zgłoszenia”.
Wyświetl ten post na Instagramie
Zobacz również: Vinted zmienia dostawcę usług płatniczych. Jakie skutki przyniesie to dla użytkowników?
Odpowiedź Vinted: „Nie odnaleźliśmy żadnych dowodów”
Vinted przeprowadziło własną analizę wskazanych ofert, jednak nie wykryło żadnych powiązań z działalnością przestępczą. Według firmy, część zarzutów wynika z nieprawidłowej interpretacji opisów produktów.
„Po dokładnym dochodzeniu nie znaleźliśmy żadnych dowodów łączących te ogłoszenia z jakąkolwiek działalnością przestępczą. Te plotki wynikają z nieporozumienia w zakresie funkcjonowania naszej platformy. Wiek podany w tych ofertach odnosi się do grupy wiekowej, dla której przeznaczone są zabawki – podobnie jak oznaczenie wieku na opakowaniu produktu – a nie do konkretnego dziecka. Prosimy o zgłaszanie wszelkich reklam, które budzą Państwa niepokój, aby nasz zespół ds. bezpieczeństwa mógł je zbadać”
– przekazało Vinted, cytowane przez portal RetailDetail.
Litewska platforma apeluje o powstrzymanie fałszywych oskarżeń
Vinted podkreśla, że niektóre ogłoszenia mogły zostać celowo zmodyfikowane lub wykorzystane do generowania kontrowersji. Litewska platforma ostrzega również przed samodzielnym prowadzeniem „polowań” na rzekomych przestępców, ponieważ takie działania mogą utrudniać moderację i narazić innych użytkowników na ataki.
„Choć rozumiemy związane z tym obawy, takie postępowanie jest równoznaczne z nękaniem, utrudnia nam skuteczne zarządzanie platformą i może zakłócać rzetelne dochodzenia, narażając użytkowników na ryzyko”
– podsumowała platforma.

Warto przeczytać: Jak robić zakupy na Vinted w Polsce: 6 strategii, które pomogą taniej i szybciej zdobyć markowe ubrania
Często zadawane pytania
Czym jest Vinted?
Vinted to internetowa platforma umożliwiająca użytkownikom kupno i sprzedaż odzieży używanej, akcesoriów oraz innych przedmiotów z drugiej ręki.
Czy na Vinted potwierdzono handel dziećmi?
Nie istnieją na to potwierdzone dowody. Vinted oświadczyło, że po analizie zgłoszonych ofert nie stwierdzono powiązań z działalnością kryminalną.
Co zrobić, gdy ogłoszenie na Vinted budzi wątpliwości?
Najlepszym rozwiązaniem jest zgłoszenie go bezpośrednio przez system platformy, zamiast publicznego oskarżania sprzedawców.
Zdjęcie główne: materiały prasowe
