Podbój europejskich rynków przez rodzime marki odzieżowe – co jest kluczem do powodzenia?
Polskie przedsiębiorstwa odzieżowe z coraz większą pewnością wkraczają na obszary zagraniczne, zyskując uznanie w kolejnych europejskich stolicach. Jeszcze dziesięć lat temu uchodziło to za utopię, dziś to powszedniość. Dzięki czemu nasze marki osiągają sukcesy tam, gdzie (przynajmniej w teorii) górują globalne potęgi?
Artykuł promocyjny
Polska branża modowa na europejskich rynkach
Polskie firmy odzieżowe przeszły spektakularną przemianę w minionych latach. Spółki takie jak LPP wraz ze swoimi markami Reserved, Sinsay bądź House ukazują, że polska moda może rywalizować na scenie międzynarodowej z największymi graczami. Ich występowanie w dziesiątkach europejskich państw udowadnia, że trafna strategia ekspansji przynosi wymierne korzyści.
Powodzenie na zagranicznych rynkach wymaga rozeznania w miejscowych upodobaniach oraz adaptacji w dostosowywaniu strategii. Klasyczne podejście bazujące na krajowych stereotypach – przykładowo przypuszczenie, że Niemcy zawsze preferują funkcjonalność, a Włosi elegancję – coraz częściej zawodzi. Istotą jest podział nie wedle granic państw, lecz wedle stylu życia i wyznawanych wartości.
Entuzjasta streetwearu w Madrycie ma więcej wspólnego ze swoim odpowiednikiem w Kopenhadze, aniżeli z sąsiadem, który preferuje klasyczny styl. Platformy społecznościowe i światowe trendy powodują, że młoda generacja kupuje podobnie w Mediolanie, Warszawie czy Berlinie.
Logistyka jako podwalina rozwoju
Nawet najbardziej wybitna kolekcja nie odniesie triumfu, jeśli nie trafi na czas do punktów sprzedaży. Dlatego też efektywna logistyka stanowi fundament międzynarodowego rozwoju. Centra dystrybucyjne powinny być strategicznie usytuowane, a sieć dostaw zoptymalizowana pod kątem szybkości oraz kosztów.
Wyzwanie stanowią rozbieżności w regulacjach celnych i fiskalnych między krajami. Brexit dodatkowo skomplikował sytuację, nakazując przedsiębiorstwom reorganizację całych struktur logistycznych. Coraz więcej firm decyduje się na własne składy w kluczowych miejscach zamiast outsourcingu – to kosztowniejsze rozwiązanie, lecz daje pełną kontrolę i redukuje czas realizacji zleceń.
Omnichannel jako norma, nie opcja
Dzisiejszy konsument nie rozgranicza wyraźnie odmiennych kanałów sprzedaży – oczekuje jednolitego doświadczenia. Może przeglądać propozycję w aplikacji, mierzyć w punkcie stacjonarnym, a dokonywać zakupu poprzez witrynę internetową. Marki, które nie proponują takiej harmonii, przegrywają batalię o uwagę klienta.
Integracja kanałów to jednakże coś więcej niż jedynie technologia. To nade wszystko zmiana sposobu myślenia i organizacji pracy. Zespoły odpowiedzialne za e-commerce oraz sklepy tradycyjne muszą funkcjonować synchronicznie, wymieniając się danymi oraz wspólnie realizując założenia sprzedażowe.
Kultura organizacyjna i kadra
Za każdym pomyślnym podbojem stoją osoby, które go realizują. Rekrutacja lokalnych menedżerów to lokata kapitału, która się opłaca. Znają oni rynek, rozumieją kulturowe subtelności oraz potrafią budować relacje z dostarczycielami oraz partnerami handlowymi.
Równie ważne jest zachowanie jednolitej kultury organizacyjnej pomimo geograficznego rozproszenia. Wartości firmy muszą być komunikowane w sposób jasny i wcielane w życie na wszystkich rynkach. Przeszkodą bywa bariera językowa oraz różnice w stylu prowadzenia biznesu – bezpośrednia komunikacja charakterystyczna dla Polski może być postrzegana jako nietakt w krajach skandynawskich.
Międzynarodowa ekspansja potrzebuje czasu, zasobów finansowych i gotowości do wyciągania wniosków z potknięć. Polskie marki dowodzą jednak, że posiadają wszystko, co niezbędne, aby współzawodniczyć z czołówką.
