Robert J. ma otrzymać kompensatę w wysokości 75 tysięcy złotych za 58 dni przebywania w izolacji. Jest to pierwszy werdykt po oczyszczeniu z zarzutów w szeroko komentowanym postępowaniu dotyczącym śmierci gen. Marka Papały. Następny w kolejce jest wniosek Igora M., znanego jako “Patyk”.
Sąd Apelacyjny w 2023 roku podtrzymał uniewinnienie Igora M. ps. Patyk ws. o zabójstwo Marka Papały
Grażyna Zawadka
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konkretne dane dotyczą pierwszego przyznanego odszkodowania w związku ze sprawą morderstwa gen. Marka Papały?
- Jakie okoliczności przyczyniły się do orzeczenia o niewinności osób oskarżonych w tej sprawie?
- Kto jeszcze wystąpił z roszczeniami o zadośćuczynienie i rekompensatę w wyniku decyzji o uniewinnieniu w sprawie zabójstwa gen. Papały?
- Na jakim etapie znajduje się dochodzenie w sprawie śmierci gen. Marka Papały?
Sąd Rejonowy w Sieradzu, który otrzymał wniosek prawnika Roberta J. o wypłatę mu rekompensaty za „szkody moralne, cielesne, utratę szans na zarobek” półtora roku temu, nie miał wątpliwości, że J. nie powinien być zatrzymany w związku ze sprawą morderstwa gen. Papały, ani umieszczony w areszcie.
Reklama Reklama
Jak podała „Rzeczpospolita”, 4 maja sąd postanowił, że „na mocy art. 552 § 4 kpk zasądza od Państwa – Sądu Okręgowego w Łodzi na rzecz Roberta J. sumę 75 000 zł wraz z odsetkami ustawowymi za zwłokę od momentu uprawomocnienia się wyroku do chwili zapłaty, jako zadośćuczynienie za bezsprzecznie niesłuszne tymczasowe aresztowanie (w tym zatrzymanie)” zastosowane wobec niego w śledztwie dotyczącym zabójstwa gen. Marka Papały, byłego szefa policji. To efekt szeroko nagłośnionych uniewinnień – Igora M., znanego jako “Patyk” i jego byłych wspólników, w tym Roberta J., oskarżonych przez prokuraturę łódzką o zamordowanie szefa policji na tle rabunkowym.
Robert J. jest pierwszym, któremu sąd przyznał odszkodowanie. Jednak takich żądań jest więcej. Wniosek taki złożył głównie Igor M., główny oskarżony, a potem uniewinniony w tej sprawie, który spędził w areszcie prawie cztery lata, i – jak pisała „Rzeczpospolita” – zażądał 5,2 mln zł jako zrekompensowanie doznanych krzywd.
Przestępczość Zapadł wyrok ws. zabójstwa gen. Papały. „Patyk” uniewinniony
Sąd warszawski oczyścił z zarzutów Igora M., ps. Patyk, od oskarżenia o zabójstwo szefa policji gen. Marka Papały. W ten sposób teza prokuratury o złodzieju samoc…
Pełnomocnik Roberta J. pisał: „Ogolili głowę, rzucili brudne, za małe ubrania. Mieli powiedzieć: Jak schudnie, będą jak ulał”
Marek Papała został zabity w czerwcu 1998 roku w Warszawie, przed budynkiem mieszkalnym, w którym mieszkał. Sprawca podszedł, gdy generał zaparkował auto i otworzył drzwi. Zanim Papała zdążył wysiąść, zabójca oddał do niego strzał, a następnie szybkim krokiem oddalił się z miejsca przestępstwa. Padł jeden strzał, w głowę. Całe wydarzenie widział z okna jeden z lokatorów.
Prokuratura Regionalna w Łodzi oskarżyła o to przestępstwo byłych złodziei samochodów – Igora M. i kilku jego kompanów od kradzieży. Skupiła się na motywie rabunkowym – utrzymywała, że chodziło o kradzież daewoo (którego sprawcy rzekomo potrzebowali do napadu na ciężarówkę). I pomimo że morderstwo wyglądało jak egzekucja, a auta Papały złodzieje nie zabrali i nawet nie próbowali, prokuratura obstawała przy zbrodni na tle rabunkowym. „Patyk” został oskarżony o morderstwo, a pozostali, którzy – według prokuratury – mieli mu w tym towarzyszyć, zostali oskarżeni o rozbój.
Ta wersja wydarzeń okazała się nieprawdziwa. Sąd Okręgowy w 2020 r. uniewinnił „Patyka” i pozostałych oskarżonych, a werdykt ten utrzymał Sąd Apelacyjny – jest on prawomocny. Wszyscy, którym zarzucono udział w zabójstwie gen. Papały, po uniewinnieniu złożyli wnioski o rekompensaty. Sprawę Roberta J. rozpatrzył Sąd Okręgowy w Sieradzu i po kilku rozprawach wydał orzeczenie (nieprawomocne).
W jaki sposób dawni złodzieje samochodów zostali wplątani w zabójstwo byłego szefa policji? Łódzka prokuratura oparła swoją wersję na zeznaniach niejakiego Roberta P., znanego jako “Biker” (również z kręgów przestępczości samochodowej), który o domniemanej obecności „Patyka” i innych pod budynkiem Papały przypomniał sobie po kilkunastu latach. W efekcie rozpoczęły się zatrzymania.
Robert J. został zatrzymany 23 kwietnia 2012 r. i w areszcie przebywał łącznie 58 dni – najpierw w Łodzi, później w Sieradzu. Jak wynika z wniosku o zadośćuczynienie, był to „najcięższy i najbardziej traumatyczny okres w jego życiu”, między innymi dlatego, że jego żona była wtedy w ciąży.
Ze statusem więźnia „N” Robert J. miał być poddany surowym rygorom. Izolatka, stały nadzór, kamery, światło włączone w dzień i w nocy, więc „niemal nie spał”
„Wielkim wstrząsem dla niego było spektakularne zatrzymanie, a następnie tymczasowe aresztowanie, na dodatek na podstawie dowodów, które nie mogły zostać uznane za wystarczająco uprawdopodobniające popełnienie przez niego zarzucanych mu przestępstw, a w szczególności przestępstwa dotyczącego gen. Marka Papały” – napisał we wniosku o zadośćuczynienie pełnomocnik Roberta J., mec. Grzegorz Cichewicz (w procesie karnym bronił “Patyka”). Zaznaczył, że przez ten czas media szeroko relacjonowały tę sprawę. Sąsiedzi zaczęli uważać jego klienta za przestępcę, a jego rodzina spotkała się z izolacją.
Chodziło o zabójstwo byłego szefa policji, więc Robert J. trafił na tzw. enkę, czyli oddział dla osób wyjątkowo niebezpiecznych. „Zaprowadzono go do łaźni, kazano mu się rozebrać do naga i usiąść na taborecie w obecności uzbrojonych funkcjonariuszy policji. Następnie ogolono mu głowę. Dostał za małe, czerwone ubrania, używane, brudne i śmierdzące, a następnie kazano mu je założyć. Na sugestię, że ubrania są za małe, usłyszał, że nie ma innych, ale jak schudnie, to będą pasować” – wskazano we wniosku.
Ze statusem więźnia „N” Robert J. miał podlegać surowym ograniczeniom. Izolatka, nieustanny nadzór, kamery, światło włączone w dzień i w nocy, więc „prawie nie spał” – te warunki, jego zdaniem, miały go zmusić do przyznania się do czynu, którego nie popełnił. Na spacer wychodził skuty łańcuchami, na przesłuchania był przewożony w kajdankach zespolonych na nogach i rękach, w czerwonym kombinezonie przeznaczonym dla szczególnie groźnych przestępców. W czasie transportu miał być narażony „na zniewagi, komentarze, uszczypliwości, porównania, a nawet groźby ze strony niektórych policjantów, wynikające z tego, iż był on podejrzanym, a potem oskarżonym o zabójstwo policjanta, a sprawa była głośna na całą Polskę” – pisał pełnomocnik Roberta J.
Robert J. domagał się 1 mln zł zadośćuczynienia – czyli 17.241, 38 zł za każdy dzień pozbawienia wolności.
To wszystko miało wpłynąć negatywnie na jego zdrowie psychiczne i fizyczne. Za 58 dni spędzone w areszcie J. domagał się 1 mln zł – czyli 17 241,38 zł za każdy dzień pozbawienia wolności. Sąd uznał, że było to „niewątpliwie niesłuszne aresztowanie”, ale przyznał mniejszą kwotę. Strony poprosiły o pisemne uzasadnienie. Nie wiadomo jeszcze, czy złożą odwołanie.
Przestępczość Sprawa zabójstwa Marka Papały. Świadek koronny, który obciążył „Patyka” mógł kłamać
Robert P., będący „podstawą” wersji o złodzieju samochodów jako zabójcy szefa policji, dla własnych korzyści mógł kłamać – to główny wniosek z zezna…
– Decyzję podejmę razem z klientem po zaznajomieniu się z pisemnym motywowaniem wyroku – informuje nas mec. Grzegorz Cichewicz. I dodaje: – Nie było powodów do zatrzymania i aresztowania mojego klienta, nie było jakichkolwiek przesłanek do łączenia go ze sprawą śmierci generała Papały.
Ustalenie faktów w oparciu wyłącznie o świadka koronnego zajęło prawie dekadę
O rekompensatę i zadośćuczynienie zabiega, jak jako pierwsza pisała o tym „Rz”, również Igor M., ps. Patyk – główny oskarżony, a następnie uniewinniony. Zażądał on łącznie 5,2 mln zł.
– Mój klient w areszcie tymczasowym spędził 1303 dni, to jest trzy lata, sześć miesięcy i 26 dni. Wnosimy o 3837 zł za każdy dzień pozbawienia wolności – mówił nam mec. Marcin Zalewski, jego przedstawiciel, gdy pozwał Państwo.
I zaznaczył, że Igor M. obawiał się o życie, był przekonany, że nie opuści aresztu żywy, ponieważ więźniowie wiedzieli, że „to ten znany »Patyk«, który w sprawach kradzieży samochodów wsypywał innych i zeznawał w tak wielu procesach” (otrzymał za to status świadka koronnego). Jego sprawa o odszkodowanie trafiła do Sądu Okręgowego w Płocku, ale jeszcze się nie rozpoczęła.
1303 dni
Tyle czasu spędził w areszcie tymczasowym podejrzany o zamordowanie gen. Marka Papały Igor M. ps. Patyk
Igora M. Prokuratura Regionalna w Łodzi oskarżyła o zabójstwo, Roberta J., jego brata Dariusza i Mariusza M. – o rozbój na gen. Papale. Obecnie każdy z nich złożył wniosek o odszkodowanie.
Prokuratura Łódzka bezkrytycznie zawierzyła relacji Roberta P., ps. Biker, który kiedyś działał w tej samej grupie przestępczej co m.in. „Patyk”. Dlaczego dopiero po 13 latach przypomniał sobie o rzekomym udziale byłych wspólników w tak głośnej sprawie – nigdy ani on, ani prokurator tego nie wyjaśnili.
Dla „Patyka”, który twierdził: „Nigdy nie mordowałem, a kradzieże z bronią to nie moja specjalność”, prokurator zażądał dożywocia, dla pozostałych kar pozbawienia wolności.
Sąd Okręgowy (werdykt wydał sędzia Mariusz Iwaszko) w 2020 r. uniewinnił wszystkich. Zeznania Roberta P. określił nawet jako „konfabulacje i wymysły”. Stwierdził, że jego opis „uderza brakiem wiarygodności” – „widział” on to, czego inni wiarygodni świadkowie nie widzieli, a nie dostrzegł tego, co ci świadkowie widzieli. Chodziło o to, że na parkingu pod budynkiem, czekając na męża, spacerowała z psem Małgorzata Papała, zdarzenie przy daewoo widział z okna mieszkający tam Wietnamczyk, wojskowy – oboje opisali zabójcę odmiennie niż wyglądał „Patyk”, który był szczupły i wysoki (temu zawdzięczał zresztą przydomek).
Sąd orzekł, że nie było śladów szarpaniny o samochód. Sprawca zbliżył się, strzelił, a to, że przypadkowo mógł nacisnąć spust, sąd ocenił jako wręcz niewiarygodne. Od początku istniały wątpliwości, czy złodziej luksusowych aut, za jakiego w latach przestępczej działalności uchodził „Patyk”, mógłby skusić się na daewoo (warte 31 tys. zł) i że zastrzelił, ale auta, na którym miałoby mu zależeć, nie ukradł.
Kraj Śmierć komendanta Papały na manowcach
Państwo może sporo zapłacić za popieranie przez śledczych wątpliwej tezy o tym, że gen. Papałę zamordował złodziej aut.
W czerwcu minie 28 lat od przestępstwa – jednego z najbardziej medialnych i bezczelnych w Polsce. Policja traktowała ustalenie sprawcy jako kwestię honoru, jednak do dziś nie wiadomo, kto i dlaczego zabił gen. Marka Papałę.
Od wydania prawomocnego orzeczenia o uniewinnieniu minęło blisko dziesięć lat. Mimo to prokuratura wciąż trzyma się wersji o złodzieju, który strzałem w głowę zabił szefa policji – Prokuratura Krajowa w Łodzi skierowała kasację do Sądu Najwyższego.
