Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej”: Znaczenie ilości wojsk USA w Polsce

W niedawnym badaniu opinii publicznej IBRiS, przeprowadzonym dla „Rzeczpospolitej”, spytaliśmy Polaków, czy ilość żołnierzy armii amerykańskiej w Polsce jest zasadnicza dla naszego bezpieczeństwa. Odpowiedzi ankietowanych są różnorodne.

Szkolenie amerykańskich sił zbrojnych w Karolinie Południowej

Foto: REUTERS/Megan Varner

Marek Kozubal

Donald Trump zaskakująco często zmienia decyzje odnoszące się do liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce. IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” sprawdził, czy według Polaków bezpieczeństwo naszego państwa jest wprost związane z obecnością wojsk USA. Pytanie zadaliśmy po zamieszaniu związanym z wstrzymaniem rotacji do Polski ciężkiej brygady wojsk amerykańskich. Po ofensywie dyplomatycznej ze strony przedstawicieli rządu oraz Kancelarii Prezydenta RP Trump ogłosił jednak, że ilość żołnierzy amerykańskich zostanie powiększona o 5 tys. Aktualnie nie ma pewności, czy zostanie sfinalizowana rotacja 4 tys. wojskowych i do Polski przybędzie dodatkowy tysiąc żołnierzy, czy ich liczba zostanie podniesiona z ok. 10 tys. do 15 tys.

Reklama Reklama

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk w rozmowie dla „Rzeczpospolitej” zauważył, że w ciągu nadchodzących czterech tygodni nastąpi dokończenie planowania wojskowego po stronie USA. – Dopiero wtedy poznamy, jak będzie wyglądał finalny obraz rozmieszczenia sił amerykańskich w Europie – sądzi polityk Koalicji Obywatelskiej.

Polityka Cezary Tomczyk: Wsparcie dla Polski w USA jest ponadpartyjne. Dzisiaj jesteśmy silniejsi

Umówiliśmy się z Amerykanami, że w ciągu najbliższych czterech tygodni dojdzie do zakończenia planowania po ich stronie. Dopiero wtedy dowiemy się,…

Z naszego sondażu wynika, że Polacy oceniają amerykańską obecność w naszym kraju różnorako. 36,4 proc. ankietowanych uważa, że obecnie to nie ilość żołnierzy decyduje o bezpieczeństwie, natomiast 25,8 proc. sądzi, że istotniejsza jest liczebność naszej armii. Według 18,7 proc. ankietowanych bezpieczeństwo Polski jest wprost zależne od ilości żołnierzy amerykańskich i powinno ich być więcej, a 17,4 proc. myśli podobnie, lecz ich zdaniem nie ma potrzeby, aby lokować w Polsce jeszcze więcej żołnierzy zza oceanu. Brak opinii na ten temat ma 1,7 proc. pytanych.

Liczba żołnierzy czy potencjał wojska – co stanowi o bezpieczeństwie Polski?

Wśród tych, którzy sądzą, że ilość żołnierzy nie stanowi o bezpieczeństwie, dominują obywatele nieuczestniczący w głosowaniu (49 proc.), ale też widoczni są wyborcy obozu rządzącego (43 proc.). Utożsamiają się oni zwykle z politycznym centrum (48 proc.). Takie sądy wyrażają głównie osoby w wieku pięćdziesięciu lat (61 proc.), mieszkańcy wsi (39 proc.), osoby z wykształceniem średnim (45 proc.), które informacje o sytuacji międzynarodowej czerpią najczęściej z radia (38 proc.).

Foto: Tomasz Sitarski

– Żołnierzy, zgodnie z decyzją prezydenta (USA – red.), będzie więcej. Amerykanie jasno mówią też, że nie powinniśmy patrzeć tylko na liczby. Obecne bezpieczeństwo to przede wszystkim potencjał. Z ich punktu widzenia najważniejsze jest to, żeby w Polsce były rzeczywiste zdolności bojowe: brygady bojowe, zdolność do głębokich uderzeń, czyli wszystko to, co tworzy prawdziwe odstraszanie. W Polsce i w Stanach jesteśmy trochę zakładnikami liczb. One mają znaczenie, ale większe znaczenie ma rzeczywista zdolność Stanów Zjednoczonych do operowania z terytorium Polski i na rzecz bezpieczeństwa Polski i NATO – tłumaczy Cezary Tomczyk.

Ankietowani, którzy jako zasadnicze dla naszego bezpieczeństwa wskazują na liczebność naszej armii, to przede wszystkim wyborcy opozycji (30 proc.), którzy swoje poglądy umiejscawiają na prawicy (32 proc.). To głównie osoby w wieku czterdziestu lat (39 proc.), mieszkańcy średnich miast (31 proc.), osoby ze średnim wykształceniem (32 proc.). Ale też osoby, które wiadomości o świecie czerpią z telewizyjnego kanału informacyjnego TVP Info (35 proc.).

Wojsko Generał Łukowski: Prowadzone były rozmowy o zwiększeniu liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce

Amerykańscy żołnierze nie wyjadą z Polski, jest szansa na zwiększenie ich liczebności – mówi gen. broni rez. dr Dariusz Łukowski, dyrektor Departam…

Przygotowany przez Sztab Generalny WP Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP zakłada wzrost zdolności głębokiego rażenia, czyli uderzenia na ponad 1 tys. km w głąb Rosji. To jest tzw. odstraszanie przez karę. Sztab Generalny WP wskazuje, że do 2039 r. liczebność armii będzie wynosić 300 tys. żołnierzy w czynnej służbie wojskowej (czyli także żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej i Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej) oraz 200 tys. w ramach aktywnej rezerwy oraz rezerwy wysokiej gotowości. Obecnie w polskiej armii służy ponad 215 tys. żołnierzy. To ochotnicy, którzy ukończyli Dobrowolną Zasadniczą Służbę Wojskową lub wstąpili do Wojsk Obrony Terytorialnej.

Coraz częściej wśród byłych wojskowych oraz ekspertów wybija się jednak postulat wznowienia poboru. Ale decyzji na szczeblu politycznym aktualnie nie ma, chociaż wszystkie państwa europejskie graniczące z Rosją wprowadziły jakąś formę obowiązkowej służby wojskowej.

Wojska amerykańskie to bezpieczeństwo Polski

Na to, że bezpieczeństwo Polski jest zależne od obecności wojsk amerykańskich i powinno ich być więcej, wskazują głównie wyborcy opozycji (27 proc.), którzy umiejscawiają swoje poglądy na prawicy (28 proc.). To mieszkańcy małych miast (23 proc.), przede wszystkim osoby w wieku siedemdziesięciu lat (37 proc.). Taką postawę prezentują osoby z wykształceniem podstawowym (37 proc.), które postrzegają świat przez pryzmat wiadomości z TV Republika (36 proc.).

Respondenci, którzy widzą zależność pomiędzy obecnością wojsk amerykańskich i naszym bezpieczeństwem, ale których zdaniem liczba tych wojsk jest wystarczająca, to głównie wyborcy niezdecydowani lub niegłosujący (27 proc.). To zwykle osoby o poglądach lewicowych (25 proc.). Pochodzą z małych miast (21 proc.). Dominują też wśród nich przedstawiciele pokolenia Z (25 proc.). IBRiS wskazuje, że tak odpowiadają osoby z wykształceniem wyższym (27 proc.), zaś najchętniej oglądają oni kanał informacyjny TVN24 (38 proc.).   

Foto: Tomasz Sitarski

Gen. broni rez. Dariusz Łukowski, były szef BBN, który jest dyrektorem Departamentu Strategii i Planowania Obronnego MON wskazuje, że Polska od dłuższego czasu podejmuje kroki, aby na stałe zakotwiczyć obecność wojsk amerykańskich w naszym kraju. W rozmowie dla „Rzeczpospolitej” powiedział, że taką kotwicą jest tworzenie tzw. APS-ów, czyli magazynów, w których składowany jest ciężki sprzęt bojowy. – To redukuje koszty, bo w każdej chwili można przerzucić ludzi, a nie są generowane koszty ich utrzymania w Polsce – zauważa. Taki magazyn jest właśnie zapełniany uzbrojeniem w Powidzu, ale generał zdradza, że toczą się zaawansowane dyskusje ze stroną amerykańską na temat utworzenia kolejnego magazynu dla grupy brygadowej koło Wrocławia.

– W negocjacjach ze stroną amerykańską staramy się być maksymalnie elastyczni i podejmujemy konkretne zobowiązania, inwestujemy w infrastrukturę. Ustalmy kolejne lokalizacje, nabywamy grunty, rezerwujemy fundusze i rozpoczynamy prace projektowe. Zespół Logistyczny Wojsk Lądowych USA przez cały czas przebywa w Inspektoracie Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. On nadzoruje proces wsparcia i planowania wszystkich inwestycji – mówi gen. Łukowski.

W Polsce nie ma teraz infrastruktury na odpowiednim poziomie, aby przyjąć dodatkowe siły amerykańskie. – My dopiero musimy stworzyć warunki do ich stałej obecności. Jesteśmy w stanie inwestować, tylko musimy mieć wyraźny sygnał ze strony amerykańskiej. Trzeba być świadomym, że to się nie stanie z dnia na dzień. Problemem są też poligony, bowiem ich przepustowość jest ograniczona.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *