Chcesz pracować jako taksówkarz? Musisz zaliczyć egzamin na prawo jazdy w naszym kraju. Polacy pragną, aby państwo rzetelnie sprawdzało kompetencje kierowców taksówek – wynika z analizy IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”.
Od czerwca 2024 roku kierowcy z zagranicy, którzy zamierzają zajmować się transportem osób w Polsce, zobowiązani są do posiadania uprawnień do kierowania pojazdem, potwierdzonych polskim prawem jazdy.
Izabela Kacprzak
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są okoliczności tragicznego incydentu, który zapoczątkował ogólnopolską debatę na temat bezpieczeństwa w usługach taksówkarskich.
- Dlaczego zdecydowana większość społeczeństwa polskiego domaga się zaostrzenia regulacji dla kierowców świadczących usługi przewozu osób.
- Na czym polega obecna procedura weryfikacji kierowców z zagranicy i dlaczego nie zapewnia ona rzeczywistej oceny ich kwalifikacji.
- Jakie przeszkody prawne utrudniają wprowadzenie obowiązkowych egzaminów oraz jakie zmiany planuje Ministerstwo Infrastruktury.
Zdarzenie drogowe z 6 czerwca, w słoneczną sobotę w Ząbkach, wstrząsnęło opinią publiczną. Tragiczny incydent został zarejestrowany przez kamerę samochodową zamontowaną w pojeździe poruszającym się prawym pasem ul. Piłsudskiego. Nagranie ukazuje, jak srebrna honda z oznaczeniem taxi, jadąc pasem nakazującym jazdę prosto, wjeżdża na skrzyżowanie i rozpoczyna niedozwolony skręt w lewo w celu zawrócenia. Problem polegał na tym, że na tym skrzyżowaniu taki manewr był zabroniony. Wówczas w taksówkę uderza rozpędzone czarne audi (mające zielone światło na swoim pasie). Ogromna siła zderzenia odrzuca audi na sygnalizację świetlną – pojazd rozpada się na dwie części. W wypadku giną dwaj młodzi mężczyźni z audi, trzeci trafia do szpitala w stanie krytycznym. Kierowcą taksówki jest 37-letni Bayram A., obywatel Turcji. Pracuje jako kierowca na platformę. Jest trzeźwy. Dlaczego podjął się zabronionego manewru zawracania, dodatkowo na drodze ekspresowej?
Reklama Reklama
– Ten kierowca zeznał w prokuraturze, że wykonał ten manewr, wyjaśniając: „Bo tak się u nas jeździ”. U nas, czyli w Turcji. To chyba wystarczy za jakikolwiek komentarz – mówi „Rz” Paweł Saturski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Taksówkarzy Zawodowych m.st. Warszawy. Prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga odmawia nam informacji na temat zeznań tureckiego kierowcy. Od kiedy Bayram A. wykonywał w Polsce licencjonowany przewóz osób i od ilu lat posiadał prawo jazdy, a także gdzie zostało wydane? Prok. Staros przyznaje, że prokuratura nie bada tych kwestii, bo „nie są one przedmiotem tego śledztwa”. Bada „jedynie okoliczności tego zdarzenia”.
Wypadek rozgrzał internetową debatę. I ponownie otworzył dyskusję, czy Polska nie ma zbyt pobłażliwych przepisów dla kierowców obcokrajowców. W setkach opinii internauci pisali: „Jeśli ktoś zawraca w taki sposób na ruchliwym skrzyżowaniu, to prędzej czy później dojdzie do tragedii”, „Nieważne, skąd był kierowca – liczy się to, czy przestrzegał przepisów”, „Państwo powinno dokładniej kontrolować kierowców wykonujących przewozy osób”. Sam sprawca, zapytany przez prokuratora o to, czy przyznaje się do zarzucanego mu czynu, nie odpowiedział.
Sondaż IBRIS: im starsi, tym bardziej radykalni
IBRIS na zlecenie „Rzeczpospolitej” zapytał Polaków (12-13 czerwca): czy wszyscy taksówkarze, niezależnie od narodowości, powinni posiadać również polski egzamin na prawo jazdy. Wyniki były jednoznaczne. Aż 83,9 proc. respondentów odpowiedziało, że bezwzględnie powinni taki egzamin u nas przejść. Co ciekawe, poglądy takie wyrażają przede wszystkim wyborcy obecnej koalicji rządzącej (aż 92 proc.), z kolei sympatycy PiS, Konfederacji, Razem – 88 proc. Zaledwie 15,1 proc. wybrało odpowiedź, że „w przypadku obcokrajowców wystarczy prawo jazdy z ich kraju” (takie są wymogi obecnie). Tylko 1 proc. pytanych w sondażu nie miało zdania na ten temat.
92 proc.
tylu wyborców KO jest za wprowadzeniem egzaminu na prawo jazdy w Polsce dla taksówkarza cudzoziemca
Wyniki sondażu pokazują również, że decydujący wpływ na poglądy odgrywa tu nie tyle płeć (nieco więcej kobiet jest za weryfikacją umiejętności kierowców taksówek), co wiek. W grupie wiekowej 18-29 lat za bezwzględnym egzaminem jest 62 proc. respondentów, w przedziale 30-39 lat – 72 proc., 40-49 lat – 85 proc. Najwyższe wskaźniki dotyczą jednak dwóch grup: 50- i 60-latków – w tym przedziale wiekowym 94 i 99 proc. jest za obowiązkowym egzaminem w Polsce.
Prawo drogowe Tragedia w Ząbkach. Wraca postulat zaostrzenia wymogów wobec kierowców z aplikacji
Śmiertelny wypadek w Ząbkach z udziałem tureckiego kierowcy przewozów na aplikację sprawił, że odżyły pytania dotyczące umiejętności kierowców ze W…
– Nie jestem zaskoczony takimi wynikami. W państwach trzecich, głównie spoza UE, panuje inna kultura jazdy. To widać na ulicach dużych polskich miast, w których każdego dnia dochodzi do kilku kolizji z udziałem kierowcy cudzoziemca. Statystycznie częściej są oni sprawcami niż polscy taksówkarze – ocenia Paweł Saturski, taksówkarz z Warszawy z 42-letnim stażem. W jego opinii najgorzej jeżdżą kierowcy z Dalekiego Wschodu, państw byłego ZSRR – Tadżykistanu, Uzbekistanu, a także z Armenii i Gruzji.
O komentarz do wyników sondażu poprosiliśmy Uber Polska. „Uber współpracuje wyłącznie z licencjonowanymi kierowcami i partnerami flotowymi, którzy spełniają wszystkie wymogi określone przez polskie prawo” – odpowiedziało lakonicznie biuro prasowe spółki.
Jak to prawo wygląda obecnie i dlaczego zdecydowana większość Polaków chce je zaostrzyć? Obecnie, kierowców taksówek aplikacyjnych – niezależnie od narodowości i kraju pochodzenia – dotyczą te same wymogi, co prowadzących tzw. tradycyjne taksówki. Do wykonywania tego zawodu niezbędne są zaświadczenie o niekaralności, polskie prawo jazdy oraz badania lekarskie.
Wprowadzenie takiego wymogu – egzaminu z wiedzy i umiejętności jazdy w WORD – może być prawnie niemożliwe. Polska ratyfikowała Konwencję wiedeńską o ruchu drogowym, która zobowiązuje ją do uznawania praw jazdy innych sygnatariuszy. Należy do nich większość państw poradzieckich – Rosja, Ukraina, Białoruś, Kazachstan, Uzbekistan czy Gruzja.
Jak obecnie wygląda weryfikacja taksówkarzy zza granicy?
Od czerwca 2024 roku kierowcy z zagranicy, którzy zamierzają zajmować się transportem osób w Polsce, zobowiązani są do posiadania uprawnień do kierowania pojazdem potwierdzonych polskim prawem jazdy. Wymóg ten, choć wyeliminował posiadaczy fałszywych dokumentów, jednak całościowego problemu nie rozwiązał. Urzędnik wydający kierowcy polskie prawo jazdy, nie bada w żadnym stopniu jego umiejętności i wiedzy o przepisach drogowych. Gminne wydziały komunikacji na podstawie zagranicznych dokumentów wydają kierowcom polskie dokumenty, potwierdzając wyłącznie ich autentyczność.
– To formalność, a nie żadna kontrola nad kierowcami taksówek. Od tego również nie polepszyło się bezpieczeństwo w przewozach. Polska powinna wprowadzić obowiązek egzaminu w naszym kraju dla cudzoziemca, który chce przewozić ludzi, a także test znajomości języka polskiego na poziomie A2 lub B1 – dodaje Saturski. Obecnie, by dostać licencję, przewoźnicy muszą przedłożyć zaświadczenie o niekaralności z polskiego Krajowego Rejestru Karnego. – To kolejny przepis, z którego niewiele wynika. Ktoś, kto przyjeżdża do naszego kraju, by pracować jako kierowca i składa wniosek po tygodniu pobytu w Polsce, naprawdę nie zdążył jeszcze trafić do rejestru – dodaje związkowiec.
Jak ujawniła niedawno „Rz”, Ministerstwo Infrastruktury ma tego świadomość i pracuje nad przepisami, by wyeliminować kierowców spoza państw UE z wyrokami w rodzimych krajach.
Jeszcze w 2023 roku, po fali napaści seksualnych w przewozach na aplikację przez kierowców zza granicy, policja zaczęła masowo kontrolować taksówki. Wpadło wielu kierowców z podrobionymi lub wręcz kupionymi prawami jazdy. Tylko podczas jednej policyjnej akcji w Warszawie na 189 sprawdzonych osób, aż 12 miało fałszywe prawa jazdy lub prowadziło mimo zakazu. Uber i Bolt zaczęły skrupulatniej weryfikować kierowców, a kiedy w czerwcu 2024 roku rząd wprowadził wymóg posiadania polskiego prawa jazdy, wyeliminowano około jednej trzeciej kierowców z aplikacji.
Społeczeństwo Bezpieczniej w taxi z aplikacji. Radykalny spadek napaści seksualnych
– Po serii ataków w ubiegłym roku w obecnym (do marca) doszło już tylko do 11 przestępstw w taksówkach zamawianych przez aplikacje, z tego dwa miał…
Ani policja, ani ministerstwo nie zbierają informacji o zagranicznych taksówkarzach
Wypadki lub kolizje z udziałem taksówkarzy cudzoziemców zdarzają się często, ale rzadko bywają tak drastyczne, jak ten w Ząbkach. Choć i takie miały miejsce. W kwietniu 2025 roku w Krakowie – Nowej Hucie, na skrzyżowaniu al. Róż i ul. Rydza-Śmigłego 24-letni Mark M., obywatel Ukrainy, jadąc toyotą nie ustąpił pierwszeństwa autobusowi miejskiemu, co doprowadziło do zderzenia. Autobus po uderzeniu zjechał z toru jazdy, ściął latarnię i uderzył w drzewo. W wypadku rannych zostało 19 osób, w tym część ciężko.
Podobny wypadek, zderzenie z tramwajem, zaliczył inny ukraiński taksówkarz na warszawskiej Pradze (2025 r.).
Co mówią policyjne statystyki? Nie diagnozują problemu. „Komenda Główna Policji nie gromadzi danych dotyczących cudzoziemców świadczących usługi przewozowe” – wyjaśnia asp. szt. Aleksandra Laskowska z KGP.
Optymizmem może jednak napawać fakt, że w tym roku liczba przestępstw drogowych spowodowanych przez cudzoziemców (dotyczy także przewoźników) zmalała. Od stycznia do końca maja 2026 roku podejrzanych o popełnienie przestępstw drogowych było 1726 cudzoziemców. W analogicznym okresie 2025 roku było ich 2000. W tej grupie znajdują się powszechne przestępstwa wśród cudzoziemców, jak kierowanie pojazdami wbrew sądowemu zakazowi czy przemyt ludzi z białoruskiej granicy (procederem masowo trudnią się ukraińscy i gruzińscy kierowcy).
Wypadki Mniej śmierci na drogach. Co sprawiło, że kierowcy zdjęli nogę z gazu?
Aż o jedną piątą spadła w 2025 roku liczba ofiar śmiertelnych na drogach. Skąd tak duża poprawa bezpieczeństwa? Kierowcy zdążyli już odczuć na włas…
Uber codziennie weryfikuje swoich kierowców w bazie CEPIK. Kierowca, który utracił uprawnienia, zostaje automatycznie zablokowany w aplikacji.
Jak ujawniła niedawno „Rz”, kierowców spoza państw UE do brawury na polskich drogach „zachęca” bezkarność. Brak umów międzynarodowych, na podstawie których można byłoby ustalić dane samochodu cudzoziemca zatrzymanego przez fotoradar, kończy się tym, że mandat trafia do kosza. Skala zjawiska jest ogromna. Kierowcy aut spoza Unii, głównie z Ukrainy, popełnili w ubiegłym roku w Polsce ponad 120 tys. wykroczeń drogowych. Ile mandatów z fotoradarów nałożono? Niespełna 3,5 tys.
Okazuje się, że Ministerstwo Infrastruktury nie posiada nawet danych na temat liczby cudzoziemców wykonujących pracę przewozu osób w Polsce.
