– Przygotowujemy się na potencjalne pojawienie się w Polsce chorego wymagającego odosobnienia – zawiadomił doktor Paweł Grzesiowski, informując o działaniach, jakie Główny Inspektorat Sanitarny podjął w związku z ogłoszeniem przez WHO stanu wzmożonej czujności po identyfikacji ogniska wirusa Ebola w Afryce.
Pracownicy Czerwonego Krzyża poddawani są dekontaminacji po zabezpieczeniu zwłok osoby zmarłej na Ebolę w Bunii w DRK.
Jakub Czermiński
Pięć dni temu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określiła epidemię Eboli w Demokratycznej Republice Konga oraz Ugandzie jako stan nadzwyczajnego zagrożenia dla zdrowia publicznego o skali globalnej. Równocześnie podkreślono, że nie istnieją przesłanki, aby sytuację zaklasyfikować jako pandemię.
Reklama Reklama
W piątek aktualne wiadomości dotyczące ogniska Eboli przedstawił podczas konferencji prasowej główny inspektor sanitarny, doktor Paweł Grzesiowski. Stwierdził on, że „z perspektywy komunikacyjnej” sprawa prawdopodobnie zaczęła się wcześniej, gdyż już 5 maja istniały dane o „nieznanej chorobie, powodującej zgony na obszarze Konga”.
Choroby „Nie ma powodów do paniki”. Prof. Krzysztof Pyrć o sytuacji z wirusem Ebola
– W tym momencie dla Unii Europejskiej i dla Polski niebezpieczeństwo jest znikome, więc na poziomie społecznym zupełnie bym się tym nie przejmował…
Epidemia Eboli. Dr Paweł Grzesiowski przekazał nowe informacje
– 15 maja można już było oznajmić, że w prowincji Ituri w Demokratycznej Republice Konga potwierdzono laboratoryjnie wystąpienie wariantu wirusa Ebola – referował Grzesiowski, dodając, że dotyczy to rzadkiego wariantu, wykrytego w 2007 roku, nazwanego Bundibugyo od jednej z prowincji Konga. – Niestety, ten wirus prezentuje większą zaraźliwość niż inne warianty. Nie posiadamy skutecznej szczepionki ani efektywnych lekarstw przeciwko temu wirusowi – oznajmił.
Główny inspektor sanitarny zaznaczył, że WHO zdecydowała się ogłosić stan zagrożenia dla zdrowia publicznego po odnotowaniu ponad 50 przypadków śmiertelnych i ponad 200 przypadków podejrzeń bądź potwierdzeń infekcji. Dodał, że według danych na 20 maja jest około 600 przypadków podejrzeń o zachorowanie, w tym 139 zakończonych śmiercią, co znaczy, że wskaźnik umieralności przekracza 20 proc. i, zdaniem GIS, jest „bardzo wysoki”.
Epidemia Eboli w Afryce Środkowej
– Naturalnie, mówimy o warunkach jednego z najbardziej niedostępnych rejonów Afryki, co więcej, dotkniętego konfliktem zbrojnym. Obszar, gdzie pojawiają się infekcje, jest kontrolowany przez rebeliantów, co w oczywisty sposób komplikuje interwencje medyczne – zaakcentował Grzesiowski.
Ebola. Główny inspektor sanitarny: To jedno z najniebezpieczniejszych schorzeń
Podczas konferencji w siedzibie Głównego Inspektoratu Sanitarnego przekazano również, że po wykryciu ogniska w DRK krzywa zakażeń jest „praktycznie pionowa”, co oznacza, jak mówił Paweł Grzesiowski, że „bardzo szybko wzrasta liczba nowych przypadków”. – To może sugerować, że ta sytuacja trwa już od pewnego czasu, lecz została zbyt późno zgłoszona – dodał szef GIS.
Społeczeństwo Podejrzenie Eboli u kilkuset osób. WHO: Liczby te będą prawdopodobnie rosnąć
Szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) powiadomił, że z powodu Eboli w Demokratycznej Republice Konga zmarło już 139 osób, a ponad 600 wykazuje…
Paweł Grzesiowski podkreślił, że gorączka krwotoczna Ebola jest jedną z „najgroźniejszych chorób, jakie znamy”. – Śmiertelność może dochodzić nawet do 50–60 proc., w zależności od okoliczności, w jakich pacjenci są leczeni – mówił. – Wydaje się, że sytuacja jest stopniowo opanowywana przez ekspertów międzynarodowych, jednak nadal nie jest kontrolowana w sensie napływu nowych przypadków, pojawiania się nowych zakażeń – zastrzegł.
W latach 2014–2016 ognisko infekcji wirusem Ebola wystąpiło w Afryce Zachodniej. Zarażeniu uległo wtedy ponad 28,6 tys. osób, a 11,3 tys. zmarło. Infekcje wirusem występowały wówczas w Gwinei, Sierra Leone, a także w USA, Wielkiej Brytanii i we Włoszech.
Główny inspektor sanitarny Paweł Grzesiowski podczas konferencji na temat bieżącej sytuacji epidemiologicznej w Polsce i na świecie
Pierwsze symptomy zakażenia wirusem Ebola przypominają grypę: to gorączka, ból głowy i ogólne osłabienie. Wraz z postępem infekcji pojawiają się wymioty i biegunka, a niekiedy niewydolność organów. U niektórych chorych dochodzi do krwotoków wewnętrznych i zewnętrznych (stąd czasami mówi się o gorączce krwotocznej).
Paweł Grzesiowski podkreślił na konferencji, że zakażenie wirusem wywołuje niewydolność wielonarządową, a w ciągu kilkunastu dni przy braku pomocy pacjent znajduje się w stanie krytycznym. Dodał, że ze względu na wysoką śmiertelność wirusa ogłoszono „tak wysoki poziom alarmu WHO”.
Wirus Ebola. ECDC ogłosiło pierwszy stopień alarmu dla Europy
Europejskie Centrum ds. Prewencji i Kontroli Chorób (ECDC) ogłosiło również pierwszy stopień alarmu dla Europy. – Co znaczy, że jesteśmy w gotowości do podjęcia akcji, natomiast nie ma przypadków na obszarze Europy, które by się tutaj rozprzestrzeniały – wyjaśniał Grzesiowski. Dodał, że w Europie pojawili się chorzy z wirusem Ebola, „transportowani w celach leczniczych” z Afryki.
Gorączka krwotoczna Ebola
– Nie posiadamy żadnych informacji, że dochodzi do zakażeń na terenie Europy – zaznaczył. Podkreślił, że źródłem wirusa są zwierzęta, w tym nietoperze oraz małpy. – Z perspektywy transmisji między ludźmi sytuacja, jeśli chodzi o wirusa Ebola, jest dla nas niebezpieczna. Wirus bardzo łatwo przenosi się przez wydzieliny chorych, w związku z tym kluczową sprawą jest odpowiednia izolacja i stosowanie środków ochrony indywidualnej o najwyższym stopniu bezpieczeństwa – kontynuował.
Doktor Paweł Grzesiowski zwrócił także uwagę, że w przypadku wirusa Ebola okres inkubacji trwa do 21 dni, co może skutkować koniecznością długotrwałej kwarantanny.
Zakażenie wirusem ebola
Główny inspektor sanitarny odniósł się również do sytuacji w Polsce. – Jesteśmy na etapie analizy ryzyka (…). Przygotowujemy się na wypadek pojawienia się w Polsce pacjenta wymagającego odizolowania. Niedawno zakończyliśmy przegląd możliwości odosobnienia pacjentów wysokiego ryzyka w polskich szpitalach i to jest nasza reakcja na ten stan podwyższonej gotowości – zadeklarował.
Grzesiowski poinformował, że żadne granice nie zostały zamknięte, lecz zaapelował o „unikanie podróży w rejony dotknięte epidemią”, czyli do Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy. – Zwłaszcza, że sytuacja jest niepewna i ciężko przewidzieć, jak się rozwinie – dodał.
Główny inspektor sanitarny Paweł Grzesiowski mówił o bieżącej sytuacji epidemiologicznej w Polsce i na świecie
