Majonezowe waśnie przebrzmiały. Wielkanocne obawy Polaków zyskują światowy zasięg.

Globalne obawy, wywołane przez wojnę, ceny energii, SI, algorytmy, znajdą odzwierciedlenie w czasie świątecznego śniadania wielkanocnego. Jakie wnioski wyciągną z nich decydenci?

Sobota Wielkanocna. Publiczne poświęcenie pokarmów na święta wielkanocne dla mieszkańców na Rynku Kościuszki w Białymstoku

Foto: PAP/Artur Reszko

Michał Kolanko

Z niniejszego artykułu dowiesz się:

  • Jakie elementy składają się na rozpowszechnienie społecznych niepokojów, które znajdują swoje odbicie w powszednich rozmowach?
  • W jaki sposób na przestrzeni lat ewoluował zakres tematów poruszanych podczas rodzinnych spotkań w okresie świątecznym?
  • Jakie zjawiska informacyjne, gospodarcze i egzystencjalne nawzajem na siebie oddziałują, kształtując obecny obraz wyzwań?
  • Jakie czynniki determinują zachowania polityków w obliczu wzrastających oczekiwań społeczeństwa?
  • Czy obecne niezadowolenie społeczne może skutkować znaczącą zmianą układu sił na krajowej scenie politycznej?
  • Dlaczego dzisiejszy świat nie pozwala na odseparowanie się od globalnych wydarzeń i ich konsekwencji?

Niedziela Palmowa. Promienne słońce. Katedra Santuario de Guadalupe w centrum Dallas, w Teksasie. Przed wejściem zgromadzenie ludzi, trwa liturgia. Rozpoczyna się Wielki Tydzień. Wokół nowoczesne drapacze chmur w sercu 8-milionowej, dwujęzycznej (angielsko-hiszpańskiej) aglomeracji  Dallas-Forth Worth. Przejeżdżam obok katedry w taksówce, której szofer – sporo taksówek w Dallas jest już zautomatyzowanych, ale ta konkretna nie – dopytuje się mnie o to, skąd pochodzę i co tutaj robię. Kiedy konwersacja zmierza w stronę aktualnej polityki, pada pytanie, czy konsekwencje wojny z Iranem są odczuwalne w Polsce. Udzielam twierdzącej odpowiedzi i podaję przykłady – koszty paliwa, wpływ blokady Cieśniny Ormuz na handel. I uświadamiam sobie, że w Teksasie i w Polsce ten Wielki Tydzień jest pod tym względem zaskakująco zbliżony: inflacja, niepewność geopolityczna, cena ropy przekraczająca 100 dol. za baryłkę, a w kontekście SI – rozważania o perspektywach zawodowych. Te kwestie pojawią się przy wielkanocnych stołach zarówno w Polsce, jak i w Teksasie, który jako niezależne państwo zajmowałby miejsce w pierwszej dziesiątce największych gospodarek świata. Zmniejsza się więc definitywnie dystans między tym, co lokalne, a tym, co globalne. Nie tylko za sprawą algorytmów platform społecznościowych. I nie tylko dla decydentów. 

Reklama Reklama

Święta Wielkanocne: zamieszanie informacyjne, gospodarcze i egzystencjalne 

O tym, że te Święta Wielkanocne są wyjątkowe, świadczy kilka elementów. W przeszłości podczas wielkanocnego posiłku rozmawiano o sprawach ściśle lokalnych. Następnie – po powstaniu mediów masowych – o ogólnokrajowych i niekiedy światowych. Obecnie, z jednej strony jasna jest globalizacja gospodarki, ponieważ w przeciwnym razie premier Donald Tusk nie musiałby sięgać po – również politycznie – kosztowną ingerencję na rynku paliw w Polsce. Z drugiej strony, w wyniku przeniesienia dyskusji na platformy społecznościowe nastąpiła globalizacja mediów. Donald Trump wygłaszał przemówienie w Białym Domu, Donald Tusk na konferencji prasowej w KPRM, a Przemysław Czarnek na stacji benzynowej: to wszystko mieści się na ekranie smartfona. I ten smartfon – zbyt często – jest obecny podczas wielkanocnego śniadania. Nawet jeśli starsi odbiorcy – o czym wspominałem przy okazji Świąt Bożego Narodzenia – korzystają z innych mediów niż młodsi, to świat coraz bardziej zagłębia się w globalnych algorytmach. 

Polityka Łukasz Grajewski: Nie tylko osoby ubogie i mieszkańcy prowincji oddają głosy na AfD

Kolejni przywódcy niemieccy wydają się być sparaliżowani kryzysami. Kiedy Niemcy nie mogą czegoś zaplanować – najlepiej na długie lata naprzód, to nie po…

Ponadto, na to wszystko nakłada się – zarówno w Teksasie, jak i w Warszawie – lęk egzystencjalny, generowany przez SI, robotyzację i automatyzację pracy. Zwłaszcza w klasie średniej, która – jak dowodzą liczne badania i raporty – jest na to niebezpieczeństwo szczególnie narażona. W Polsce miasta przygotowują się na transformację pracy opartej na BPO (Business Process Outsourcing), której skutki są dzisiaj nieprzewidywalne. 

Dodatkowo geopolityka – ropa naftowa, Trump i Rosja. Zmiana polega na tym, że prezydent USA destabilizuje sytuację. I nie można już orzec, że „nas to nie dotyczy”. Choćby z tego powodu, że USA przeprowadzają rozmowy z sojusznikami w sprawie przesunięcia baterii Patriot do Zatoki Perskiej, a Polska jest dodatkowo państwem przyfrontowym, gdzie politycy każdego dnia niemal mówią o wojnie hybrydowej i budują Tarczę Wschód. To wszystko sprawia, że spotkanie przy wielkanocnym stole staje się dla spostrzegawczego obserwatora grupą fokusową. To miejsce, w którym krzyżują się nie tylko nadzieje, ale przede wszystkim obawy. 

Polityka Wigilia w bańkach. Czy podział pokoleniowy podzieli świąteczny stół?

Faktyczny podział przy świątecznym stole przebiega nie tylko przez pokolenia, ale przez media i ich algorytmy. To one podtrzymują polityczny duopol pr…

Dostrzegają to eksperci od badania opinii publicznej. – Jeżeli coś dzisiaj dominuje w umysłach ludzi i może pojawić się w okresie Wielkanocy, to sytuacja geopolityczna. Nie dlatego, że wszyscy zareagowali na jeden konkretny atak lub jeden konflikt, ale dlatego, że ten świat jest już od jakiegoś czasu niestabilny. Pandemia stworzyła fundament, na którym później pojawiły się kolejne lęki i wstrząsy: wojna w Ukrainie, Gaza, napięcia wokół NATO i niepewność związana z Ameryką. Zarówno sympatycy PiS, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, jak i Lewicy mają obecnie wątpliwości co do Trumpa. Wszyscy w jakimś stopniu postrzegają go jako symbol chaosu. Co więcej, o Trumpie i nowym porządku międzynarodowym można dyskutować przy świątecznym stole z mniejszym natężeniem emocji niż o polityce krajowej – przekazuje nam Marcin Duma, założyciel IBRiS, analityk. Na tym wszystkim swoje przesłanie na Wielkanoc próbują oprzeć politycy. 

Polityka gotowa na zmianę. I to zasadniczą

Zagłębieni w coraz bardziej zaawansowane analizy oparte na SI, dysponujący badaniami nastrojów opinii publicznej w internecie oraz badaniami jakościowymi i ilościowymi polscy politycy – zwłaszcza liderzy dwóch największych partii – muszą zmierzyć się z tą sytuacją. Nieustannie są także zakładnikami tak zwanej „doktryny Bielana”, spin doktora PiS. Zgodnie z nią politycy powinni umieć wnieść coś na świąteczny, bożonarodzeniowy lub wielkanocny stół, aby wyborcy mieli o czym rozmawiać, a nie tylko narzekać rutynowo na system opieki zdrowotnej czy niepowodzenia sportowe kadry w piłce nożnej. Jednakże realizacja tego celu staje się coraz trudniejsza, gdy sami politycy ponoszą konsekwencje: Tusk z powodu cen paliw, spóźnionej reakcji na problem i ogólnej atmosfery strachu przed wojną, zaś Kaczyński z powodu powiązania jego własnej partii z Donaldem Trumpem. Kiedy stają się coraz bardziej bezsilni, wzrasta pokusa ucieczki w rutynę: Tusk wypowiada się więc o polexicie, a Kaczyński o aferze kłodzkiej. 

Polityka Sondaż: Trzy czwarte Polaków pozytywnie ocenia pakiet CPN

Wiemy, jak Polacy oceniają wprowadzony przez koalicję rządzącą pakiet CPN (skrót od „Ceny paliwa niżej”), który został zatwierdzony przez rząd w celu o…

Ten oszałamiający koktajl znużenia polaryzacją, obaw związanych z wojną i zawodowych przygotowuje podłoże pod zmianę. Być może tym razem nie będzie nią żadna „trzecia siła”, która zdobędzie aprobatę, a następnie rozpadnie się pod presją duopolu. Prawdopodobnie okaże się nią znacząca rekonfiguracja sceny politycznej. – Narasta frustracja bezowocnością sporu politycznego. Nie chodzi o samą intensywność konfliktu, lecz o to, że ludzie nie dostrzegają, by z tego konfliktu wynikała dla nich jakakolwiek wartość. Polityka coraz częściej sprowadza się do krótkotrwałego zaspokajania emocji w serwisach społecznościowych, ale nie przekłada się na realną zmianę w życiu ludzi. Wyborcy, którzy są zanurzeni w mediach społecznościowych, co jakiś czas podnoszą głowę znad smartfona i stwierdzają: tak naprawdę nic się nie zmieniło – relacjonuje nam Marcin Duma. Rozumieją to również reprezentanci sił spoza duopolu: prezydent Karol Nawrocki podpisujący reformę PIP i Lewica, która reformę promowała – wbrew wszystkiemu i wszystkim, a zwłaszcza premierowi Donaldowi Tuskowi. Sektorowo wykracza to poza logikę zwykłej walki partyjnej, co było widoczne w poparciu dla tego zamysłu w różnych grupach elektoratów – od wyborców PiS poza dużymi miastami po wielkomiejską aspirującą klasę średnią, głosującą na Adriana Zandberga. Nic dziwnego, że może trafić na wielkanocny stół jako temat do rozmów. Ktoś będzie się zastanawiał, czy pracodawca przekształci fikcyjne JDG na umowę o pracę, inni – czy być może teraz będzie wreszcie wystarczająco stabilnie, by założyć rodzinę i liczyć na urlop macierzyński lub ojcowski. Niemniej jednak ta reforma to niewiele w obliczu ogromnych oczekiwań, by politycy opuścili X, gdzie angażują się w niesmaczne żarty i frakcyjną walkę, a zaczęli rozwiązywać liczne problemy społeczno-gospodarcze – w takim zakresie, w jakim jest to możliwe. Istotne, że tej zmiany dokonało w praktyce dwoje polityków młodego pokolenia: prezydent Karol Nawrocki i minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Oboje to  40-latkowie, dobrze rozumiejący, co oznacza praca na „umowie śmieciowej”, którą idealizują z kolei niektórzy liberalni ojcowie-założyciele III RP jako „elastyczną formę zatrudnienia”. 

Rozwiązywanie problemów i przesyt obecnymi elitami 

Wspólny wielkanocny stół przestał istnieć już dawno, tak samo jak wspólnota jako taka. Nie funkcjonuje już nawet jako figura retoryczna – ponieważ zlikwidowały go najpierw media tożsamościowe, a później rozjechał walec algorytmów. Każdy jest zamknięty w swojej bańce: albo algorytmów, albo tworzonej przez media tożsamościowe zwane dawniej tradycyjnymi. Również starsze pokolenia, „ponownie odkrywające” serwisy społecznościowe, są podatne na radykalizację.

Nie ma już tematów lokalnych, co dobrze ilustruje problem SI czy cen benzyny. Od tego, co dzieje się na świecie – od Cieśniny Ormuz po Dolinę Krzemową – nie można już uciec, wyłączając telefon lub telewizor.  To wszystko razem buduje oczekiwania wobec nowej polityki. – Uważam, że Polacy są obecnie zmęczeni elitami politycznymi w szerokim znaczeniu. Dostrzegają bezsilność polityki, nasila się rozczarowanie jej bezowocnością i dlatego wzrasta gotowość do realnej przebudowy sceny politycznej – podsumowuje rozmowę z „Rzeczpospolitą” Marcin Duma. 

Opinie Prawne Paulina Szewioła: Podpis prezydenta w sprawie reformy PIP na wagę miliardów

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie reformy PIP to pojednawczy gest wobec rządu. A tych ostatnio niewiele.

Jednakże to nie może być przyzwolenie na bierność, pasywność, pesymizm. Zwłaszcza jeśli chodzi o liderów. W Dallas, nie tak daleko od katedry Santuario de Guadalupe, zginął – zastrzelony przez „samotnego zamachowca” – prezydent USA John F. Kennedy. Miejsce zamachu to pomnik historii, licznie odwiedzany przez Amerykanów nawet w weekendy. „Nasze problemy zostały stworzone przez ludzi, dlatego mogą zostać przez ludzi rozwiązane” – powiedział sam Kennedy, właśnie w kontekście globalnych problemów, które wymagają interwencji. I być może to będzie rozbrzmiewać podczas rozmów przy wielkanocnych stołach, do których Polacy zasiądą nie tylko z nadzieją na Zmartwychwstanie, ale także na lepsze życie – krok po kroku. A nad tym każdy z nas –  począwszy od premiera i prezydenta – ma swoją kontrolę. 

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *