Wzrasta intensywność poglądów skrajnie liberalnych gospodarczo pośród młodych osób z mniejszych miast, ponieważ postrzegają państwo jako utrudnienie, a nie wsparcie w rozwoju – oznajmia dr Paweł Marczewski, socjolog i historyk idei związany z Fundacją Batorego.
Marsz Młodych dla Europy w Warszawie
Estera Flieger
Reklama
„Rzeczpospolita”: Czy to nie jest miejsce dla młodzieży? W czasie poprzedzającym pierwszą turę wyborów prezydenckich w 2025 r., Fundacja Batorego prowadziła rozmowy z młodymi wyborcami, podczas których jeden z nich stwierdził, że jego rówieśnicy czują się w Polsce „obywatelami gorszego sortu”.
W październiku 2023 r. młodzi wykazali się aktywnością. Podobnie było w ostatnich wyborach prezydenckich: frekwencja wśród wyborców w przedziale wiekowym od 18 do 29 lat przekroczyła 70 proc. Jednak mobilizacja młodych Polaków jest odzwierciedleniem sprzeciwu i apatii oraz frustracji spowodowanej ciągłym brakiem zaspokojenia ich potrzeb. Niewiele z obiecanych stu konkretów (program wyborczy Koalicji Obywatelskiej – red.) odnosiło się bezpośrednio do nich. Ponadto do Sejmu dostało się tylko trzech przedstawicieli poniżej 30. roku życia.
Reklama Reklama Plus Minus PiS i PO nie pojmują Polaków, ale znają metody na uzyskanie głosów
Społeczeństwo wykazuje odmienne nastawienie niż politycy, charakteryzuje się większą otwartością na zmiany niż przypuszc…
Młodzi Polacy odczuwają, że polityka partyjna toczy się poza ich zasięgiem, co potwierdzają badania jakościowe zrealizowane przez Fundację Batorego na rok przed wyborami parlamentarnymi i tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. W drugim przypadku przeprowadzono rozmowy z wyborcami niezdecydowanymi oraz zamierzającymi zagłosować na Sławomira Mentzena. Poczucie rozczarowania i zniechęcenia polityką partyjną nie zmalało, lecz raczej przybrało na sile. Interesujący jest jednak fakt, że nie prowadzi to do demobilizacji, ale do poszukiwania alternatywnych rozwiązań politycznych. Młodzi – wbrew powszechnym opiniom, które przedstawiają ich jako pasywny elektorat – są wyborcami chętnymi do zmian.
Jeśli dobrze rozumiem, mamy do czynienia z dwoma różnymi kwestiami: stereotypami na temat młodych wyborców oraz ich rzeczywistymi problemami. Czy młodzi Polacy stanowią jednolitą grupę?
Przekonanie, że młode pokolenie ma jednolite poglądy na różne tematy, jest błędne. Można przypuszczać, że młodzi zwolennicy lewicy mają więcej wspólnego ze starszymi postępowymi wyborcami niż ze swoimi rówieśnikami. Sami młodzi apelują, aby nie traktować ich jako grupy o utrwalonych przekonaniach. Wydaje się to oczywiste, jednak często o tym zapominamy. Zakładamy, że skoro dorastali w czasach, gdy polityka wydawała się postępowa, staną się bardziej kosmopolityczni, otwarci, a obecność Polski w Unii Europejskiej będą traktować jako coś oczywistego. Ale to nie tak działa. To, co wyróżnia młodych wyborców spośród starszych, to ich stosunek do polityki – są o wiele bardziej nieufni; szczególnie wobec partii obecnych na scenie politycznej od dłuższego czasu – mam na myśli PiS i KO. Faktem jest, że w październiku 2023 r. młodzi obdarzyli Koalicję Obywatelską pewnym kredytem zaufania. Ale to już przeszłość. Dziś poszukują innych opcji. I właśnie to poszukiwanie, połączone ze sceptycyzmem, a nie konkretny zestaw poglądów, odróżnia ich od starszych wyborców.
Rosnące niezadowolenie z państwa prowadzi do radykalizacji – „zburzmy to państwo”, albo poczucia krzywdy – „inni mają lepiej”. W takich okolicznościach popularne stają się idee dotyczące likwidacji państwa lub konkretnych instytucji, pożądany jest lider z inicjatywą.
Reklama Reklama Reklama
W raporcie opublikowanym przez Fundację Batorego przed pierwszą turą wyborów prezydenckich na temat młodych Polaków czytamy: „Młodzi mają jasne oczekiwania wobec państwa w kwestii usług społecznych (zdrowie, edukacja, mieszkalnictwo), ale jednocześnie przejawiają antypaństwowy indywidualizm i przekonanie, że aby osiągnąć sukces, należy polegać na sobie, rodzinie lub rówieśnikach, a nie na państwie”. To paradoks.
Panuje przekonanie, że wiele instytucji publicznych zawodzi. Fundacja Ważne Sprawy oraz More in Common wydały raport „Stan młodych 2025”, który ujawnia, co młodzi Polacy sądzą o edukacji. Ich opinie są bardzo krytyczne. Nie sprowadzają się one do prostego stwierdzenia „to strata czasu” lub „niczego się nie nauczyłem”. Chodzi raczej o przekonanie, że edukacja nie odpowiada na aktualne wyzwania. W ich odczuciu jest oderwana od realiów życia społecznego i zawodowego. Ich kontakt z państwem poprzez szkołę jest negatywny.
A to ich pierwszy kontakt z państwem.
I najbardziej intensywny. W 2022 r. przeprowadziliśmy rozmowy z młodymi osobami, które angażują się w życie społeczne. Pytaliśmy, czy szkoła ich w tym wspierała. Najczęściej słyszeliśmy, że nie. A jeśli już, to nie szkoła, a raczej rówieśnicy – kolega z harcerstwa, Ochotniczej Straży Pożarnej lub młodzieżówki partyjnej.
Tym, co nadal zniechęca młodych do państwa, są kwestie bytowe, przede wszystkim związane z mieszkaniem. Brakuje też programów promujących aktywizację zawodową – chodzi o pomoc państwa w rozwoju zawodowym. Podejmowane są pewne próby, jednak wkładany w nie wysiłek jest niewystarczający, a proponowane rozwiązania często nietrafione.
Społeczeństwa Zaborów nie widać. Usług publicznych też nie. I zyskuje na tym Konfederacja
Ograniczanie dostępu do usług publicznych skłania mieszkańców mniejszych miejscowości do wspierania partii antysys…
Dodajmy do tego problemy o charakterze systemowym, które dotykają Polaków w każdym wieku – chociaż młodzi rzadziej się z nimi spotykają, to zdają sobie sprawę np. ze stanu służby zdrowia, a to wpływa na ich postrzeganie państwa.
Młodzi Polacy uważają, że państwo powinno działać sprawniej, a ponieważ wątpią, że tak się stanie, to ma im przynajmniej nie przeszkadzać, a oni sami się o siebie zatroszczą. W tym kontekście zwróciłbym uwagę na wzrost popularności poglądów skrajnie wolnorynkowych wśród młodych ludzi w małych miastach, ponieważ postrzegają oni państwo jako przeszkodę, a nie pomoc w rozwoju.
Reklama Reklama Reklama
Skoro młodzi Polacy nie stanowią jednolitej grupy, to jakie są między nimi różnice? Czy punktem podziału jest pochodzenie z mniejszej lub większej miejscowości?
To bardzo istotne. Osobie pochodzącej z mniejszej miejscowości trudniej jest pokonać bariery rozwoju po przeprowadzce do większego miasta. Wyniki egzaminów ósmoklasisty i matur pokazują, że istnieją znaczne różnice pomiędzy szkołami publicznymi w mniejszych i większych ośrodkach. Zdarza się, że w mniejszych miejscowościach funkcjonują znakomite szkoły, ale jest to zasługa skutecznego zarządzania na szczeblu lokalnym. Brakuje natomiast systemowych rozwiązań.
Co jest ważne dla młodych Polaków?
Życie codzienne – mieszkanie, praca, własny rozwój. Dostrzegam sens w polityce wyrównującej szanse edukacyjne czy w dobrze funkcjonującym systemie doradztwa zawodowego. Chodzi o rozwój polityk, które dałyby młodym możliwość myślenia o tym, że państwo realnie wspiera ich w codziennych wyborach.
W badaniach obserwujemy różnice w ocenie własnej sytuacji życiowej oraz sytuacji w kraju pomiędzy osobami kończącymi liceum lub studiującymi, a tymi, które wkraczają na rynek pracy. Młodzi w wieku od 25 do 29 lat są bardziej pesymistyczni. Moment zakończenia edukacji i usamodzielnienia jest postrzegany negatywnie – to niepokojące, a nawet niebezpieczne dla nas wszystkich. To zderzenie z rzeczywistością, które powoduje narastającą frustrację. Państwo powinno konstruktywnie się z tym zmierzyć.
Zyskają propozycje antysystemowe i polityka happeningu. Niekoniecznie dlatego, że wyborcy staną się bardziej ksenofobiczni, ale dlatego, że będą chcieli wstrząsnąć systemem.
Trudny moment następuje, gdy kończy się status studenta z ubezpieczeniem zdrowotnym, który jest atrakcyjny dla pracodawców – mam wrażenie, że wtedy pojawia się poczucie osamotnienia, zwłaszcza gdy ktoś nie pochodzi z zamożnej rodziny i nie może liczyć na wsparcie.
Reklama Reklama Reklama
Dlaczego jest to niebezpieczne dla nas wszystkich?
Rosnące niezadowolenie z państwa prowadzi do radykalizacji – „zburzmy to państwo”, albo poczucia krzywdy – „inni mają lepiej”. W takich okolicznościach popularne stają się idee dotyczące likwidacji państwa lub konkretnych instytucji, pożądany jest lider z inicjatywą.
Oczywiście, nie wszyscy młodzi reagują w ten sposób. Istnieje szeroki wachlarz postaw, nie tylko lewicowych. Potrzebę zaangażowania i sprawczości odnajdują na szczeblu lokalnym – młodzi, z którymi rozmawiamy, a którzy angażują się np. w OSP lub lokalną politykę, często mówią, jak duże poczucie wpływu daje im takie zaangażowanie. To napawa optymizmem: młodzi nie muszą być odizolowani, skrajnie zindywidualizowani, poszukują sposobu na współdziałanie.
Zauważyliśmy to w wyborach prezydenckich?
Głównym partiom będzie znacznie trudniej pozyskać poparcie młodych wyborców. Walka o młodych odbywa się głównie między Sławomirem Mentzenem a Adrianem Zandbergiem.
Do Konfederacji Korony Polskiej napływają raczej wyborcy w wieku 30 lat i starsi. Elektorat Grzegorza Brauna to głównie osoby w średnim wieku, stosunkowo dobrze zarabiające. Można jednak przypuszczać, że to przyszłość wyborców, którzy obecnie mają mniej niż 30 lat i dopiero wchodzą na rynek pracy – jeśli nikt nie zaoferuje im konkretnych rozwiązań. W kolejnych wyborach zagłosują więc na bardziej radykalne opcje. Zyskają propozycje antysystemowe i polityka happeningu. Niekoniecznie dlatego, że wyborcy staną się bardziej ksenofobiczni, ale po prostu będą chcieli wstrząsnąć systemem.
Reklama Reklama Reklama
Część prawicy uważa, że Grzegorz Braun zniechęca wyborców. Może też działać odstraszająco na tych młodych, którzy nie są przekonani do głównych partii liberalnych, takich jak Koalicja Obywatelska, ale niechętnie zagłosują na nią po raz kolejny, aby powstrzymać Konfederację Korony Polskiej. Pojawia się pytanie, jak rozwinie się propozycja lewicowa. Ciekawi mnie, jak dyskusja o Państwowej Inspekcji Pracy wpłynie długoterminowo na polską scenę polityczną, biorąc pod uwagę, jak ważny jest dla nich rynek pracy. Może się okazać, że to wiatr w lewicowe żagle.
Chodzi o to, aby środowiska rodzin z dziećmi i osób bezdzietnych nie były całkowicie odseparowane, a posiadanie dzieci nie oznaczało izolacji w wąskim gronie najbliższej rodziny czy innych rodziców w podobnym wieku.
Młodzi preferują etat czy B2B?
Odpowiedź zależy od branży, wizji na siebie, doświadczeń życiowych, pozycji startowej i zawodu rodziców. Dla dużej grupy młodych osób – większej niż wśród starszych wyborców – etat nadal jest atrakcyjny. Zapewnia stabilność. To ci młodzi, dla których dobrostan jest ważniejszy od kariery. Dla nich dyskusja o PIP ma istotne znaczenie.
Czy nie uważa pan, że młodzi – zwłaszcza kobiety – są obwiniani za kryzys demograficzny?
Dyskusja o demografii przybiera niepotrzebnie alarmistyczny charakter, ponieważ mówienie o katastrofie przynosi odwrotny skutek – nie spowoduje wzrostu liczby urodzeń.
Reklama Reklama Reklama
W debacie o przyczynach niskiej dzietności często poszukuje się jednego wytłumaczenia – dostępność żłobków, model podziału obowiązków między młodymi rodzicami, styl życia itd. Wszystkie te czynniki mają znaczenie. Proponowałbym jednak rozpocząć od innego pytania i zastanowić się, czy instytucje społeczne w Polsce sprzyjają tworzeniu sieci międzypokoleniowych. Nie chodzi o różnego rodzaju ulgi rodzinne czy Kartę Dużej Rodziny, ale raczej o miejsca, w których rodzice z dziećmi mogą się poznawać, wspierać, a także spotykać z osobami bezdzietnymi czy seniorami. Chodzi o to, aby środowiska rodzin z dziećmi i osób bezdzietnych nie były całkowicie odseparowane, a posiadanie dzieci nie oznaczało izolacji w wąskim gronie najbliższej rodziny czy innych rodziców w podobnym wieku.
Czy Karol Nawrocki jest prezydentem młodych Polaków?
Z pewnością dla niektórych młodych osób atrakcyjny jest sposób, w jaki uprawia politykę. Nie mam jednak wrażenia, że jest to prezydent młodych, ponieważ nie dostrzegam w jego ofercie polityki skierowanej do młodych, uwzględniającej ich głos – włącznie z radą, która ma doradzać prezydentowi w sprawach związanych z dzietnością.
Młodzi zadecydują w 2027 r.?
Innymi słowy: znaczenie młodych rośnie. Młodszych wyborców jest mniej niż starszych, więc sami nie zadecydują, ale mogą wpłynąć na wynik.
dr Paweł Marczewski
Rozmówca
Paweł Marczewski
Doktor socjologii, główny ekspert ds. projektów badawczych w forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego. Członek Carnegie’s Civic Research Network, międzynarodowej grupy badaczek i badaczy analizujących przemiany globalnego społeczeństwa obywatelskiego. Członek redakcji „Przeglądu Politycznego”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego” oraz miesięcznika „Pismo”. Ostatnio opublikował: „Resisting the illiberal turn in Poland, Slovenia and Slovakia” (współautorzy: Fedor Blaščák i Goran Forbici, Bratislava 2024), „Demokracja obywateli. Mobilizacje społeczne w latach 2015–2023” (Warszawa 2025)
