Polska: Epidemia umierania w osamotnieniu. “Zwłoki zalegają w mieszkaniach nawet tygodniami”

Ciało 86-letniego mężczyzny z Poznania spoczywało w jego lokalu mieszkalnym przez okres czterech lat. Ta historia to nie pojedynczy, bolesny przypadek, ale sygnał alarmowy dotyczący nowej rzeczywistości. W kraju, gdzie co czwarte gospodarstwo domowe jest jednoosobowe, pytanie „kto poda szklankę wody” ustępuje miejsca innemu, bardziej wymagającemu: „kto w ogóle spostrzeże, że nas nie ma?”.

Według ocen Stowarzyszenia Mali Bracia Ubogich z roku 2023, jedna czwarta osób w wieku 80 lat i więcej boryka się z osamotnieniem.

Foto: stock.adobe.com

Joanna Ćwiek-Świdecka, Janina Blikowska

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie trudności wiążą się z narastającym zagadnieniem samotności i „niewidocznych zgonów” w Polsce?
  • Czemu systemowe środki zaradcze są podstawowe w temacie zarządzania samotnością i starzeniem się populacji?
  • Jakie nowatorskie technologie mogą wspomóc w obserwowaniu i wspieraniu osamotnionych seniorów?
  • W jaki sposób władze lokalne radzą sobie z problemem osamotnienia starszych rezydentów?
  • Jakie działania wdrażają inne państwa w celu zredukowania problemu samotnych śmierci?
  • Czemu demografia przekształca się w coraz większe wyzwanie zarówno dla społeczeństwa, jak i ekonomii w Polsce?

Piotrek był naszym kumplem z branży medialnej. Szef od grafiki, nieco ponury odludek, w młodości blisko trzymał się z Ryśkiem Riedlem, malował wspaniale. Głównie Ryśka, ale dla mnie na pewne urodziny stworzył Makową Panienkę. Do dzisiaj wisi u mnie w mieszkaniu.

Reklama Reklama

„Małego” już nie ma. Jego zwłoki znaleziono 29 października w wynajmowanym przez niego mieszkaniu. Wszystkie dane na urządzeniach elektronicznych i kontach bankowych sugerują ostatnią aktywność 12 października. W tym dniu, między godziną 11 a 14.30 przyjął dostarczone przez kuriera zakupy. A później odszedł.

Foto: PAP

To znaczy leżał nieżywy ponad dwa tygodnie. – Rozstaliśmy się wiele lat temu, ale wciąż łączyły nas wspólne zobowiązania finansowe, które uiszczał. Teraz pobierał rentę, ale kiedy ta około 20 dnia każdego miesiąca wpływała na jego rachunek, natychmiast wykonywał przelew. Więc kiedy pieniądze się nie pojawiły, zaczęłam do niego wydzwaniać. Nie odpowiadał, a potem telefon się wyłączył. Na początku listopada pojechałam do niego do mieszkania. Od sąsiadki dowiedziałam się, że kilka dni wcześniej policja zabrała jego ciało – relacjonuje Małgorzata, dawna partnerka Piotra. – Sąsiadka powiedziała mi, że to ona zaalarmowała policję, ponieważ zaniepokoiła ją absencja sąsiada. Na początku sądziła, że być może gdzieś wyjechał – uzupełnia.

Zwłoki Piotra odnotowano w kartotece policyjnej jako osobę o nieustalonej tożsamości. – Miał przy sobie dowód osobisty, ale dla nich to był zwyczajnie „denat”. Był zameldowany w domu u rodziców, ale jakoś „schodziło się” by poszukać kogoś, kto by zidentyfikował zwłoki – opowiada Małgorzata.

Czy ta opowieść to incydent? Niestety nie. Funkcjonariusze straży pożarnej i policji wspominają w nieoficjalnych konwersacjach, że coraz częściej zdarza im się otwierać drzwi do lokalu, za którymi znajdują się ludzkie szczątki na różnym etapie rozkładu. Policja jest z reguły powiadamiana przez lokatorów, szczególnie z powodu wydobywającego się zza drzwi odoru. Łatwiejszego do wyczucia w blokach niż w domach wolnostojących.

Praca Samotność niszczy gospodarkę po cichu. Pracownicy dotknięci poczuciem izolacji

Technologie są motorem rozwoju, ale mają też mroczną stronę. Cyfryzacja, praca zdalna i AI negatywnie wpływają na zaangażowanie i kreatywność. Aż 8…

Jednak nie zawsze lokatorzy reagują. Tak było na osiedlu Bolesława Śmiałego w Poznaniu, gdzie w mieszkaniu na VII piętrze przez cztery lata spoczywał zmarły 86-letni mężczyzna (odnaleziono go na początku tego roku). Jak to się stało, że przez ten czas żaden z mieszkańców nie dostrzegł zniknięcia mężczyzny, a ze skrzynki wysypywała się korespondencja? Tłumaczyli, że byli przekonani, iż staruszek wyruszył w daleką podróż.

Zwłoki mężczyzny wykrył komornik sądowy. Zmarły nie regulował opłat za prąd i stąd właśnie postępowanie sądowe oraz nakaz egzekucji. Czynsz natomiast był opłacany – lokator miał ustawione stałe zlecenie, pokrywane było z wciąż napływającej na konto emerytury. – W lokalu nie było insektów, ciało nie emitowało zapachu, uległo mumifikacji – relacjonuje jeden z policjantów. Wstępnie oszacowano, że mężczyzna zmarł około czterech lat wcześniej. Wskazywała na to m.in. data znaleziona w mieszkaniu gazety codziennej. Pochodziła z 2022 r.

Polska niczym Japonia? Seniorzy znikają za zamkniętymi drzwiami

– Niestety, dzieje się tak, że jeśli ktoś żyje w pojedynkę i nie utrzymuje z nikim kontaktu, istnieje groźba, że otoczenie po prostu o nim zapomni – konstatuje Dariusz Nowak, emerytowany policjant, były rzecznik Komendy Głównej Policji. Spraw przybywa, ponieważ ludzie żyją coraz dłużej i coraz częściej ostatnie lata spędzają w samotności po śmierci małżonka, rodziny czy przyjaciół.   

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2025 r. liczba obywateli Polski była o 157 tys. niższa niż rok wcześniej. Ogólnie jest nas aktualnie 37,332 mln. Średnia wieku w 2024 r. wynosiła 43,5 roku. Mediana wieku osób zmarłych w 2024 r. to prawie 77 lat (73 lata dla mężczyzn, 82 lata dla kobiet).

Według przewidywań w połowie stulecia seniorzy będą stanowili aż 37 proc. społeczeństwa, a liczba osób w wieku 85 lat i starszych przekroczy 1,7 mln osób.

W 2024 r. powyżej 20 proc. Polaków miało co najmniej 65 lat, a niemal 17 proc. – 80. Obecnie co czwarte gospodarstwo domowe w Polsce prowadzone jest przez pojedyncze osoby. Ilu starszych jest osamotnionych? Według szacunków Stowarzyszenia Mali Bracia Ubogich z 2023 r., jedna czwarta osoby w wieku 80+ boryka się z samotnością.

Publicystyka Estera Flieger: Demografia nową geopolityką

Prowadzona w apokaliptycznym tonie debata o demografii, opiera się w dużym stopniu na łatwym wskazywaniu zarówno winnych jak i rozwiązań, podczas g…

Niemniej jednak samotność to nie tylko problem osób starszych. Według badań CBOS z sierpnia 2024 r. „bardzo często” albo „zawsze” samotność odczuwa aż 8 proc. Polaków – co stanowi dwukrotny wzrost od 2017 r. I jak czytamy w opracowaniu, poczucie osamotnienia najczęściej dotyka osoby młode (18-34 lata), mieszkańców dużych miast oraz osoby żyjące samotnie.

Dzieci także rodzą się rzadko. Aktualnie wskaźnik urodzeń w Polsce wynosi 1,1. Aby nastąpiła zastępowalność pokoleń, musi on wynosić co najmniej 2. Mała liczba dzieci to nie tylko zatem kłopoty dla ekonomii z siłą roboczą, ale także te bardziej przyziemne, społeczne. Już nie tylko przysłowiowe „kto poda szklankę wody na starość”, ale także kto pochowa. Bo każdy umiera w osamotnieniu i nikt dnia ani godziny nie zna, ale chyba istotne, by po śmierci znaleźli człowieka dość szybko.

– Przywykliśmy do tego, że kwestią pogrzebu zajmuje się rodzina. Ale coraz więcej osób żyje w odosobnieniu i musimy wykreować rozwiązania, które pozwolą nam uniknąć sytuacji takich, jakie miały miejsce, na przykład w Japonii, gdy w domach odnajdywano już nawet nie ciała, ale ludzkie resztki – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Marzena Okła-Drewnowicz, odpowiedzialna w rządzie za politykę senioralną.

Kto poda szklankę wody? Państwo poszukuje sposobu na „cichą śmierć”

Jak to uczynić? – Potrzebne są rozwiązania systemowe. Uważamy, że powinno to być w gestii samorządów, które są najbliżej osób starszych i mają największe możliwości wskazania osób starszych na swoim obszarze i ich nadzorowanie. My, ze strony rządu, możemy tworzyć programy i wspierać lokalne działania finansowo poprzez dofinansowywanie samorządów i organizacji pozarządowych – mówi Okła-Drewnowicz.

Społeczeństwo Mimo fatalnej demografii rząd nawet nie sprawdza, czy nowe ustawy mają na nią wpływ

W ocenach skutków regulacji projektów aktów prawnych rządowi legislatorzy nagminnie nie wypełniają pola dotyczącego demografii, nawet jeśli dane ro…

Opieka nad seniorami w coraz większym stopniu spada zatem na samorządy, które muszą zarówno zidentyfikować starsze i samotne osoby mieszkające na terenie gminy, ale także otoczyć ich opieką. – W programie „Aktywni seniorzy”, czyli ASY, który został przyjęty na lata 2026-2030 w grudniu ubiegłego roku położyliśmy duży nacisk na aktywizację seniorów. Pragniemy, żeby między osobami starszymi zamieszkującymi w sąsiedztwie wytworzyła się więź, dzięki której osoby te będą miały na siebie baczenie. Również walka z samotnością osób starszych jest jednym z podstawowych kryteriów przyznawania dofinansowania – mówi Okła-Drewnowicz.

Całkowity budżet programu wynosi 610 mln zł. Z funduszy mogą korzystać zarówno władze lokalne, jak i organizacje pozarządowe.   

Jak obecnie radzą sobie samorządy? Joanna Żabierek, rzeczniczka prezydenta Poznania mówi wprost, że w przypadku osób samodzielnych, ale żyjących w osamotnieniu, miasto nie dysponuje narzędziami umożliwiającymi systemowe monitorowanie ich sytuacji. Istotna jest informacja od sąsiadów. – W okolicznościach budzących niepokój, gdy ktoś obawia się o zdrowie lub życie sąsiada, najwłaściwsze jest poinformowanie Miejskiego Punktu Interwencji Kryzysowej, policji albo Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie – mówi rzeczniczka. – Każde zgłoszenie jest weryfikowane przez pracowników socjalnych.

Podobne ograniczenia sygnalizuje Marcin Szeląg z gdańskiego magistratu. Jak twierdzi, MOPR może interweniować wyłącznie wtedy, gdy zaistnieją zgłoszenia świadczące o możliwej potrzebie pomocy albo zagrożeniu zdrowia bądź życia mieszkańca. – Jeśli o danej osobie nie ma żadnych danych, a z otoczenia nie nadchodzą sygnały, brak jest podstaw prawnych do podjęcia działań – przyznaje urzędnik. I dodaje, że administratorzy z Gdańskich Nieruchomości podczas kontroli lokali zwracają uwagę na niepokojące sygnały, a w przypadku braku kontaktu z lokatorem rozmawiają z sąsiadami. – Należy jednak respektować granice prywatności. Część osób może długotrwale przebywać poza miejscem zamieszkania, co utrudnia jednoznaczną ocenę sytuacji. W razie wątpliwości zarządca sprawdza, od kiedy nie są uregulowane opłaty za mieszkanie – wyjaśnia. Tyle że te – jak ukazał poznański przykład – bywają regulowane automatycznie.

Gdański urzędnik podkreśla, że w praktyce to właśnie sygnały z otoczenia najczęściej umożliwiają dotarcie do osób wymagających pomocy. – Dlatego tak istotna jest sąsiedzka czujność i reagowanie na sytuacje budzące niepokój. Jedno zgłoszenie może realnie zapobiec tragedii albo pozwolić udzielić wsparcia osobom, które same po nie nie sięgają – zaznacza Marcin Szeląg.

Opinie Ekonomiczne Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla

O ile w pełni popieram wprowadzenie obowiązku oceny wpływu planowanych ustaw na demografię, o tyle mam sporo obaw o jej rzetelność. Chyba, że w jej…

Niekiedy pomagał listonosz. Tak było w kwietniu 2025 r., gdy listonosz Aleksander Wąs, od lat dostarczający przesyłki starszemu małżeństwu na krakowskich Azorach, spostrzegł, że cierpiąca na demencję kobieta nie zauważyła, że jej mąż już od kilku dni nie żyje. – Nasi listonosze wielokrotnie dawali dowody empatii i troski, ratując mienie, zdrowie, a nawet życie klientów. Powiadamiali pogotowie ratunkowe, policję czy straż pożarną, a nierzadko sami ruszali z pomocą, podejmując osobiste ryzyko – komentują tę sprawę dla nas służby prasowe Poczty Polskiej. Ale jest to możliwe raczej w małych miejscowościach. W dużych miastach listonosze zmieniają się zbyt często i nie znają mieszkańców.

Natomiast pod tym względem trudno liczyć na instytucje finansowe, które przecież widzą nagłe zatrzymanie aktywności na kontach seniorów. – Monitorujemy rachunki klientów wyłącznie na podstawie obowiązków i podstaw prawnych określonych w przepisach prawa bankowego – przekazało biuro prasowe Pekao SA. Bank uzupełnia, że ma obowiązek sprawdzić w bazie PESEL, czy klient żyje dopiero, jeśli przez pięć lat do jego rachunku nie były składane żadne dyspozycje.

Były rzecznik Komendy Głównej Policji zwraca uwagę na istnienie luki prawnej w zakresie sprawdzania, czy starsze, samotne osoby nadal żyją, jeśli przez długi czas nikt nie ma z nimi kontaktu. – Nie można wtargnąć do prywatnego lokalu bez powodu, a egzekucja za niezapłacone rachunki trwa bardzo długo – przyznaje. Jego zdaniem nie da się też obciążyć administracji obowiązkiem „pamiętania” o każdej starszej osobie. – Może warto byłoby wprowadzić w gminach system, w którym wydział spraw obywatelskich weryfikowałby przypadki osób, które od dawna nie dają znaku życia i nie regulują rachunków, aby upewnić się, że nic złego się nie wydarzyło? – rozważa były policjant.

Tak jak jest na przykład w Katowicach. – W ramach zadań realizowanych przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej przyjęto także zasadę monitoringu środowisk osób starszych, samotnych i z niepełnosprawnościami po zakończeniu korzystania z pomocy społecznej. Okres monitoringu jest ustalany przez pracowników socjalnych. W ramach sprawdzania sytuacji tych osób odbywają się wizyty w miejscu zamieszkania osoby, a w przypadku braku zgody podopiecznego pozyskiwane są informacje ze środowiska lokalnego – poinformował nas Dariusz Czapla, urzędnik z tamtejszego magistratu.

Aplikacja zapyta: „Czy jeszcze żyjesz?”. Kontrowersyjny hit z Chin

Ale wsparcie pracowników socjalnych to jedno. Na rynku dostępne są już nowoczesne rozwiązania. W ostatnich miesiącach głośno było o powstałej w Chinach aplikacji o kontrowersyjnej nazwie „Are you dead?” (aktualnie została ona zmieniona na Demumu) przeznaczonej dla osób żyjących w pojedynkę – niekoniecznie starszych. A wręcz przeciwnie – często korzystają z niej osoby młode, mieszkające samotnie w dużych miastach i mające ograniczony kontakt z rodziną. Jak to funkcjonuje? Otóż użytkownik musi raz na dwa dni potwierdzić, że wciąż żyje. Jeśli tego nie zrobi, system natychmiast wysyła zawiadomienie do osoby, która została wcześniej wskazana jako osoba do kontaktu.      

Choć sama aplikacja, a tym bardziej jej nazwa jest dyskusyjna, widać, że jest potrzebna. W połowie stycznia 2026 r. aplikacja ta stała się najczęściej pobieraną odpłatną aplikacją w chińskim App Store. A w Stanach Zjednoczonych znalazła się w pierwszej piątce najchętniej pobieranych. Jest dostępna i coraz popularniejsza także u nas.   

W Polsce niektóre samorządy zdecydowały się też na wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań. Przykładowo w województwie kujawsko-pomorskim postawiono na teleopiekę – tamtejsi seniorzy mogą otrzymać bransoletki życia. Użytkownicy nie płacą za nie, ponieważ program jest finansowany ze środków unijnych. Koszt jednej opaski to 550 zł, ale do tego trzeba doliczyć także koszty związane z oprogramowaniem, kartami SIM, zatrudnieniem dyżurujących przez całą dobę ratowników medycznych i prowadzeniem Kujawsko-Pomorskiego Telecentrum.

Jak informuje urząd, w 2025 r. Centrum podjęło blisko 500 interwencji (wezwanie pogotowia, poinformowanie sieci kontaktowej, porada medyczna), w tym ponad 160 zakończonych wezwaniem karetki.  – Zachęcamy, żeby nasi uczestnicy co jakiś czas wciskali SOS tak testowo, w celu oswojenia z urządzeniem, z rozmową z ratownikiem, żeby w sytuacji kryzysowej, wystąpienia zagrożenia dla zdrowia i życia mieli wyrobiony nawyk i bez obaw wcisnęli wezwanie pomocy. Często słyszymy, że usługa teleopieki podnosi ich poczucie bezpieczeństwa, a także samodzielność we własnym domu, gdyż często lęk przed upadkiem, a nawet bardziej, przed jego skutkami, powoduje bierność osób starszych. Obawiają się, co się stanie, jeżeli po upadku nie otrzymają pomocy – mówi Beata Krzemińska, rzeczniczka prasowa Urzędu Marszałkowskiego.

Takie bransoletki życia są też już od siedmiu lat rozdawane w Lublinie. – Urządzenia, które początkowo były pilotażowym rozwiązaniem, szybko zyskały popularność wśród lubelskich seniorek i seniorów, co doprowadziło do sukcesywnego zwiększania ich liczby – mówi Anna Walczak, dyrektorka Zespołu Ośrodków Wsparcia w Lublinie. Aktualnie obsługiwanych jest 2061 aktywnych opasek bezpieczeństwa. 

Tylko w 2025 r. lubelskie Centrum Teleopieki odnotowało 7656 zgłoszeń przy użyciu przycisku SOS. W 53 przypadkach zgłoszenia zakończyły się interwencją Zespołów Ratownictwa Medycznego, a w pozostałych wsparciem ze strony pracownika telecentrum lub kontaktem i pomocą ze strony osób bliskich. 

Lublin na teleopaski w latach 2019-2025 wydał ponad 2 mln zł.

Jak stworzyć miasto przyjazne starzeniu Nieruchomości Jak stworzyć miasto przyjazne starzeniu

Dostosowując miasta do starzejącego się społeczeństwa, musimy zacząć od zmiany wizerunku starości – mówiła w programie #RZECZoNIERUCHOMOSCIACH Agni…

Podobny program od 2022 r. realizowany jest w Łodzi. Przez blisko cztery lata miasto przekazało seniorom niemal 600 takich urządzeń. – Teleopaski sprawdzają się bardzo dobrze. Przede wszystkim dają seniorom większe poczucie bezpieczeństwa – zarówno w domu, jak i poza nim. W razie nagłego pogorszenia samopoczucia senior może nacisnąć przycisk SOS, który natychmiast łączy go z całodobowym Centrum Teleopieki – mówi Tomasz Korowczyk, z oddziału prasowego łódzkiego ratusza. – Opaska monitoruje także podstawowe parametry, takie jak tętno czy poziom aktywności, a dzięki funkcji GPS pozwala ustalić miejsce pobytu użytkownika. To rozwiązanie daje seniorom i ich bliskim pewność, że w sytuacji zagrożenia pomoc może zostać uruchomiona szybko – dodaje Korowczyk.

Są też propozycje nawiązywania kontaktów przez internet i tworzenie w ten sposób siatki znajomości na dobre i na złe. Jan Mencwel, radny Miasto Jest Nasze proponuje, by stworzyć w stolicy „miejską usługę randkową” na wzór popularnych platform. Podobne rozwiązanie funkcjonuje już w stolicy Japonii, gdzie problem z samotnymi śmierciami zauważany był od lat.

W ten sposób miasto mogłoby pomagać mieszkańcom w nawiązywaniu nowych relacji romantycznych, ale i przyjacielskich czy sąsiedzkich. Nowoczesne rozwiązania nie są dla starszych osób? Warto zauważyć, że w wiek senioralny zaczynają powoli wchodzić osoby, które przez znaczną część życia funkcjonowały w świecie, w którym internet był dostępny na każdym kroku.   

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *