W dobie mediów społecznościowych i wszechobecnych aplikacji randkowych, tradycyjna instytucja swatki paradoksalnie wciąż cieszy się powodzeniem. Jednak w przeciwieństwie do bezpłatnych platform, profesjonalne usługi tego typu nie należą dziś do najtańszych. Najbardziej rozbudowany pakiet oferowany przez warszawskie biuro matrymonialne może przekroczyć 20 tysięcy złotych.
– Nasze decyzje nie są podejmowane w oderwaniu od rzeczywistości, lecz opierają się na racjonalnych przesłankach. Socjologia jasno pokazuje, że nic nie jest dziełem przypadku. Zazwyczaj łączą się osoby o podobnym statusie społecznym – argumentuje prof. Tomasz Szlendak, socjolog i autor publikacji „Miłość nie istnieje”
Estera Flieger
– Z takich usług korzysta wyselekcjonowana grupa klientów. W Warszawie funkcjonuje agencja, która specjalizuje się w pośrednictwie matrymonialnym wyłącznie dla mężczyzn o wysokim statusie społecznym. Na tyle zamożnych, by powierzyć te sprawy profesjonalnej firmie – zaznacza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Tomasz Szlendak, socjolog, autor książki „Miłość nie istnieje”.
Reklama Reklama
„Tinder nie ma końca”. Dlaczego profesjonalna swatka szybciej pomoże w znalezieniu partnera?
– Jest to niezwykle wymagające zadanie. Dopasowanie zaledwie trzech potencjalnych partnerek do wymagań takiego mężczyzny stanowi nie lada wyzwanie. Aplikacje randkowe stwarzają jedynie pozory szerokiego wyboru. Popularne powiedzenie brzmi „Tinder się nie kończy”. Tymczasem znalezienie interesującej osoby dla konkretnego użytkownika wymaga ogromnych nakładów czasu, wysiłku i specjalistycznej wiedzy – sztuczna inteligencja w tym aspekcie nie okaże się pomocna. Wysokość tych cen nie jest więc dla mnie zaskoczeniem, a co więcej, nie są one specyficzne jedynie dla Polski – wyjaśnia socjolog.
Społeczeństwo Prof. Tomasz Szlendak, socjolog: Nie powinno się lekceważyć idei państwowego Tindera
Na rynku matrymonialnym mężczyźni przypisują winę kobietom, które według nich stały się „nieco szalone” i „wymagają zbyt wiele”, podczas gdy kobiety wskazują palcem na mężczyzn – zarzucając im…
Ludzie o podobnym statusie tworzą pary
Użytkownicy aplikacji randkowych bez końca przewijają profile, wierząc, że natrafią na jeszcze lepszego partnera. Prof. Szlendak określa to mianem iluzji dostępności. Podkreśla, że przez wieki proces wyboru partnera odbywał się zawsze w obrębie ograniczonego kręgu osób. – Ludzie nie dokonywali wyborów spośród milionowej populacji Londynu. Swatka zawęża pole poszukiwań, ograniczając je do rozmiarów klasy szkolnej, w której zresztą wiele dekad temu nawiązywane były znajomości często przeradzające się w trwałe związki. Im bardziej ograniczony wybór, także pod względem geograficznym – do parafii, najbliższego sąsiedztwa, grupy koleżeńskiej, środowiska akademickiego – tym jest on bardziej efektywny.
Do tego dochodzi specjalistyczna wiedza swatek i swatów na temat cech psychologicznych i społecznych poszczególnych osób oraz powiązań ich rodzinnych. – Ponieważ nasze wybory nie są oderwane od kontekstu – są bardzo racjonalne. Socjologia dowodzi, że nic nie jest przypadkowe. Łączą się osoby o identycznym statusie społecznym – podsumowuje socjolog.
Kompletna wersja wywiadu z prof. Tomaszem Szlendakiem jest dostępna pod tym linkiem.
